Bliźniacze płomienie w książce "Magiczna obecność" Saint Germain

Kopie ciekawych artykułów z potrali, witryn, itp. z uwzględnieniem autora i źródła.
Awatar użytkownika
szczypiorek
Posty: 85
Rejestracja: 17 lis 2019, 08:56

Magiczna obecność pisze:»Piękna Miłość« jednego Promienia do drugiego Bliźniaczego Promienia jest ogromnie podnosząca, wzmacniająca, cudowna i nieskończenie bardziej radosna, niż gdy wielki Strumień Płynnego Ognia, Strumień Życia Wszechświata kierowany jest w dół i staje się namiętnością. Ta Potężna, Skoncentrowana Elektronowa Siła, czy Esencja Życia jest Płynnym Światłem, które podąża w tę stronę, w jaką kieruje Go nasza uwaga. Uwaga umysłu jest przyciągana w ten sposób przy pomocy myśli, uczuć, wzroku i słuchu – w rzeczy samej przez wszystkie fizyczne zmysły. Nie można przecenić Prawdziwego Rozumienia tego, jak Potężna Moc staje się gotowa na twoje rozkazy, gdy posiadasz pełną kontrolę nad własną uwagą. Płynna Elektronowa Esencja jest tą Potężną Energią i energetyzuje Ona wszystko to, na czym spocznie twoja uwaga. Gdy ktoś wykonuje intensywną pracę mentalną to Płynne Światło pozostaje wewnątrz jego mózgu i wypływa przez centrum na czole, leżące pomiędzy oczyma jako Promień Światła, a gdy ma się otwarty Wewnętrzny Wzrok, to można to łatwo i zawsze zaobserwować. Gdy ktoś mówi, to ta Czysta Potężna Energia wypływa przez Centrum Gardła jako dźwięk. Gdy ktoś wylewa Niebiańską Miłość, to Płynne Światło wypływa jako Promieniowanie z Centrum Serca. Gdy ktoś wysyła intensywne uczucie, to wypływa Ono ze splotu słonecznego. Tutaj spełnia Ono również funkcję trawienia pokarmu. Gdy ma się swój Wewnętrzny Wzrok otwarty, to widzi się Potok Światła wylewający się z tego centrum, w jakim używana jest energia w danej chwili. To Czyste Płynne Światło nabiera kolorów w zależności od tego, jaką cechę narzuca Mu osobowość poprzez swoje myśli, uczucia i słowo mówione. Tutaj leży odpowiedzialność jednostki jako twórcy oraz środki, przy pomocy których może ona skorygować, czy oczyścić to, co zostało niewłaściwie stworzone. Gdy ta Życiowa Esencja jest uwalniania jako centrum generowania przyjemności seksualnych zamiast budowania nowego fizycznego wcielenia dla innej Duszy, to rozpoczyna się proces dezintegracji fizycznego ciała oraz początek jego samowygenerowanego rozkładu. Nieistotne, co mówią na ten temat ludzie, przeczące temu, poglądy. Jest to nieuniknione, niewzruszone Prawo fizycznego wcielenia i nie istnieje osoba, która mogłaby Je zmienić. Jest to podstawową przyczyną stanu nazywanego śmiercią w obrębie rasy jako całości. Niechaj każdy, kto nie zgadza się z tą Prawdą porówna mózg i ciało człowieka, który przez kilka lat zachowuje owo Płynne Światło z ciałem kogoś, kto marnuje Je w podobnym okresie czasu, a nie będzie on potrzebował żadnego dodatkowego dowodu. Zachowywanie tego Płynnego Elektronowego Światła i świadome podnoszenie Go przez adorację »Potężnej Obecności JAM JEST« jest Drogą Doskonałości, która jest bezpieczna, zdrowa, sensowna i rozsądna. Może ona mieć jedynie harmonijne, konstruktywne rezultaty dla umysłu, ciała i świata jednostki. Nie chodzi tu o system represji przy użyciu mocy ludzkiej woli. Ten jest i zawsze będzie katastrofalny, albowiem kumulowanie wielce skoncentrowanej energii, a następnie napędzanie jej jeszcze bardziej poprzez myśli, uczucia i sugestie aż do punktu, w którym rozmyśla się w tajemnicy z konieczności wywołać musi jakiegoś rodzaju eksplozję. Metoda ta nigdy nie była pierwotnym duchowym nauczaniem kogoś, kto naprawdę znał i rozumiał Prawdę i Prawo, które tego dotyczą. Ludzkość, z niewielkimi wyjątkami, nie rozumiała tej Prawdy, w przeciwnym wypadku mielibyśmy tysiące Wzniesionych Mistrzów więcej. Aby wznieść się ponad degradację, niedolę, nędzę i nieszczęścia, w jakich tarza się obecnie ludzkość, jednostka musi dojść do jasnego rozumienia tego Prawa w zewnętrznej działalności własnego umysłu. Poprzez własną świadomą wiedzę i kontrolę nad emocjami zamyka ona drzwi najbardziej niebezpiecznym i subtelnym sugestiom pochodzącym z planu psychicznego, który jest najbardziej nierozpoznanym wrogiem i najbardziej występną działalnością ciemnych sił tego świata. Natura ludzkich uczuć jest rezerwuarem energii i niemożliwym jest, aby myśli stały się rzeczami do momentu, w którym nie wzniesie się ich do Oceanu Elektronowej Substancji.”
Kiedyś zrobiono badania jak wygląda proces starzenia u osoby która do pewnego wieku nie rozpoczęła aktywności seksualnej i młodość została w dużej mierze zachowana. Jakby organizm czekał na realizację pewnego stanu i kiedy już nastąpi rozpoczął dezintegrację. Cała rzecz polega jednak na czymś innym. "Magiczna obecność" czy "Życie i nauka mistrzów dalekiego wschodu" wskazuje, że marnowanie swojej boskiej esencji powoduje szybsze starzenie się. Stąd u osób w tym samym wieku można zaobserwować tak wielkie różnice w wyglądzie. Co jest jednak ciekawe to to, że można odnawiać kontakt ze źródłem wewnątrz nas i uzdrawiać ciało. Można przyjmować tysiące leków i wciąż chorować. Wiem co mówię, mam osobę w rodzinie która była uzależniona od gromadzenia leków i przyjmowania leku na wszystko... Podobnie kiedy ktoś się szczepi na wszystko. Jednak jak mówi Złota Księga: "Żadna rzecz zewnętrzna nie ma żadnej władzy nad moim doświadczeniem, nad moją formą oprócz tej, którą im przypisuje mój umysł". Prowadzono badania w Stanach nad wpływem placebo na leczenie osób i czy taki jest. Okazało się, że wiele osób które wierzyły w magiczne działanie leku samo zdrowiało. Podobnie inne badania na wojskowych którym powiedziano, że dostają sterydy, mimo że ich nie dostawali. 20% wzrostu mięśni tylko przez samą wiarę. Zaś kiedy dowiedzieli się, że to było placebo szybki spadek do poziomu z przed dezinformacji. Czyli sami sobie kreujemy rzeczywistość.

Czy na pewno szczęście wynika z tego, że musimy być z tą czy inną osobą? Może lepiej jest pozwolić komuś pójść swoją drogą i nie trzymać jej. Był taki odczyt z zeszłego roku z kart anielskich (filmik z yt) gdzie miała pojawić się miłość ale miała też być trzecia osoba która przeszkadza w jej zaistnieniu. Sam poszukałem tego przypadku w sobie. Cała rzecz polega na tym by nie przeszkadzać. Samodoskonalenie polega na akceptacji drogi innych osób. Skoro sam miałem problem na tym polu i całe życie przerabiam tę lekcję to nie mam zamiaru mieszać lub utrudniać życia innym dla własnej satysfakcji czy szczęścia. Szczęście jest w nas i nie ma go poza nami. Nie ma co szukać szczęścia w związku, ale należy poszukać go najpierw w sobie i wtedy gdy się je znajdzie przelać je na inną osobą. Poza tym niebycie w związku też daje możliwość niesienia szczęścia innym, a właśnie ta praca daje satysfakcję i radość. Nie kiedy dostajesz, ale kiedy dajesz. W tym rzecz by dawać szczęście innym bo co robimy to do nas wraca.

"Nad czym medytujesz tym się stajesz" Pomyśl więc co dla ciebie jest ważne?
Czy najesz się szczęściem innych jako pijawka wysysając z nich energię? Może, ale na jak długo to starczy? Czy nie lepiej dawać i samemu korzystać raz z energii która spływa, a dwa z radości którą przejawiają twarze obdarowanych.

Na sylwestrze z jogą Marek Migała (z Warszawy - bardzo polecam!) tłumaczył, by znaleźć sobie miejsce we własnym sercu i tam wracać bo tam jest bezpiecznie (użył innych słów). Poza tym tłumaczył, że przyczyny wielu chorób wynikają z prostych rzeczy np. niska samoocena czy brak wiary w siebie. Lekami leczymy skutek, ale przyczyna pozostaje wiec choroba powraca. On skupiał się na fizykoterapeutycznym aspekcie choroby i jogą pokazywał jak leczyć wiele problemów fizycznych. Można jednak poszukać drogi medytacji która leczy problemy wewnętrzne oraz właśnie brak szczęścia. Wszystko co znajdujesz wewnątrz twego serca jest święte i piękne, jednak umysł i pragnienie potrafią to bardzo zanieczyścić. Najgorsze zaś jest nadmierne przywiązanie i namiętność nie związana z wolą drugiej strony co powoduje konflikty i obniżanie wibracji. Szukaj sercem i bądź cierpliwy/a a znajdziesz to czego szukasz. Odpowiedzi na każde pytania są już w nas tylko trzeba popracować nad sobą by się oczyścić i usłyszeć piękny głos w naszych sercach.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Teksty”