Dan Millman: Droga miłującego pokój wojownika

Jaką literaturę polecacie? Tytuł i krótki opis co wam dało przeczytanie takiej książki.
Awatar użytkownika
szczypiorek
Posty: 44
Rejestracja: 17 lis 2019, 08:56
Lokalizacja: Cebulandia

Zapoznanie się z książką zaproponował mi pewien znajomy. Było to w okresie kiedy miałem dość trudny okres w życiu i przeżywałem załamanie nerwowe.
Mimo trudności z nabyciem lub wypożyczeniem jej udało mi się po krótkich poszukiwaniach znaleźć pdfa w sieci. Wydrukowałem to co znalazłem i zacząłem czytać. Książka niespecjalnie przypadła mi do gustu (w tym czasie) i po kilku rozdziałach odłożyłem ją na półkę.

W zeszłym roku jadąc na sylwestrowy wyjazd z jogą coś mnie tknęło by ją ze sobą zabrać. W końcu postanowiłem sobie, że przeczytam ją kiedy będę gotów. Od czasu rozpoczęcia czytania książki zdążyłem uporządkować swoje życie, znaleźć dobrą pracę i doświadczyć sporej ilości przykrych sytuacji życiowych które sporo mnie nauczyły. Tym razem czytając ją doznałem olśnienia. "To jest dokładnie to czego teraz potrzebuję"

To jest trochę surrealistyczna książka o charakterze motywującym, ale może akurat komuś tak jak mi będzie ona bardzo potrzebna.

Nie mogę podać linku, ale dla chcącego nie powinno być to trudne. Książka jest stosunkowo krótka, ale dla osoby o odpowiedniej ilości życiowych niepowodzeń może być bardzo budująca.
Awatar użytkownika
Annika
Posty: 91
Rejestracja: 14 sie 2019, 13:30
Lokalizacja: Alba (Scottish Gaelic)

Ja o tej książce coś chyba słyszałam, ale nie miałam okazji jej przeczytać. W jakiś dziwny sposób wabi i przyciąga swoim tytułem :D Może to czas, żeby do niej zajrzeć? Popatrzę sobie. Dziękuję za rekomendacje.

Mi w najcięższych chwilach pomogła książka Eckharta Tolle "Potęga teraźniejszości". Mam ją w angielskiej wersji językowej, ale jest skrócona do najważniejszych punktów. Jak skończyłam ją czytać, zaczynałam od początku. I już nawet nie wiem, ile razy ją wtedy przeczytałam, ale bardzo mi pomogła. Mogę powiedzieć, że w jakiś sposób uratowała życie. Bo przemawiała do mnie w tym konkretnym czasie, na mojej własnej ścieżce, w sytuacji, w której się znalazłam.

P.S. Fantastyczny nick - Szczypiorek. Ot tak. :handgestures-thumbup:
"Życie to kabaret. Musimy tylko nauczyć się śmiać z dowcipów, które nam robi."
Awatar użytkownika
szczypiorek
Posty: 44
Rejestracja: 17 lis 2019, 08:56
Lokalizacja: Cebulandia

Annika pisze: 09 sty 2020, 13:27 Eckharta Tolle "Potęga teraźniejszości"
Ojej! To jest wspaniałe! Mam ebooka i jestem po 7 min i już mi się podoba.
Annika pisze: 09 sty 2020, 13:27 Szczypiorek. Ot tak.
Szczypiorek to zakwitła cebula, a "cebularze" to określenie którym określają Kaliszan mieszkańcy Ostrowa Wielkopolskiego. Kiedyś stwierdziłem, że bardzo mi się podoba to określenie. Szczególnie po obejrzeniu Shreka gdzie bohater mówi, że ogr jest jak cebula tj. ma warstwy. Szczypiorek to obudzona wersja cebuli. Chociaż właściwie wydaje mi się, że od kilku lat jestem na początku obudzenia. Dziwne rzeczy się dzieją, prośby do stwórcy lub natury się sprawdzają, ale gdzieś tam w środku zostało jeszcze kilka blokad których nijak nie umiem obejść. Aron pisał mi co mi zostało kilka wcieleń temu do odrobienia. Taka niby prosta sprawa jak miłość, a sama bliskość osób które zaczynam kochać mnie przeraża. Nie mogąc obejść ograniczenia staram się dzielić miłością której olbrzymie zapasy mam w sercu. Może chociaż kobietom które bałem się kochać będzie w życiu lepiej, jeśli przy każdej okazji będę wysyłać im tyle miłości ile tylko zdołam.
Awatar użytkownika
Annika
Posty: 91
Rejestracja: 14 sie 2019, 13:30
Lokalizacja: Alba (Scottish Gaelic)

Cieszę się, że "Potęga teraźniejszości" Ci się podoba. Życzę przyjemnej lektury.

A ja sobie wypożyczyłam książkę Dana Millmana i zaczęłam czytać. Jakie było moje zdziwienie, kiedy zdałam sobie sprawę, że to nie jest ta książka co trzeba :lol: Cóż widocznie tak miało być. Namieszałam trochę z tytułami, bo wzięłam "journey" (podróż) zamiast "way" (droga). Chronologicznie, książka wydana trochę później, ale akcja rozgrywa się w tym samym czasie, czyli takie uzupełnienie. I tak czyta się rewelacyjnie. Inną książkę na bok odłożyłam, żeby tą przeczytać, tak do mnie wołała i możesz sobie nawet wyobrazić jak głośno, skoro to nawet nie jest ta, którą polecałeś na pierwszym miejscu. :lol: Po prostu cudowne. Teraz dotarłam do miejsca, gdzie słowa są bardzo dobrze wyważone, muszę sobie wypisać cytaty. A wnioskując z treści, chyba na podstawie pierwszej książki został nakręcony film, który kiedyś oglądałam. Bo pasuje wypisz wymaluj. Widziałeś ten film?

A w ogóle to przypomina mi sytuację, gdzie oglądałam w księgarni książki i zaciekawiła mnie taka o smokach, którą wzięłam do ręki, aby przeczytać opis na tylnej części okładki. Potem książkę odłożyłam na półkę, kupując tą, która była mi wtedy potrzebna, czyli o żywiołach. W domu książkę wyjmuję z plecaka i prawie usiadłam z wrażenia. Bo na okładce smok, a książka o smokach. :lol: Ta o żywiołach oczywiście została w sklepie. Książkę postanowiłam zatrzymać, ale jeszcze jej nie czytałam.

Coś w tym jest, tzn. braku przypadków, bo wypożyczyłam dodatkowo jeszcze jedną książkę Millmana, "The Four Purposes of Life" (cztery powody/przyczyny? życia), zobaczymy, może czegoś nowego się dowiem :think:

"Cebularz" to u mnie z marszu skojarzenie z pieczywem. Nawet na listę produktów tradycyjnych już od dawna wpisany jest. A widzę, że u was w regionie andruty są. Także, wchodzimy w tematy kulinarne. ;)

Historia i skojarzenia w temacie nick Szczypiorek, rewelacja. Shrek i warstwy cebuli, piękny klasyk. Dziękuję, że podzieliłeś się tą historią.

Wydaje mi się, że droga po przebudzeniu nigdy się nie kończy, pewnie stąd to ciągłe wrażenie, że jest się na początku. Ja mam bardzo podobnie. Niby tyle już czasu minęło, a jednak. Grunt, że idziemy do przodu. Ja jeszcze mam dość mgliste pojęcie na temat co jest do przepracowania i zatoczyłam koło, bo będę pisać do Arona (dzięki niemu odkryłam to Forum). Jeśli wiesz, co masz do zrobienia, rób i na nic się nie oglądaj. Będziesz to miał już za sobą. Jeśli chcesz, znajdziesz sposób, jeśli nie, znajdziesz wymówkę. Głowa do góry, ja trzymam za Ciebie kciuki.
"Życie to kabaret. Musimy tylko nauczyć się śmiać z dowcipów, które nam robi."
Awatar użytkownika
Goon
Posty: 42
Rejestracja: 30 wrz 2019, 22:57
Lokalizacja: Lubelskie
Kontakt:

W moim regionie określenie "Cebularze" odnosi się do mieszkańców pewnego małego miasteczka, należy do tych bardziej obraźliwych. Geneza powstania określenia jak piszą w gazetach odnosi się do upraw cebuli prowadzonych w przeszłości na szeroką skalę w tym miejscu. Powstawały tu także pierwsze placki cebularze. Pewnie z tych dwóch powodów mieszkańcy zostali tak nazwani. Co roku organizowany jest wielki festyn. Mieszkańcy podchwycili przesłanie i sami nazwali je świętem cebuli ku uciesze ludzi ich ośmieszających :)
Mój blog na którym opisuję swoją drogę i przeżycia. Szczegółowy opis o czym będę pisał znajduje się na miejscu https://godrogado.blogspot.com/. Zapraszam też na Instagram gdzie będę zamieszczał wpisy przy opublikowaniu nowego posta.
Szczęście Radość Miłość Uśmiech
Awatar użytkownika
Annika
Posty: 91
Rejestracja: 14 sie 2019, 13:30
Lokalizacja: Alba (Scottish Gaelic)

Goon pisze: 22 sty 2020, 20:06 W moim regionie określenie "Cebularze" odnosi się do mieszkańców pewnego małego miasteczka...
Ja wyczytałam kiedyś w gazecie, że ten specjał wywodzi się z kuchni żydowskiej. Wiki podaje, że pierwsze były wypiekane na lubelskim Starym Mieście. W odniesieniu do małego miasteczka nie słyszałam, popytam rodziców, może im się o uszy obiło...

Ciekawe to z tymi określeniami, tzn. jak ludzie się identyfikują geograficznie i nadają ksywki innym. Sprawdza się w zasadzie na całym kontynencie i na Wyspach. Pewnie w całym Wszechświecie jest podobnie. ;)
"Życie to kabaret. Musimy tylko nauczyć się śmiać z dowcipów, które nam robi."
Awatar użytkownika
Goon
Posty: 42
Rejestracja: 30 wrz 2019, 22:57
Lokalizacja: Lubelskie
Kontakt:

Co do cebularza to tak. Mamy zapis że pierwszy w Lubelskim Starym mieście co nie przeczy że w tym samym czasie na obszarze województwa też go wypiekano. Wtedy i ten i ten jest jednym z pierwszych. W samym Lublinie było dużo Żydów, tak samo we Frampolu jak i Goraju centrum było żydowskie, a mówimy o tym obszarze. Jeśli to faktycznie stworzyła ta nacja a nie po prostu nabyła od lokalnej ludności i sprzedała bo przecież mieli głowę do interesów to można powiedzieć że oni to przynieśli razem ze sobą ale tego nie wiemy. Zapis pochodzi z Lublina dlatego że w ówczesnych czasach tam było centrum mediów na Lubelszczyźnie więc i tam się dowiedziano o nich. Nie wiemy jednak czy wcześniej cebularz nie był wypiekany w innym mieście 70 km na południe bo tam nikt nie rozmyślał nad tym czy to udokumentować. Idąc tym rozumowaniem fakty z encyklopedii to takie fakty po faktach mogą być faktycznie różne, takie jakie sobie wymyślimy. Także no, nie ma co dochodzić gdzie i kiedy i w jakim miasteczku :)


Jestem tego zdania ze szacunek zobowiązuje aby zwracać się do każdej nacji i osoby tak jak tego sobie życzy :)
Mój blog na którym opisuję swoją drogę i przeżycia. Szczegółowy opis o czym będę pisał znajduje się na miejscu https://godrogado.blogspot.com/. Zapraszam też na Instagram gdzie będę zamieszczał wpisy przy opublikowaniu nowego posta.
Szczęście Radość Miłość Uśmiech
Awatar użytkownika
Annika
Posty: 91
Rejestracja: 14 sie 2019, 13:30
Lokalizacja: Alba (Scottish Gaelic)

Goon pisze: 26 sty 2020, 21:45
Także no, nie ma co dochodzić gdzie i kiedy i w jakim miasteczku :)

Jestem tego zdania ze szacunek zobowiązuje aby zwracać się do każdej nacji i osoby tak jak tego sobie życzy :)
Tak, to fakt. Lubię takie różne małe ciekawostki, także chodziło mi o oczywiście o to żeby taką ciekawostką się podzielić, a nie o robienie dochodzenia :D


U mnie Sacred Journey of the Peaceful Warrior już przeczytane, dużo cytatów sobie zaznaczyłam, czekają na wpis do zeszytu.
Teraz czytam The Four Purposes of Life a Droga miłującego pokój wojownika będzie sobie musiała jeszcze trochę poczekać :lol:
"Życie to kabaret. Musimy tylko nauczyć się śmiać z dowcipów, które nam robi."
ODPOWIEDZ

Wróć do „Książki”