Duchowość to nie ezoteryka

Twój pamiętnik online.

Wszystko tu jest w temacie! Nic nie jest off top!

Może to być narracja szukającego obudzenia, obudzonego lub osoby, która zaciekawiła się ruchem obudzonych. Dziś intuicja mi podpowiedziała to i tamto... albo wszystko co jest ważne, co przerobiłeś/zintegrowałeś/odkryłeś, co chcesz zachować, utrwalić. Może być to blog czasu realnego czyli każdego dnia wpis lub wpisy typu "jak mi się zachce/mam coś ważnego, to piszę jak nie to nie". Jeżeli spotkało Cię wydarzenie o którym nie masz z kim porozmawiać, aby to wyrzucić z siebie.

Tematy tutaj to ciekawostka z tego jak Ci zleciał dzień, choć pewnie wydaje Ci się, że nikogo to nie obchodzi, ale co tam, samo napisanie tego działa relaksująco...

Zachęcam wszystkich do pisania swojego bloga z poziomu serca i komentowania blogów innych. Nowy temat w tym dziale to Twój nowy Blog.
Marti22222
Posty: 87
Rejestracja: 06 lis 2019, 15:55

REAL W INNYCH ZAŚWIATACH
…czyli życie w przestrzeni cebuli.


Wszechświat jest wielowarstwowy, jak cebula. Każda warstwa jest innej wielkości i grubości. Nasza rzeczywistość werbalna jak i niewerbalna ma się podobnie. Bywa, że nachodzą na siebie, przenikają się, są też połączone lub płyną równolegle, gdyż wszystko jest po prostu połączoną energią.
Dlatego przestałem klasyfikować, co jest realnym snem, śnieniem, medytacją czy każdą inną aktywnością poza naszą trójwymiarową rzeczywistością. Albo kroisz cebulę na pół i masz jak na dłoni różne mniej lub bardziej fajne warstwy, albo po kolei ją obierasz, by dojść do środka.
Jednak w rzeczywistości to bardziej przypadkowe wchodzenie, wpadanie gdzieś tam...lub wypadanie. Oby pod pełną kontrolą.

Ciągle wielu osobom zdarzają się nocne koszmary, gonitwy o zachowanie własnego życia lub najbliższych, gdy ktoś lub coś próbuje nas dopaść, poderżnąć gardło, zwyczajnie ukatrupić. Jest to kreowana przestrzeń, bywa że przez nas samych, w wyniku wygenerowanych ograniczeń, kompleksów, niskiej samooceny itp. Jest to wytwarzanie energii poprzez myśli, podłapywane przez podświadomość i wykorzystywane przez istoty czy byty o niezbyt pozytywnych intencjach.
Generowanie strachu, paniki, niemocy jest wyjątkową strawą dla tych, którzy dzięki nas samym wrzucają nas w wir absurdalnych wydarzeń tylko po to, by nas doić z energii nie tylko życiowej.
Aby tak nie było, zawsze warto dbać o osobistą, stabilną (zwłaszcza emocjonalną) przestrzeń. To zawsze pomaga.

...Zapadający zmrok w centrum nieokreślonego miasta. W oknach widać sztuczne oświetlenie i ludzi układających się do wieczornego nic nie robienia. Na zewnątrz nikogo. Zupełna pustka i półmrok bez miejskiego oświetlenia, którego zwyczajnie nie było. Zero żywej duszy.
Idę bez celu chodnikiem przyglądając się tej przestrzeni, w którą mnie wkręcono. Za mną w odległości ok. 100 metrów podążało coś, jakby skrzyżowanie postaci ludzkiej z odrażającą czteronożną istotą i pieskim sposobie przemieszczania się. Gdy spoglądałem za siebie, chowała się w cieniu, by być jak najmniej widoczną. Dystans jednak się zmniejszał i to dość drastycznie, zatem skierowałem się do sklepu znajdującego się na narożniku budynku przy skrzyżowaniu.
Wszedłem po kilku stopniach do drzwi sklepowych, by się zorientować, że tu wszystko pozamykane. Odwróciłem się i zobaczyłem biegnące to coś z impetem na mnie. Zszedłem na chodnik i pod sklepowymi schodami do otwartej piwnicznej przestrzeni, by wyjść z drugiej strony. Jednak wyjścia nie było. Była za to ściana. Stanąłem plecami do ściany i czekałem, co się wydarzy.
To coś o zielonobrunatnej szorstkiej skórze z lekka włochatej wpadło jednym susem do środka by ostro wyhamować, wydając z siebie przeraźliwe dźwięki z spływającą śliną z pyska. Miał zwyczajnie ochotę mnie rozszarpać.
W takiej sytuacji pozbywam się ziemskich emocji, by nie dać się im podkręcić. Staję się neutrałem, by móc spokojnie reagować w danej chwili.
Wyprostowałem się, uśmiechnąłem i zapytałem – co dalej?
To coś się zdziwiło i lekko wycofało z wojowniczego nastawienia.
Zrobiłem spokojnie pół kroku do przodu i ponowiłem pytanie.
To coś się wyprostowało coraz bardziej zaskoczone i kurcze, było sporo wyższe ode mnie.
Tym razem spokojnie zrobiłem duży krok ku temu czemuś z ponownym zapytaniem, uśmiechem na twarzy i rękoma z tyłu na znak braku agresji z mej strony,
Widok rozdygotania tej istoty w tak zaskakującej sytuacji kompletnie zbił z tropu owe zwierze. Ryknęło bardzo głośno i w wielkim pośpiechu zwyczajnie zwiało....

Rozluźniłem się wiedząc, że nie dałem się nakręcić spirali negatywnych ziemskich emocji. Przestrzeń nagle zniknęła, gdyż nie uzyskano ode mnie pokarmu. Tak to bywa, gdy wokół siebie ma się spokój z pozycji serca. Cdn.

Źródło: ZbyniuZbynio
Marti22222
Posty: 87
Rejestracja: 06 lis 2019, 15:55

EKSTREMY
… w duchowym rozwoju cz. VII


Zdarza się, że systemowa ciekawość bierze górę i lądujemy u wróżki lub ezoteryka bawiącego się w naszym imieniu kartami tarota, wahadełkami itp. gadżetami odpowiadając na nurtujące nas pytania, które to odpowiedzi podświadomie mogą wpłynąć na nasze wybory nie z poziomu serca i duszy, a energii, od których dostano odpowiedzi. Jakie to energie czy istoty są w zasięgu tychże osób udzielających swoich usług bliźnim? Przedstawię tutaj banalne zdarzenie, banalne dla osób dobrze czujących się w systemowych zależnościach, a kłopotliwe dla tych idących ku duchowemu rozwojowi z pozycji serca i dobroci.

Była okazja pójścia na seans do osoby, która podobno zajmowała się również tzw. oczyszczaniem czakr, przestrzeni wokół danej osoby, badaniem jej energii???
Wśród osób tam wybierających się była młoda osoba, dopiero wchodząca zarówno w dorosłe życie jak i duchowość, mająca w sobie już tak jasne światło i szersze postrzeganie świata, że tak przyziemne klimaty, w których miała się znaleźć są i będą jej zupełnie obce. Problem w tym, że nie za bardzo mogła odmówić, co uruchomiło określony tok wydarzeń, o którym osoby dorosłe wybierające się na wymienione spotkanie nie miały zielonego pojęcia do teraz.

Całe wydarzenie odbyło się za granicą w gościnie i zanim doszło do tej „imprezy” zaistniała interwencja z Góry, co daje wyobrażenie, że osoby idące drogą miłości i dobroci zawsze są chronione bez względu na wydarzenia w ich życiu.
Otóż, po przyjeździe młodej osoby do miejsca krótkiego pobytu (rodzina) osoba, którą dobrze poznałem w wyniku działań czynników wyższych, została poproszona, właściwie nakazano jej oczyścić i zabezpieczyć przestrzeń opisywanej młodej osoby.
Ta czynność została dokonana na odległość z Polski. Po zabezpieczeniu przestrzeni i wypełnieniem jej dodatkowym światłem, ta sama jakby wymuszona czynność miała być dokonana na dorosłej osobie żyjącej systemowym życiem, a bardzo bliskiej w korelacji rodzinnej z młodą osobą. Tak też się stało. Sam również podjąłem takie wobec młodej osoby, ale wyłącznie intencją.
W dniu pójścia na tak specyficzne spotkanie, młoda osoba sama z siebie pół godziny poświęciła na zabezpieczenie się przed planowanym spotkaniem.
Do spotkania doszło w pomieszczeniu, które młoda osoba zlustrowała i była jednak zaskoczona pozytywną energią. Podczas spotkania druga osoba towarzysząca poszła jakby na pierwszy ogień, by się dowiedzieć, jakim poziomem energii emanuje.
Wynik w skali Bovisa oscylował na 18 tys. jednostek i został uznany za wysoki (osoba rozwinięta). Taka wiadomość niezwykłe ucieszyła tą osobę i mocno podkręciło osobiste ego

Oryginalna skala służąca radiestetom do określania promieniowania i poziomu bioenergetycznego za pomocą przyrządów radiestezyjnych jest mierzalna zaledwie do 10000 jednostek. Jednak współcześnie górna granica wskazań jest zależna od środowiska, w którym jest stosowana.

Takie same „badanie” wykonano na młodej osobie i tu pojawiło się kompletne zaskoczenie nie tylko u mierzącego energię młodej osoby, a szczególnie u tej uznanej za rozwiniętą. Wynik 50 tys. jednostek wywarł niespodziewane wrażenie na obecnych na tym spotkaniu, a młoda osoba miała ubaw z takiego obrotu sytuacji, zwłaszcza min dorosłych. Dla niej to była ciekawostka, której jej nie była i nie jest potrzebna do szczęścia, bo czy można zmierzyć energię otwartego połączenia z Górą? Albo się jest w tym świetle, albo ma się tylko przekonanie o swej światłości.

Warto iść własną, niezależną drogą, omijając szerokim łukiem te osoby, które potrzebują gadżetów, by móc określić, kto kim jest. Osoba podążająca z czystości serca ku duchowości nic nie potrzebuje. Taka osoba więcej widzi, czuje i zauważa nie tylko fizycznymi zmysłami i to w zupełności wystarczy, by czuć, z kim ma się do czynienia i jakie są intencje napotkanej osoby nie tylko w zewnętrznych czynach ale i myślach, które tworzą odpowiednią energetykę danej osoby. Cdn...

Źródło: ZbyniuZbynio
Marti22222
Posty: 87
Rejestracja: 06 lis 2019, 15:55

PODŚWIADOMOŚĆ
… przyjaciel czy wróg?


Mamy ją w sobie i działa przeważnie całkowicie niezależnie od nas. Zawsze podsuwa nam takie rozwiązania, które nabyła w okresie naszego życia i doświadczania tego życia już od naszych narodzin w tym ziemskim bycie. Wszelkie nawyki i przywary są dla niej czymś oczywistym, jedynie prawdziwym. Tym, co najbardziej potrzebujemy i pragniemy, choć nie zawsze tak jest.

Od narodzin już właściwie jesteśmy indoktrynowani przez własnych rodziców, którzy wierzą w jedyne słuszne (według ich) wychowywanie i postępowanie. Wspomaga ich w tym wszechobecny system w postaci żłobka, przedszkola, szkoły i religii z wiarą w jedynie słuszną „sprawę”.
Rozwijamy się w tym mętliku różnych bodźców, a nasza kochana podświadomość owe sukcesywnie wpajane w nas wzorce w naturalny sposób przyjmuje jako własne.
Żyjemy więc siłą rozpędu otoczeni szczelnie mackami wcześniej wymienionego systemu i obowiązującego dogmatu religijnego. Wszyscy dookoła mówią nam, jak mamy się zachowywać, jak żyć, pracować, kochać i wierzyć. Nikt nie chce i nie pragnie, byśmy byli samodzielni, zwłaszcza w myślach i czynach. Abyśmy przypadkiem nie próbowali skręcić w jakąś boczną uliczkę, by spotkać coś nowego, coś nieznanego, co wprowadziłoby nas w nowy świat odczuwania, doświadczania i konsumowania.

Podświadomość najmocniej nas będzie pilnować, gdyż zakodowane w niej nasze wzorce zachowań, myśli i czynów są dla niej jedynie słuszne i tym samym dla nas najlepsze.
W takim układzie, podświadomość jest naszym dozgonnym przyjacielem, gdyż ciągle jest z nami i nieustannie wspiera nas w naszych nawykach i wyuczonych schematach życiowych. Dba o nasz rozwój w ramach obowiązujących standardów.
Jeśli nam to odpowiada – nie ma problemu. Jeśli przestaje nas taki stan bawić – zaczną pojawiać się problemy, i to w sposób lawinowy.
Podświadomość zacznie być naszym osobistym wrogiem, najtrudniejszym przeciwnikiem, z którym będziemy musieli się zmierzyć. Niestety, często nie zdajemy sobie sprawy, z jak trudnym przeciwnikiem mamy do czynienia.

Podświadomość zrobi wszystko, by nas odwieść od nowych zapatrywań czy odczuć na prozę życia. Zrobi wszystko, by nas od nich odsunąć. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę, iż za naszą zmianą, która jest wyboista, pełna podkopów i pułapek, stoi po części właśnie nasza ukochana podświadomość.
Mętlik w głowie, zmienne emocje, irytacja i tym podobne rozpraszające naszą spójność jest działaniem podświadomości, wykorzystującą bezwzględnie zewnętrzne uwarunkowania wokół nas w postaci rodziny, pracy, nauki, sfery prywatnej by mnożyć nam kłopoty (by było po jej myśli), które zawrócą nas na jedynie słuszne tory życia i postępowania, które są w niej zakodowane, a które nam ułatwią spokojny, pozorowany żywot.
Można by rzec, iż chce dla nas dobrze. Ale jest to jedynie jej przekonanie. Uświadomienie sobie tego faktu jest początkiem kłopotów, lecz również i zmiany w naszym wnętrzu, które będzie skutkować również i na zewnątrz. Do tego jednak daleka droga.

Mając świadomość, iż w sobie możemy mieć osobistego przeciwnika, nie napawa zbytnim optymizmem. Tym bardziej, że dokonując w sobie jakąkolwiek zmianę, zwłaszcza mentalną, połączoną z sferą emocjonalną i umysłową (myśli) prowadzi zawsze do wewnętrznego konfliktu, mogącego przybrać postać wzajemnego zwalczania się. Odbywa się „ono” przede wszystkich w sferze myśli i emocji.
Zmieniając własny tok myślowy, własne spostrzeganie siebie, otoczenia i tej całej ułożonej rzeczywistości, de facto ruszamy na pole minowe bez zabezpieczenia.
Nie raz wysadzi nas w powietrze, nie raz powrócimy do starych schematów, przyjemności itp. klimatów, by za którymś razem w końcu przemóc ten opór w nas, który nieustannie tworzy nasza własna podświadomość. To jednak dopiero początek wyboistej drogi.
Podświadomość ma wgrane w sobie programy, które będzie za wszelką cenę uskuteczniać, by nas utrzymać w jedynie słusznej drodze postępowania, czyli w rydzach. Jak mocnym potrafi być przeciwnikiem?

Czytałem kiedyś o pewnym wybitnym pianiście, który występował w ubiegłym wieku wyłącznie w swoim kraju. Jego ojciec, który przeżył holocaust za czasów hitlerowskich, wpoił swojemu synowi, że bezpiecznie może się czuć tylko w swoim kraju, w Izraelu. Podświadomość uznała to za pewnik. Gdy otrzymał niezwykle intratną propozycję występu w Europie, którą załatwił mu bliski przyjaciel, miał problem. Nie chciał zawieźć swojego przyjaciela jak i fanów zafascynowanych jego wirtuozerią gry na pianinie. Problemem był sam wyjazd, gdyż ciągle z umysłu sączyła się myśl – tylko w domu będziesz bezpieczny! Jednak przełamał ten wewnętrzny impas i wyjechał do Wielkiej Brytanii. Sam pobyt był męczarnią, walką z wpojonym w podświadomość bezpieczeństwie bycia wyłącznie w swoim kraju. Apogeum tej walki był sam występ. Podczas koncertu cały czas walczył z myślą – uciekaj do domu, teraz, już! Tam będziesz bezpieczny. Można powiedzieć, śmieszna sprawa. Jednak, gdy na siłę spróbujemy zmieniać tok postępowania naszej podświadomości, może to się skończyć naprawdę źle.
Finał opisywanego koncertu był tragiczny. Po wykonaniu finałowego utworu i owacji na stojąco, pianista zemdlał na scenie i nie udało się go już odratować. Wysiłek emocjonalny włożony w walkę z własnym wewnętrznym głosem spowodował skrajne wyczerpanie organizmu. To jest siła i moc naszej podświadomości. Bywa, że niszczycielska.

Przy osiąganiu własnej, wewnętrznej spójności, też miałem i miewam coraz rzadziej okazję iść w konfrontację z samym sobą, z własnymi myślami i pozorowanymi czynami prowokowanymi przez mą podświadomość.
Powstała jednak już pewna subtelna różnica. Staram się mą podświadomość nakłonić do nowego, ciekawszego spojrzenia na życie i otaczającą rzeczywistość. Nie jest to proste, ale wykonalne.
Na początku bywa tak, że wchodząc jakby w wyższe odczuwanie energii nasze myśli i czyny zaczynają wibrować coraz wyżej i subtelniej. Wraz z taką odmianą próbuje nadążyć stary tok myślowy i robi się ciekawie, ale niezbyt komfortowo. Skłaniamy się do coraz lżejszych, subtelniejszych myśli i emocji, z drugiej strony ciągle idą stare myślowe nawyki jako jedynie pewne i słuszne. W realu wygląda to tak, że coś mówię, coś czynię, a obok płynie odwrotność myśli i próba narzucenia mi zgoła odmiennych poczynań. To taka dwutorowość myśli, która na pewnym etapie rozwoju bywa nie tylko męcząca, irytująca i rozpraszająca, ale też wzmagająca wewnętrzną czujność.

Wyobraźcie sobie np., że jesteście z „przebudzoną” partnerką (to taki skromny ideał), wasze myśli i odczucia są wobec niej coraz bardziej subtelne, nacechowane coraz większym czuciem i miłością od serca, a obok płynie potok myśli i namowa do starych systemowych schematów. Powstaje ogromny dyskomfort, gdyż ma się odczucie, jakby we nas funkcjonowały dwa niezależne umysły, które próbują ze sobą konkurować. Z jednej strony bywa to niezwykle trudne, z drugiej strony jest też zabawnie. Jak zauważam swoje stare przywary i zachowania, dostrzegając w nich śmieszność i ułożoną pretensjonalność, sam z siebie się śmieję, ale odczuwam, iż mej podświadomości nie do śmiechu. Wtedy w myślach, w pozytywnym nastawieniu coraz częściej jej podpowiadam – przyzwyczaisz się...i puszczam do niej oko, bo przecież jest nierozerwalną częścią mnie. I nie ma wyjścia, wyboru jak tylko zmieniać się wraz ze mną.

Źródło: ZbyniuZbynio
Marti22222
Posty: 87
Rejestracja: 06 lis 2019, 15:55

ISTOTA LUDZKA CZYSTA GENETYCZNIE
...będzie rarytasem na korporacyjnym rynku medycznym.


Jesteśmy nieskażoną kopią rodziców, choć obarczoną w mniejszym lub większym stopniu zanieczyszczeniami metalami ciężkimi (szczepionki), substancjami pochodzącymi z przemysłowo produkowanej pseudo żywności, zanieczyszczonej wody pitnej, powietrza itp.
Nadal jest nieźle, jeśli w nagłych okolicznościach nie przetoczą nam obcej krwi lub przeszczepią jakiegoś narządu. Organizm odrzuca cudze organy, gdyż posiadają obce DNA i obcą pamięć komórkową.
Nasz organizm wie, co dla nas najlepsze, jeśli zauważymy, że sam potrafi sobie poradzić z naszymi niedomaganiami, jeśli mu na to pozwolimy i wspomożemy. Lekarze już niekoniecznie pomagają, wręcz szkodzą i próbują w chemiczny a nie naturalny sposób poprawiać naturę, która jest na swój sposób doskonała.

Jest źle, kiedy na siłę próbuje się na wmówić, wprowadzić do naszego organizmu sztucznie wytworzone obce DNA pod postacią szczepionki covidowej, choć produkt modyfikowany genetycznie nie ma nic wspólnego z tzw. szczepionkami. Tym bardziej, że za skutki działania tych produktów na nasz organizm nie ponosi odpowiedzialności prawnej i karnej ani producent, ani niejaki minister zdrowia i rządzący, lekarz dopuszczający do podania takiej cieczy jak i osoba wstrzykująca to coś.
Mając w sobie owe obce DNA, wbudowuje się w nasze komórki, modyfikuje nasz genotyp i nas samych z niewiadomymi skutkami ubocznymi na przyszłość, nie wspominając już o następnych pokoleniach.

Osoby świadome, które doszukują się prawdy nie z telewizyjnego przekazu mediów głównego „ściekowego” nurtu jak i niezależni od pieniędzy korporacji medycznych lekarze, mają ogrom wątpliwości w tym temacie, który jest eksperymentem medycznym na polskiej populacji, zresztą niezgodny z Konstytucją Polski. Dlaczego więc tzw. świadomi, czyści genetycznie i energetycznie będą w centrum zainteresowania rynku handlu narządami w majestacie chorego prawa?

Ano dlatego, że narządy od takich osób będą najbardziej poszukiwane na rynku medycznym, który formalnie i prawnie jest usankcjonowany.
W polskim ustawodawstwie obywatel polski nie ma prawa do rozporządzania własnym ciałem, które należy do instytucji zwanej Państwem. Jeżeli jesteś młody, młoda po wypadku, gdy twoje rokowania sięgają 50% na przeżycie, stajesz się świetnym materiałem części zamiennych. Zostanie tobie przypisana śmierć mózgu, choć to termin medyczny nie mający nic wspólnego z prawdziwą medycyną, tylko sankcjonujący prawnie możliwość pobierania narządów.
Na stole operacyjnym dostaniesz zastrzyk zwiotczający mięśnie, bo choć podobno twój mózg jest martwy, to przy próbie odcinania narządów broni się. Dosłownie broni się nieskoordynowanymi ruchami rąk, nóg i całego ciała, by utrzymać nas w jednej całości. Jednak tzw. lekarze przy twoim ciele będą mieli zupełnie inne zamiary.

Więc, jeżeli jesteś osobą w pełni zdrowia i witalności, stajesz się potencjalnym towarem na rynku handlu narządami w majestacie prawa. Kiedy nie mogą tak uczynić?
Wtedy, jeśli sam zgłosisz do odpowiedniej instytucji i wyślesz własnoręcznie podpisane oświadczenie, że nie zgadzasz się na pobranie twoich narządów w przypadku, gdy świat medyczny stwierdzi, że nie rokujesz nadziei na wyzdrowienie. Przynajmniej będziesz miał, miała jakąkolwiek nadzieję, że przy zagrożeniu życia, lekarze będą bardziej zainteresowani ratowaniem twojego życia, gdy dostaną informację, że nie jesteś towarem na sprzedaż.

PS: powyższy artykuł nie jest napisany przeciwko ratowaniu życia potrzebującym pacjentom, tylko przeciw ogromnym nadużyciom w tym temacie na całym świecie.

Źródło: ZbyniuZbynio

Od siebie bym dodała, że np. w USA (oprócz Kalifornii) jako osoba zakeczupowana szprycą na covid, nie oddasz dobrowolnie krwi, osocza, szpiku kostnego itp. gdyż jest to materiał skażony. Przy okazji cena spermy od zdrowego, niezaszprycowanego dawcy na rynku wzrosła 26-cio krotnie. Niech te przykłady będą ciekawym tematem do przemyśleń.
Marti22222
Posty: 87
Rejestracja: 06 lis 2019, 15:55

PRAKTYKA W ZAŚWIATACH

Doświadczając alternatywnej rzeczywistości dobrze odwzorowanej na ziemski klimat, zdaję sobie sprawę, że tam przeżyte i nabyte doświadczenia będę miał okazję wykorzystać w praktyce w naszym trójwymiarowym świecie.
W moim przypadku tak się po prostu wydarza i to jest moja indywidualna specyfika, bo jesteśmy indywidualnymi, niepowtarzalnymi jednostkami idącymi własnymi ścieżkami odczuwania, poznawania i rozwoju.

Idąc skrajem asfaltowej drogi przez sporą wiejską osadę usytuowana wzdłuż drogi, przyglądałem się ostatnimi promieniami dziennego światła przed wieczornym zmierzchem. Jednocześnie zastanawiałem się, co właściwie tu robię. Odpowiedź dotarła do mnie bardzo szubko, gdy przed sobą w jednej z zagród zauważyłem sporą grupę poddenerwowanych osób krzątających się to tu, to tam ze strachem w oczach.
Wszedłem do zagrody i skierowałem się na tył posesji, gdzie było najwięcej osób przyglądających się chaszczom przy płocie ogradzającym ten teren.
Na ziemi wśród dzikich zarośli i wyrośniętej trawy leżała kobieta w konwulsjach, wykrzywiająca się na wszystkie strony, nie świadoma tego, co się z nią działo. Z jej ust dochodziły dziwne pomruki, gdy ktoś próbował podejść lub wręcz nieartykułowane wrzaski.
Stanąłem w pobliżu zauważony przez miejscowych, bo byłem jedyna obcą osobą w tym dziwnym zgromadzeniu.


Realność opisywanych zdarzeń była wręcz nieprawdopodobna. Odczuwałem strach, zaskoczenie, niedowierzanie u poszczególnych gapiów zebranych przy tym niezrozumiałym zdarzeniu. Pojawiający się chłód wieczornego podmuchu wiatru i ogólny poziom podniecenia i adrenaliny u większości widzianych w tamtym miejscu osób.

Stanąłem około 1,5 metra od leżącej szczupłej kobiety w wieku ok. 40 lat, o ciemnych włosach i zmęczonej życiem twarzy. Nie poruszałem się, nie emanowałem żadnymi emocjami. Byłem wyłącznie jako obserwator, by to coś w tej kobiecie nie poczuło ode mnie zagrożenia. Tak stojąc i przyglądając się, poprosiłem, żeby postronne osoby się odsunęły na pewna odległość. Gdy większość się wycofała, leżąca kobieta na tyle się uspokoiła, że dało mi to możliwość podejścia w jej bezpośrednią przestrzeń.
Ukucnąłem przytrzymując lewą dłoń na ziemi, drugą przy sobie wyczekując chwili, gdy będę mógł ją położyć bezpośrednio na zainfekowanej kobiecie. Zapadła absolutna cisza wśród zgromadzonych w oczekiwaniu na to, co się może wydarzyć.
Położyłem niespodziewanie, ale bardzo spokojnie dłoń na jej skroni. Jej tulów na chwilę się podniósł, zesztywniał, by po chwili bezwiednie opaść. W tej chwili kobiety jakby nie było, tego czegoś również, co mnie zaskoczyło. Prosząc o światło Źródła, które poprzez dłoń napełniałem zainfekowaną kobietę, jednocześnie szukając tej energii, bytu czy demona, który tak mocno się uzewnętrzniał, byłem zaskoczony, że nie mogę nic i nikogo w niej odnaleźć.
Całe jej ciało wypełniłem boską energią, które stało się całkowicie bezwładne, a jej oczy jakby nieobecne. Poprosiłem rosłych mężczyzn, by ją przenieśli do domu.
Znalazło się trzech ochotników i uczynili to, o co ich poprosiłem, sam idąc na początku tej dziwnej procesji poprzez sień do gościnnego pokoju.


Pamiętam jak dzisiaj, że ta krótka chwila przejścia z posesji do domu trwała całą wieczność w moim umyśle, który szukał rozwiązania jednocześnie próbując zachować stoicki spokój, ufność w swoje działania dzięki pomocy Góry i ciągle powtarzającym się pytaniem – co dalej?

W izbie wskazałem krzesło przy stole, na które posadzono nieszczęsną kobietę, lekko przytrzymując ją za barki, by nie osunęła się na podłogę. Zaczynała dochodzić do siebie na tyle, że właściwie już samodzielnie siedziała, choć jej umysł nadal nie był do końca że tak powiem – obecny w ziemskiej rzeczywistości.
Podziękowałem mężczyznom za pomoc i bycie w pobliżu w razie czego. Trochę się wystraszyli, ale nie wymiękli. Stanąłem za jej plecami kładąc dłonie na barkach.
Moje dłonie jej ciało rozluźniało, co znaczyło, że obca siła czując bezpośrednio moją energię próbowała się schować w najbardziej niewidoczny zakamarek jej ciała, jakby zmniejszając swoją energię do minimum aby była niezauważalna. Miałem tego faktu świadomość, zatem skupiłem się na oczyszczaniu całego ciała fizycznego i duchowego przykładając prawą dłoń do czoła kobiety, systematycznie wypełniając ją świetlistą energią czując, jak to coś szuka jeszcze wolnej przestrzeni w ciele fizycznym kobiety, by przetrwać, by nie być dosięgniętym wysoką wibracją.
Ciekawskie osoby, które wypełniły tyły izby i przedsionku nieco się wycofały oczekując nieoczekiwanych sensacji.
Przy zamkniętych oczach widząc boską energię schodzącą w dół ciała, która w końcu dotarła do podczepu, który szybko został naznaczony i oddany po mojej prośbie (intencji) istotom od światła, by zaopiekowały się i wskazały drogę wyboru dla tej istoty.


Po całej akcji, opisywana kobieta zaczęła wracać do siebie, patrząc z zdziwieniem, co ja robię w jej domu jak i inni zgromadzeni. Poprosiłem najbliższych sąsiadów o zaopiekowanie się oczyszczoną osobą, by dać jej czas w spokojnej atmosferze znanych osób, by mogła wrócić do pełnej świadomości w wyciszeniu.
Wychodząc z domu, wszyscy się odsuwali, jakby widzieli we mnie trędowatego. Bali się mojej osoby i kontaktu ze mną. Wyszedłem na ulicę, kierując się dalej przed siebie mając świadomość, że lekcja odrobiona. Następna czekała już w realu...

Źródło: ZbyniuZbynio
Marti22222
Posty: 87
Rejestracja: 06 lis 2019, 15:55

DŁUGOWIECZNOŚĆ
...mamy zapisaną w naszym ciele, naszym umyśle, naszej energii.


Część I


...Jeżeli byś zechciał (a) w tym momencie, możesz zatrzymać czas i żyć w nieskończoności Teraz, ponieważ czyż czas nie jest tylko iluzją? Czy ktoś ktokolwiek widział czas?
Istnieje tutaj (na Ziemi) wielka hipokryzja, ponieważ wy nie chcecie wierzyć w niewidzialne sfery życia, jednak czcicie czas i jesteście jego niewolnikami.

Posiadacie w was samych, dokładnie w tym momencie, moc wewnętrzną, aby odwrócić proces starzenia, przywrócić młodość ciału i żyć na wieki. Jak?
Po prostu dzięki waszej postawie. Jeśli nie chcecie, aby wasze ciało zestarzało się i zmarło, zmieńcie waszą postawę. Uwierzcie, że wasze ciało jest nieśmiertelne i tak się stanie.
Wyeliminujcie z waszego życia wszystko, co przypomina, że ma koniec, i ono nigdy się nie skończy. Usuńcie z waszego słownictwa słowo „starość”. Przestańcie obchodzić wasze urodziny, ponieważ to tylko daje świadectwo procesowi starzenia. Jeżeli obchodzenie urodzin sprawia wam przyjemność, czyńcie to nadal, ale odwróćcie liczenie lat i stańcie się młodsi. Jeśli nie spodziewacie się śmierci, nigdy jej nie poznacie.

Żyjcie zawsze w momencie obecnym. Nigdy nie myślcie o żadnej przyszłości, nie jest tym Teraz. Wasze Teraz stanie się wiecznością, jeżeli mu pozwolicie. Nigdy nie zastanawiajcie się, jak długo będziecie żyć, ponieważ będziecie żyć zawsze. Jak może ono żyć w nieskończoność. Powiedz mu, że Ty tego chcesz.

Błogosław swoje ciało. Rozmawiaj z twoją duszą, która jest panem twojego jestestwa i nakaż jej, aby przywróciła enzymy młodości twojemu ciału, a tak się stanie. Wiedz, że twoje ciało może żyć w nieskończoność. Jak może ono żyć w nieskończoność? Powiedz mu, że tak chcesz!

Osiągniecie nieśmiertelność tylko wtedy, kiedy uwolnicie się od stanu umysłu, w którym akceptujecie śmiertelność. Iluzja śmierci mogłaby by być wyeliminowana przez większość ludzi, gdyby żyli nie w przyszłości czy przeszłości, ale w kontinuum Teraz i gdyby żądza życia była większa niż oczekiwanie na śmierć. Ten sposób myślenia zostanie wyeliminowany w nadchodzących latach, ponieważ czas przestanie istnieć i nowe zrozumienia staną się realnym doświadczeniem każdej osoby na tej płaszczyźnie istnienia. Wtedy śmierć przekształci się w bezsensowną „nicość”...

Fragment z książki „Biała księga” Ramthy.
(w II części osobisty „praktyczny” komentarz)

Źródło: ZbyniuZbynio
Marti22222
Posty: 87
Rejestracja: 06 lis 2019, 15:55

ENERGIA MYŚLI
...potrafi tworzyć jak i siać zniszczenie



Zdarzenie...
Odpoczywając sobie w pozycji na wpół leżącej, wsłuchując się w siebie i wyciszając całkowicie umysł przy pełnej świadomości popadłem w stan przyjemnego letargu. Po pewnym czasie „oczami” świadomości zobaczyłem wokół siebie białawą poświatę podobną do mgły otaczającą moje ciało o grubości kilku centymetrów. Zastanawiałem się, cóż tym razem się zdarzy lub co zostanie mi pokazane jako temat do przemyśleń.

Wpatrując się z wzmożonym zainteresowaniem, dostrajając się do zaistniałego widzenia zaczęła pojawiać się wielobarwna lawina prostych linii lecących do mnie z każdej strony. Linie proste, takie, jakie rysowaliśmy kiedyś w szkole przykładając linijkę.
Jedne były grubsze, inne cienkie, ale każda charakteryzowała się jakąś barwą. Wiadomo, że czymś jaśniejszy kolor, tym bardziej subtelna energia. Czym ciemniejszy, tym bardziej nieprzyjazna.
Owe linie zlatywały się z każdej strony i mogłem spokojnie się zorientować, od kogo dane linie dochodziły po tym, gdzie kto mieszkał lub po czuciu energii konkretnej osoby.

Festiwal barw był piorunujący i niezwykle dynamiczny, choć pojawił się konkretny podział na kolory, które emanowały równie konkretną energią.
Jasne soczyste barwy lub pastelowe odpowiedniki pikujące ku mnie z łatwością przechodziły przez białawą poświatę bezpośrednio do mnie.
Ciemne kolory, zwłaszcza te wpadające w czerwień, czerń itp. pikując z dużą szybkością, odbijały się od mojej poświaty i pogrubione z jeszcze większym impetem wracały do adresata.
Znałem każdego adresata, który myślami powodował taką barwną mozaikę. Zatem warto się czasem zastanowić, jak myślimy i jakimi emocjami emanujemy wobec innych, gdyż te nieskoordynowane, puszczane mimochodem, podkręcone niesympatycznością zawsze wrócą z dwojoną siłą do twórcy takiej energii.

Źródło: ZbyniuZbynio
Marti22222
Posty: 87
Rejestracja: 06 lis 2019, 15:55

DŁUGOWIECZNOŚĆ
...mamy zapisaną w naszym ciele, naszym umyśle, naszej energii...komentarz.


Część II


Jesteśmy energią, a cały wszechświat składa się z energii niematerialnej i materialnej. Energia sama w sobie może nas napędzać lub niszczyć w zależności od naszego nastawienia do życia.
Biadolenie nad sobą, nad światem, nad umownym złem, wzbudza w nas zatory energetyczne, które powodują różne niedomagania, choroby i negatywne zdarzenia w naszym życiu. To ciągły, nieprzerywalny krąg destrukcji, który nawet najmocniejsze ciało fizyczne w dłuższym okresie istnienia tu na ziemskim padole nie przetrzyma. Zwyczajnie się rozsypie i nikt Tobie nie pomoże poza tobą samym.

Osobiście kilka lat temu miałem problem z podniesieniem się z pozycji leżącej po przespanej nocy do pozycji siedzącej. Ból kręgosłupa był nie do zniesienia, który to był uszkodzony w trzech miejscach w wyniku trzech poważnych wypadków na crossowym rowerze i upadku z wysokości.
W wyniku zmiany nastawienia, zmiany żywienia czy emanowania energią, sytuacja zaczęła się zmieniać. Nie odczuwałem już jakichkolwiek problemów z wstawaniem czy jakikolwiek ból.

Zaprzęgnięcie regeneracyjnej energii od Źródła i emanowanie tą „własną” pozytywną i nastawieniem na zdrowie spowodowało, że kręgosłup mi się całkowicie wyprostował i nie ma śladów po trzech śladach „topnięciach”, uszkodzenia.
Za tą zmianą idzie niewiarygodnie szybka, wręcz natychmiastowa regeneracja, która objawia się chociażby brakiem zmęczenia przy wysiłku, co powoduje, że całe czucie się zmienia i pojawia się niewyobrażalna lekkość organizmu. Ubocznym skutkiem tych zmian jest zmniejszenie zapotrzebowania na sen, podczas którego nasz organizm się regeneruje. Kiedyś osiem godzin snu mi nie wystarczało do bycia przytomnym za dnia. Teraz zszedłem z standardowych czterech do trzech godzin snu, który całkowicie mnie rozluźnia i wprowadza w dobry nastrój.
Przy jeszcze wyższych wibracjach sen praktycznie jest zbędnym elementem życia, gdyż sama energia powoduje natychmiastową regenerację całego ciała fizycznego.
Spożytkowanie takich możliwości daje niezbadane kreowanie, o którym wspomina Ramtha, a które przedstawiłem w poprzedniej części. Gdyż kreacja rzeczywistości to kreowanie energia w nas i na zewnątrz, a gdy nad tym zaczynamy w sposób naturalny panować, wszelkie ograniczenia znikają. Jak dalece znikają, to kwestia, jak dalece jesteśmy wstanie poluzować swój umysł, myśli i jak dalece jesteśmy wstanie być „czuć” energię tą niematerialną.

Jednak nie należy zapominać o zmianie nawyków żywieniowych, zmianie systemowych przyzwyczajeń, zmianie w podejściu do życia bez względu na sytuację tu i teraz, oraz tworzenie wokół siebie czystej przestrzeni nie tylko tej energetycznej, bo np. cisza jest muzyką dla duszy, która w tak komfortowych warunkach wspaniale potrafi z naszym ciałem współpracować i wprowadzać nas w nowe rejony poznania niemożliwego. Cdn...

Źródło: ZbyniuZbynio
Marti22222
Posty: 87
Rejestracja: 06 lis 2019, 15:55

WEWNĘTRZNY ROZWÓJ
...zatrzymanie się z systemowego pędu.


Cz. 1

Słowo „duchowość” stało się ostatnio modne i jakby zatraciło swój pierwotny sens. Sens polegający na osobistym, wewnętrznym rozwoju, po przez który uzewnętrzniają się w nas coraz to ciekawsze możliwości i potencjały.
Wewnętrzny rozwój z pozycji wibracji dobra, miłości i przebaczenia z czasem uwalnia w nas poszerzoną percepcję, wykraczającą poza możliwości zrozumienia przez osoby utkwione w systemowym żywocie, do którego mają prawo.
Bywa, że zatrzymanie się w pędzie bycia za wszelką cenę na piedestale, bycia naj, może być zaskakujące dla osoby, która „to” osobiście doświadcza, a już szokujące dla tych, którzy tą osobę znali. Napisałem „znali”, gdyż to początek końca klimatów, do których już się nigdy nie powraca.

Może „to” się zdarzyć w sposób gwałtowny lub powolny, nacechowany zwiększoną uwagą na siebie i świat, który nam serwuje systemowy dobrostan, zwyczajnie już nam nieodpowiadający.
Gwałtowny – charakteryzujący się diametralną zmianą w sposobie żywienia, myślenia, zachowania, postępowania itd.
Otoczenie wtedy nie jest wstanie nadążyć za szybkością jak i jakością owych zmian. Zaczyna na nas spoglądać z pozycji...telefon na pogotowie, kaftan bezpieczeństwa i do psychiatryka. Zwłaszcza rodzina byłaby skłonna do takich działań...dla naszego dobra.
Spokojny – bardziej pożądany (choć nie dla każdej osoby), gdyż zarówno my jak i otoczenie mamy możliwość przyzwyczajenia się i przetrawienia naszej ciągotki do ciągłej lecz permanentnej odmiany własnej przestrzeni życia.

To jak zejście z ścieżek ułożonych w tzw. społeczne normy, nakazy i zakazy religii, modnego stylu życia i bycia tak determinujący nas w danym środowisku rodziny, znajomych, pracy.
To wszystko zwyczajnie zaczyna odpadać, odklejać się jak plaster na skórze i najciekawsze jest to, że nam to nie przeszkadza, choć systemowi jak najbardziej.
Z czasem jest coraz ciekawiej. Bywa, że ekscytująco i twórczo. Bywa, że nijak i bezbarwnie, choć inaczej, odmiennie, ale z coraz częściej dochodzącym elementem zaskoczenia, tak nas napędzającym do dalszej zmiany. Bo zmiana to rozwój, to tworzenie siebie nieskończenie na nowo. A dalej jest jeszcze ciekawiej jak i bardziej ekstremalnie. Cdn.

Źródło: ZbyniuZbynio
Marti22222
Posty: 87
Rejestracja: 06 lis 2019, 15:55

DŁUGOWIECZNOŚĆ
...bez śmierci ciała.

Część III

...Nikt nie musi umrzeć. Umrzecie jedynie wtedy, kiedy uwierzycie, że to nastąpi. Ciało nie musi umrzeć. Bogowie, którzy je stworzyli, nie zaprojektowali go, aby istniało tylko na krótki czas.
Ciało zostało zaprojektowane, aby funkcjonować za pośrednictwem gruczołów wydzielania wewnętrznego, a nie organów wewnętrznych. Dzięki hormonom produkowanym przez gruczoły ono może żyć setki tysięcy lat i nigdy się nie zestarzeć. Tak właśnie ciało zostało zaprogramowane w swojej strukturze komórkowej. Jeszcze nie tak dawno w waszej historii istoty żyły przez tysiące lat.

Śmierć przynosi koniec ciału, ale nie osobowości. Jednak to właśnie z powodu osobowości siła życia w ciele ulega degeneracji i to doprowadza ciało do śmierci.
Wasze ciało robi tylko to, co mu powiecie. Wasza dusza, która znajduje się zaraz przy sercu, rządzi całym ciałem za pośrednictwem struktury emocjonalnej. To dusza stymuluje wydzielanie się hormonów, aby utrzymać ciało przy życiu.
Ona nie robi tego samodzielnie, ale raczej pod kierunkiem waszych podstaw i procesów myślowych. Po procesie dojrzewania, z względu na wasze podejście do życia tutaj, hormony przestają być wydzielane. Kiedy ich produkcja zanika, uaktywnia się hormon śmierci i całe ciało zaczyna mieć problemy, starzeć się i umierać.
Hormon śmierci uaktywnia się, ponieważ żyjecie w poczuciu winy, osądzania siebie samych i strachu przed śmiercią. W waszej opinii piękno jest związane z młodym wyglądem, a nie z charakterem czyjegoś jestestwa. Przygotowujecie się do śmierci kupując ubezpieczenie, aby was pochowano. Kupujecie ubezpieczenie, które zabezpiecza waszą własność w przypadku choroby. Robicie wszystko, aby przyspieszyć proces starzenia się i śmierci ciała, ponieważ absolutnie się tego spodziewacie.

Ciało jest tylko służącym, instrumentem używanym przez kolektywną myśl. To jest wspaniała kreacja, najdoskonalszy instrument, jaki istnieje, ale ono nie zostało stworzone ze swoim własnym umysłem. Ono zostało stworzone specyficznie, aby być służącym i będzie żyło tak długo, jak długo wy mu na to pozwolicie. Jeśli zaakceptujecie myśli o starzeniu się, spodziewając się, że wasze ciało zwiędnie i umrze, albo jeśli odmawiacie sobie miłości , szczęścia i radości, wasze ciało stopniowo ulegnie korupcji śmierci...

Źródło: ZbyniuZbynio
ODPOWIEDZ

Wróć do „Blog”