Duchowość to nie ezoteryka

Twój pamiętnik online.

Wszystko tu jest w temacie! Nic nie jest off top!

Może to być narracja szukającego obudzenia, obudzonego lub osoby, która zaciekawiła się ruchem obudzonych. Dziś intuicja mi podpowiedziała to i tamto... albo wszystko co jest ważne, co przerobiłeś/zintegrowałeś/odkryłeś, co chcesz zachować, utrwalić. Może być to blog czasu realnego czyli każdego dnia wpis lub wpisy typu "jak mi się zachce/mam coś ważnego, to piszę jak nie to nie". Jeżeli spotkało Cię wydarzenie o którym nie masz z kim porozmawiać, aby to wyrzucić z siebie.

Tematy tutaj to ciekawostka z tego jak Ci zleciał dzień, choć pewnie wydaje Ci się, że nikogo to nie obchodzi, ale co tam, samo napisanie tego działa relaksująco...

Zachęcam wszystkich do pisania swojego bloga z poziomu serca i komentowania blogów innych. Nowy temat w tym dziale to Twój nowy Blog.
Marti22222
Posty: 87
Rejestracja: 06 lis 2019, 15:55

WEWNĘTRZNY ROZWÓJ
...stan zawieszenia.

Cz. 2


Zmiana mentalna pojawia się niewinnie i przybiera na sile, bo obejrzeliśmy jakiś ciekawy filmik w necie osoby wiedzącej coś więcej, niż przeciętny zjadacz chleba i telewizora. Bo wpadł nam ciekawy artykuł, frapujący fragment jakiejś książki...i zaczynamy bez opamiętania chłonąć wszystko, kopiować i stawać się powoli naśladowcami innych w sposobie bycia i życie zwanego szumnie obudzeniem, przebudzeniem czy też duchowością.
Stajemy się kopią czyjegoś wizerunku, myśli, postępowania, wręcz papugowania i nie chodzi mi o przyklejanie komukolwiek łatki, bo zwyczajnie na czymś trza oprzeć swoje wejście w bardziej subtelne rejony nie tylko naszej fizycznej rzeczywistości.

Chłonność nowych treści, wrażeń i doznać bywa w różnym stopniu ekscytująca, choć nie zawsze pomaga w pójściu do przodu, gdyż przy przegrzaniu koniunktury i braku spektakularnych osobistych doznań można popaść w stan zawieszenia, wręcz bezsensu zmieniania czegokolwiek i pozostać samemu z coraz większym mętlikiem w głowie i drastycznie zmniejszającym się gronem odwiecznych znajomych.
To ten moment, w którym albo sobie odpuścimy naszą fascynację czymś nowym i nieokreślonym, albo z powrotem wrócimy do szarości codziennego życia w społecznych ramach jedynie słusznych zachowań i postępowań.

Na szczęście, po krótszej lub dłuższej chwili zawahania zaczynamy znów pobudzać się do nowego, jeszcze nie poznanego świata, jednak tym razem już segregując myśli i treści z pozycji – czuję to biorę, nie czuję, odrzucam, oddalam od siebie, gdyż jako indywidualna i niepowtarzalna jednostka wybieram tylko to, co ze mną współgra, rezonuje, bo w ten sposób tworzę jedyną i niepowtarzalną wartość dodatnią swojego indywidualnego rozwoju. Cdn.

Źródło: ZbyniuZbynio
Marti22222
Posty: 87
Rejestracja: 06 lis 2019, 15:55

WIBRACJA
...tworzy nas i naszą przestrzeń.


Wszystko we wszechświecie jest wibracją (energią). Czyli konkretną częstotliwością, z której się składamy i tylko od nas zależy w jakiej energii, w jakiej przestrzeni będziemy przebywać.
Czy będziemy brać udział w podsycaniu lęku, strachu i nienawiści płynącej z mediów głównego „ściekowego” nurtu, czy uzbroimy się w cierpliwość, uważność, wewnętrzną mądrość, wyciszenie i emanowanie taką energią, by każde „wątpliwe” zdarzenie zaistniałe na świecie przeobraziło się pozytywne zakończenie.

Niskich wibracji nie tworzą pojedyncze osoby czy poza kurtynowe grupy różnych interesów, tylko My! My sami, poprzez nakręcanie się spiralą sterowanych wiadomości, którymi mamy żyć, ekscytować się i przenosić swoje rozedrgane emocje na innych, co tworzy niezwykle poplątaną, niską wibrację sprzyjającą tym, którym na tym zależy.

Będąc w wyciszeniu, w własnej, indywidualnej przestrzeni stworzonej z miłości i dobra, zwyczajnie stajesz się nietykalny na podkręcane emocje płynące zewsząd. Pozostajesz w oddaleniu od epicentrum różnych skrajnych wydarzeń, nie podpalając się tą całą sterowaną medialną nagonką. Widać, że dwa lata indoktrynacji „srowidem” większości niczego nie nauczyło. Pozostali oni w głębokim systemie, lub są przekonani, że są poza nim, jednocześnie wpadając w wir skrajnych emocji związanych z nowymi wydarzeniami. Cóż, temat plandemii przestał być nośny, gdyż nie przynosił już pożądanych efektów w zastraszaniu czymś, co ma wielkie oczy, to też z dnia na dzień zniknął zastąpiony jeszcze bardziej skrajnymi informacjami tworzącymi moc niskowibracyjnej energii.

Tylko od nas zależy, w co damy się wpakować, a w co nie. Jeżeli faktycznie czujemy i widzimy więcej nie jedynymi słusznymi informacjami jednego czy drugiego jasnowidza czy czarnowidza, podświadomie wiemy, że każde zdarzenie, wydarzenie ma o wiele szerszy kontekst, niż ten, którym nas karmią media i my sami nawzajem.

Przy zachowaniu spokoju, w oddaleniu od epicentrum nośnych wydarzeń i emocji, zawsze doszukamy się szerszego spojrzenia na zaistniałą sytuację. Przebywając w spokojnej, zrównoważonej energii, ona sama poprzez nas udostępni nam takie info, które pozwoli na taki wgląd w zdarzenia, o których systemowemu zjadaczowi telewizora nawet się nie śni. Energia w nas, owa częstotliwość zawsze nas poprowadzi do takich treści i informacji, które rzucają zupełne inne światło na konkretne wydarzenia. Jeżeli zaufamy sobie, własnej wewnętrznej mądrości i intuicji, staniemy z boku, nie dając się porwać informacyjnemu amokowi tylko spokojnie będziemy kreować wyłącznie pozytywną częstotliwość (energię) sprawczą, ta najlepiej pomoże w szybszym zakończeniu czyszczenia tej przestrzeni, która ma teraz miejsce. A to dopiero początek.

Źródło; ZbyniuZbynio
Marti22222
Posty: 87
Rejestracja: 06 lis 2019, 15:55

EKSTREMY
… w duchowym rozwoju cz. VIII

Zauważając z czasem coś więcej ponad systemowe życie, zaczynamy szukać wiadomości i treści by zaspokoić swój głód poznawania czegoś więcej niż zjadanie mięsa, pracę i telewizor w domowych pieleszach.
Trafiamy na różne osoby, istoty uskuteczniające dane treści, które nie zawsze wydają się dla nas odpowiednie, ale Góra dba, by dana treść na konkretnym etapie naszego rozbudzenia była pomocna w konfrontacji z osobistymi odczuciami jak i dostępem do innej wiedzy, zwłaszcza tej wewnętrznej otwierającej się na oścież wraz z poszerzającym się czuciem i widzeniem w nas samych.

Kiedyś w ówczesnej firmie, w której pracowałem, druknąłem sobie wszystkie książki Castanedy (2 ryzy papieru!) o meksykańskim szamanizmie (pierwsza książka była pracą magisterską z dziedziny antropologii) jak i osobistych doświadczaniach samego autora tych książek. Wiele tam używek, wymuszonych praktyk, ale też i ciekawych info do wykorzystania.
W tamtym czasie wiele z tam opisanych zdarzeń traktowałem z dystansem, który wraz z wzrostem energii w sobie zaczęły się potwierdzać, niwelując tym samym dystans pomiędzy zaczytaną treścią, a osobistymi przeżyciami.
Dzisiaj np. jest oczywistością, że część ludzkiej populacji nie jest ludźmi i posiada jedynie ludzką powłokę (o której wspominał sam Castaneda) przez którą osoby żyjące w zrębach systemu nie są wstanie dojrzeć tego, co tkwi wewnątrz. Miałem wątpliwą przyjemność w realu mieć styczność z tak pozorną istotą z zewnętrzną fizycznością o ludzkich rysach.

Otóż, stojąc do kasy w sklepie na pełnym beznamiętnym luzie, przyglądałem się dziwnie wysokiej osobie dokonującej płatności za zakupy przy której równie wysoka latorośl schludnie ubrana, ale jakby w klasycznym stylu lat czterdziestych. Obydwoje jakby nie do końca pasowali do otoczenia i nie chodzi tu nawet o oryginalność, a raczej o inność.
Zacząłem z nudów przyglądać się beznamiętnie tej osobie regulującej rachunek za zakupy. Był to mężczyzna w wieku około 50-55 lat na krótko ostrzyżony z zakolami bez włosów powyżej czoła.
W pewnym momencie zaczął mi się zmieniać obraz tej osoby. Zakola powoli zmieniały się w coś, co przypomina u ryb skrzela, ale zamknięte. Widok, jakby dwie warstwy skory po obydwu stronach głowy przylegały do siebie, ale nie były zrośnięte. Cała twarz nabierała innego zimnego kolorytu, skóra stawała się jakby grubsza, mniej elastyczna, wyraz twarzy coraz bardziej ostry z innymi oczami i ich osadzeniem, nos coraz bardziej szpiczasty i cała twarz o coraz bardziej ostrych, negatywnych rysach.
Czym bardziej się skupiałem, tym więcej szczegółów zauważałem. Nie wysilałem się w przyglądaniu by nie zwrócić na sobie uwagi, ale i tak rzucił mi szybkie spojrzenie i równie szybko po sfinalizowaniu płatności przy kasie wycofał się z córką ze sklepu.
Stałem zaskoczony faktem, że mam możliwość wglądu w takie szczegóły. To było niespodziewane zarówno dla mimowolnie obserwowanej osoby jak i mnie samego.

Owszem, czuję, kto jest kto, ale owe czucie przechodzi w widzenie, które nie zawsze bywa sympatyczne w odbiorze. Niestety znaczna część osób na tzw. świeczniku to zmiennokształtni lub zwyczajnie inne rasy.
Ostatnio było głośno o niejakiej Pani Merkel, która już dwa razy trzęsła się jak osika podczas oficjalnych uroczystości, gdyż miała kłopot z utrzymaniem fizycznej powłoki dającej ludzką postać. Nie wspomnę o najbardziej negatywnej Pani Elżbiecie II, tak wielbionej monarchini przez nieświadomych angoli.
W naszej telewizji też od czasu do czasu można takowe osobliwości dojrzeć, ale nie chodzi o to, by je wszędzie dostrzegać, a o fakt, by w danej sytuacji, w której będzie nam dane się znaleźć, wiedzieć z kim lub z czym mamy do czynienie.

Zatem nie zawsze rozwój bywa jedynie fajną zabawą w uruchamianiu potencjałów ale i też uodparnianiem się na to, co dają takowe potencjały, by nie zwariować.
Bo gdy na starówce we Wrocławiu raptem widzisz mnicha buddyjskiego w tradycyjnym stroju, którego zauważa tylko osoba mi towarzysząca, to robi się ciekawie.
Jeszcze bardziej ciekawiej, bo mnich wyglądem przypomina tych z ubiegłych wieków, który bacznie się Tobie przygląda i gdy go gdy sobie uświadamiasz, że inne osoby na tym placu go nie widziały (a był to niecodzienny widok) w tym dziwnym stroju. To jakby jednoczesne przeniesienie w czasie i obopólne zaskoczenie w przyglądaniu się.
Szkoda, że nie podszedłem do niego, ale wtedy mógłbym wejść w jego rzeczywistość lub po prostu być tam zabranym...cdn.

Źródło: ZbyniuZbynio
Marti22222
Posty: 87
Rejestracja: 06 lis 2019, 15:55

Sztuczna inteligencja jest realnym zagrożeniem nie tylko na naszej planecie. Osoby tak promujące nowoczesne technologie są tak naprawdę piewcami sztucznej inteligencji, gdyż często sami są nią zainfekowani. Niestety, wśród tych osób są również osoby widzące więcej, gdyż po przez takie osoby jest możliwość dojscia do osób o wyższym poziomie świadomości. Miejcie to na uwadze, zanim sami popadniecie w zachwyt nad najnowszą technologią.

Marti22222
Posty: 87
Rejestracja: 06 lis 2019, 15:55

WEWNĘTRZNY ROZWÓJ
...wypalone przedpole.


Cz. 3

Góra od czasu do czasu „podrzuca” mi pod nos osoby, którym w wyniku pewnych zdarzeń ekstremalnie otwiera się czucie, widzenie jak i inne potencjały. Owe istoty (nie zawsze są to ludzie w ludzkim ciele) bywają oszołomione, wręcz zagubione natłokiem nowych wrażeń i jak to w takich przypadkach bywa, zaczynają zatracać realną granicę pomiędzy naszą fizyczną przestrzenią życia, w której mamy się realizować, a sferami mniej lub bardziej subtelnymi.

Tak szybkie przejście ze stanu systemowego życia w stan powiedzmy nienaturalny, nienormalny dla ogółu społeczeństwa, dla rodziny, znajomych, partnera, partnerki bywa nieraz nie do przeskoczenia dla wymienionych, gdyż nie są na tak diametralne zmiany gotowi i ich umysły oraz wyobraźnia nie są wstanie objąć zrozumieniem zarówno zmianę mentalną jak i życiową skręcających w inną, bardziej rozświetloną przestrzeń.

Nazywam taki „przeskok” wypalonym przedpolem i wypowiadając te słowa, zawsze widzę zaskoczenie na twarzach będących już na pograniczu realnej i subtelnej rzeczywistości. Nie wiedzą o co mi chodzi, choć z czasem zaczynają wokół siebie dostrzegać coraz większą pustkę. Pustkę spowodowaną wzrostem wibracji (światła) w nich samych, co z automatu powoduje powiększającą się przepaść w stosunku do osób lubiących przebywać w ramach systemowego życia.

Osoby utkwione w szeroko pojętym systemie nie są ani gorsze ani lepsze od tych czujących więcej. Chodzi wyłącznie o energię tak często podszytą ludzkimi przywarami, strachem, oraz uwikłaniem w jedynie słuszne nakazy i zakazy zwyczajnie zbyt męczącą, bo zakłócającą energię tych, którzy wzrastają. A nie da się wzrastać, gdy przestrzeń do wzrostu jest energetycznie i mentalnie niestabilna. Niestabilność, niepewność jest cechą życia w systemie, bo to daje mnóstwo negatywnej energii.

Przebywanie w energii emanującej spokojem, miłością, dobrocią i brakiem oceniania czegokolwiek, powoduje w sposób naturalny (choć drastyczny) zawężanie się przestrzeni do osób i otoczenia, które energetycznie współgrają z nami. Jest to etap, w którym zaczynamy doceniać samych siebie, takimi, jakimi jesteśmy. Zaczynamy kochać siebie prawdziwą miłością i z prawdziwą satysfakcją lubić własną przestrzeń, bo ta przestrzeń to zaczątek nowego bardziej subtelnego odczuwania nie tylko siebie, ale przede wszystkim bliźnich. Cdn.

Źródło: ZbyniuZbynio
Marti22222
Posty: 87
Rejestracja: 06 lis 2019, 15:55

NIE DAJ SIĘ WKRĘCIĆ
...w spiralę skrajnych emocji.

Cz. I

Przyszło nam żyć w arcyciekawych czasach, w których jak na dłoni widać systemowy zamordyzm, uwidoczniony zwłaszcza w ludzkich zachowaniach.
Manipulacja nami jako jednostkami sięgnęła szczytów poprzez wyrafinowane socjotechniczne programowanie za pomocą tak niskich wibracji, jak niepewność, strach, złość, nienawiść do bliźnich, do sytuacji, do konkretnych celów, tak umiejętnie nam podrzucanych przez media głównego „ściekowego” nurtu na polecenia wydawane zza kurtyny.
Kto da się wciągnąć, coraz bardziej będzie się zagłębiał w systemowych ekstremach, coraz bardziej będzie rozdygotany, a w czym większe popadniemy skrajności, tym łatwiej takimi jednostkami manipulować, kierować, choć owe jednostki będą przekonane, że tak nie jest.

Osobiście jestem zaskoczony, jak mało osób w moim otoczeniu dostrzega tą globalną grę, jak mało osób jest w pełni świadomych tego, co wokół się dzieje i w co grają tzw. „wielcy” tego świata, choć dla ogółu niewidoczni.

Nie zamierzam wchodzić w to, z czym obecnie się spotykamy, a na własnym przykładzie pokazać, że można inaczej, równie zmyślnie wykorzystywać sam system, by „jego” instrumentami spokojnie rozbrajać przeszkody i obostrzenia, które przed nami się umyślnie stawia, byśmy byli posłuszni.

Wiedzmy, że osoba przebudzona, obudzona a tym bardziej o pogłębionej świadomości i czuciu jest odpowiedzialna nie tylko za własną przestrzeń, ale też tych osób, które próbują się wyrwać z absurdalnego matrix-a, aby rozświetlać własne życie niezmąconym światłem miłości i dobroci. Dobro, miłość i przebaczenie ma taką siłę, że nawet w mniejszości jest na piedestale, gdyż pozytywne afirmacje nie można przykryć zwielokrotnioną siłą zła. Znam to z autopsji, a czym bardziej jestem o takiej prawidłowości w naszej przestrzeni przekonany, tym bardziej staję (my) się nienaruszalni, niepodatni na jakiekolwiek wpływy z niskich, systemowych klimatów, bez względu na ich ogrom. Nasza wewnętrzna siła jest nienaruszalna, a oni o tym dobrze wiedzą, dlatego próbują nam zgotować mętlik nie tylko w naszych myślach. Cdn...

Źródło: ZbyniuZbynio
Marti22222
Posty: 87
Rejestracja: 06 lis 2019, 15:55

WEWNĘTRZNY ROZWÓJ
...kochasz siebie?

Cz. 4


Kochanie siebie nie jest egoizmem. To normalność w nienormalnej szarej rzeczywistości, która nas otacza. To pożądany stan bezgranicznej miłości do siebie samego. Mając świadomość, iż jesteśmy wolną wolą, twórcami i kreatorami własnej przestrzeni dzięki tej boskiej iskrze, którą w sobie mamy...to jak siebie za to nie kochać!
Akceptacja w całości własnej istoty zarówno tej mentalnej z całym bagażem dotychczas przeżytych emocji jak i tej fizycznej, do której ciągle miewamy pretensje, a przecież jest niepowtarzalna i jedyna w swoim wyrazie, jest podwaliną pod związek z drugą polową.
Gdy oduczyłem się patrzeć tylko fizycznymi oczami poza zakodowany system patrzenia na bliźnich, dostrzegam piękno wszędzie. Zarówno piękno ograniczone w systemowości jak i te, wolne, bezkresne. Bo każdy z nas może stać się nieodgadnioną księgą, gdy popłyniemy w dal jeśli sami tego zapragniemy. A gdy popłyniemy, nie da się nam już przylepić żadnej łatki, gdyż przestaniemy nerwowo spoglądać na ocenę własnej osoby z zewnątrz, za to będziemy mogli siebie dogłębnie odczuwać i to jest dopiero frajda....
Tu jednak pojawia się pewien problem. Jeżeli usłyszysz pytanie – kim jesteś, jak siebie widzisz itp. Cóż odpowiedzieć?
Odpowiedź nie istnieje, bo każdego dnia tworzymy siebie na nowo, na coraz bardziej subtelnej wibracji, energii w nas płynącej, którą zaczynamy emanować na zewnątrz. Bo nasza przestrzeń to nasz raj. Osobisty raj na Ziemi, który możemy udostępnić tym, którzy go zauważą. Bo ta energia jest bardzo cenna. Im bardziej subtelna, tym bardziej ją chronimy dla tych nielicznych, którzy przy nas również mają popłynąć w dal.

Paradoksalnie, osoba siebie w całości akceptująca, lubiąca się i w sobie bezgranicznie zakochana, przyciąga do siebie innych, gdyż każdy podświadomie by się chciał choć na chwilę znaleźć się w energii spokoju, bezkresnej miłości i całkowitej akceptacji.
Wiem, jak to jest na przykładzie osób, z którymi miałem lub mam styczność. Tworząc pozytywną przestrzeń, tworzymy tym samym energię, której nie doświadczysz, nie odczujesz w systemowym zapętleniu.
Ale trzeba o tą własną energię dbać, chuchać, dopieszczać i chronić (oczyszczać) z przyklejających się tym siłom i bytom, które chciałyby karmić się esencją światła w nas, które w sobie nosimy od narodzin. Cdn...

Źródło: ZbyniuZbynio
Marti22222
Posty: 87
Rejestracja: 06 lis 2019, 15:55

EKSTREMY
… w duchowym rozwoju cz. IX


HADKOROWE WIBRACJE cz. 1

Z tymi wibracjami bywa różnie. W systemie zwyczajnie nie mamy z grubsza pojęcia, co z czym się je. Wypadając poza system zaczynamy inaczej odczuwać i szukać jak najwyższych, najbardziej subtelnych wibracji w różny sposób, by poczuć jak to jest.
A jest coraz ciekawiej, ale też zdarza się totalna jazda bez trzymanki, bo nasze zbytnie rozświetlenie ma wpływ na innych i jest solą w oku istot, które nas próbują za wszelką cenę zatrzymać w tzw. matriksie.
Powtórzę – za wszelką cenę i wszystkimi dostępnymi środkami zawartymi nie tylko w trójwymiarowej fizycznej przestrzeni naszego życia.

Będąc w firmie, gdzie mam swoją przestrzeń, którą skrzętnie wykorzystuję na wrzucanie np. tutaj przedziwnych różności z prywatnego laptopa i robieniu sobie porannego śniadanka ala wege ze świeżych produktów jest jakby standardem od poniedziałku do piątku przy muzyce (mam sprzęt grający z prawdziwego zdarzenia), którą mi do godziny 8.30 nikt nie zakłóca. Tym razem zdarzyło się coś nietypowego, co wyostrzyło mi od razu wszystkie zmysły werbalne i niewerbalne.
Po 8 rano otrzymałem SMS-a z zapytaniem – czy mogę oddzwonić. Jako, że wyczuwam energię również z pozoru nic nie znaczących wiadomości, tak mocno mnie podkręciło emocjonalnie w niepokoju, że niezwłocznie oddzwoniłem myśląc, co za chwilę się zdarzy.


Jednym z dodatkowych atutów wzrastania jest odczuwanie różnych energii, dzięki czemu ułatwia mi to zawczasu nastawienie się do ewentualnych biegu wypadków, zdarzeń. To fajny handikap, pomagający w natychmiastowym zdystansowaniu się i chłodnym, trzeźwym myśleniu, by bez emocji sprostać nadchodzącym problemom, tak chętnie nam podrzucanym przez systemowe rozwiązania, w które często wplątuje się nawet najbliższą rodzinę, która tego faktu nie jest świadoma w przeciwieństwie np. do nas, wibrujących inaczej i zaczyna być ciekawie.

Wyszedłem z budynku w ustronne miejsce, bo podskórnie czułem, że system potocznie próbuje dokręcić śrubę do końca. Oddzwoniłem nie marnując czasu z zapytaniem - co się dzieje?
Usłyszałem zatrważający monolog pełen desperacji i zrezygnowania. Było naprawdę źle, na granicy życia i śmierci, przed którym faktem została postawiona nie tylko osoba po drugiej stronie słuchawki, ale też moja świadomość, że jesteśmy już na bardzo cienkiej granicy.
Osoba o niezwykłych możliwościach, posiłkująca się w wyjątkowych sytuacjach
energią Stwórcy dzięki pełnemu otwarciu osobistego połączenia (które wszyscy posiadamy często niezbyt aktywne) była na skraju wyczerpania fizycznego i psychicznego. Całą noc była konsekwentnie atakowana przez niezwykle mocne demoniczne siły, co objawiło się również min. siniakami na szyi i wokół oczu jak i psychicznym wykończeniem do tego stopnia, że zrodziło się zastanowienie – czy stąd nie odejść.
Rankiem, gdy powieki tej osoby się zamykały ze zmęczenia, od razu pojawiał się demoniczny świat i tak za każdym zmrużeniem oczu czy ich zamknięciu ze zmęczenia.
Nie było czasu na myślenie, gdy czuje się, że osoba, z którą rozmawiam jest na skraju wykończenia, to też tylko się krótko pytałem, cóż uczyniła, by się zabezpieczyć, odseparować, zrobić tzw. ścianę od tych istot, które włożyły niesamowitą ilość energii w taką kreację wydarzeń, by zdławić, pozbawić wszelkiej nadziei osobę, która rozświetla bliźnich.


W takich sytuacjach zdrowy dystans do wszelkich emocji, zwłaszcza własnych jest wręcz zbawienny, gdyż szuka się na chłodno konkretnych rozwiązań, wynikających nie z logicznego rozumnego myślenia, a wypływającego z wewnętrznej mądrości, wiedzy, która się otwiera na tyle, na ile jesteśmy wstanie strawić dochodzące do nas podpowiedzi i rozwiązania.

Właściwie wszelkie sposoby zawiodły, które do tej pory opisywana osoba zawsze uskuteczniała. Jednak też trzeba mieć na uwadze, że w takim stanie totalnej desperacji nie da się coś sensownego wymyślić, tym bardziej zastosować. Jednak potwierdza się od zawsze fakt, że najtrudniej zastosować to, co jest prostą oczywistością. Zapytałem w chwilowym „olśnieniu”, czy opisywana osoba poprosiła Górę o bezpośrednią ochronę. Miałem na uwadze coś w rodzaju bańki energetycznej z energii samego Źródła.
Czasami rozmawiamy na różne dziwne tematy i był poruszany wcześniej temat, że w subtelnej rzeczywistości wyglądamy jak coś na kształt bąbla energetycznego, jakby na kształt jajka rozmiarem dopasowanym mniej więcej do naszego ciała.


Istoty od światła zawsze nas wspomogą, jeżeli wyrazimy intencję, prośbę szczerą od serca i z pełnym przekonaniem, zaufaniem. Ale same z siebie nie mogą tego czynić, gdyż z naszej strony musi pojawić się zdeklarowana intencja wspomożenia nas.
Wszystko opiera się o intencję nie tylko po tamtej stronie, ale też tu i teraz. Dlatego siła prawdziwej intencji jest poparta również działaniem niezwykle czystej energii. Nie muszę wspominać, że różne wyuczone, wytresowane w sobie praktyki mają się nijak do emanacji światła płynącego ze Źródła. Tym sformułowaniem mogę się wielu osobom narazić, ale już nie raz się przekonałem, gdzie leży prawdziwe efektywne działanie.

Fajnie jest, gdy rozmawiając z daną osobą, od razu, jakby z automatu już działa, wprowadza w ruch przekazaną propozycję. Po krótkiej chwili usłyszałem, że dzieje się. Jednak nie za bardzo w tym momencie wiedziałem – co?
Faktycznie, powstała eteryczna (energetyczna) bańska wypełniona światłem obok osoby potrzebującej ochrony. Wystarczyło, że weszła do niej, by nikt i nic nie miało dostępu, nawet zasięg telefonu komórkowego.
- Muszę kończyć, bo nie mam zasięgu. Tu jest cudownie. Wyłączyłem się, zdając sobie sprawę, w jakim opłakanym stanie mentalno-fizycznym była osoba, której udostępniono tak niesamowitą ochronę i możliwość regeneracji.


Wróciłem do budynku zadowolony, ale też mocno naruszony w trzymaniu wszelkich emocji na wodzy. Od razu zrodziło się w mojej głowie pytanie – pomagając tej konkretnej osobie, sam na siebie mogłem zwrócić uwagę, a konsekwencje mogły być różne. Były, ale inne, choć dla mnie do tej pory niespotykane. Chociażby prawdziwy „przytulak” z demoniczną istotą. To zaskakujące wrażenie...cdn.

Źródło: ZbyniuZbynio
ODPOWIEDZ

Wróć do „Blog”