Granie w gry

Szukam informacji. Ktokolwiek widział? Ktokolwiek wie? Pomóżcie.
raffaello191
Posty: 2
Rejestracja: 16 gru 2019, 21:06

Witam, gnębi mnie od dłuższego czasu to czy granie na komputerze w gry jest złe ? Świat wirtualny strasznie mnie wciąga i wprowadza jakby w strefę odizolowaną od codziennych problemów. Jestem pasjonatem sprzętu komputerowego, uwielbiam składać komputery, pomagać komuś w doborze części czy też naprawie. Granie w jakimś stopniu mnie relaksuje lecz w głębi czuję że granie jest złe, czy mam dobre przeczucia ?
Awatar użytkownika
Goon
Posty: 42
Rejestracja: 30 wrz 2019, 22:57
Lokalizacja: Lubelskie
Kontakt:

Droga każdego człowieka zweryfikuje to. W moim przypadku straciłem bardzo dużo godzin dziecięcego i młodzieńczego życia które mogłem spożytkować na świeżym powietrzu. To co mi dał ten czas: Rozwijanie inteligencji i wyobraźni w grach które tego wymagały, znajomość obsługi komputera i programów (niektórzy grający czasem nawet nie potrafią nic zainstalować), poczucie artystyczne i pragnień duszy. W ostatnim chodzi mi o to że gry w które grałem przedstawiały rzeczy które mnie definiują teraz bądź wychodzą z moich wcieleń, jak np średniowiecze, Słowianie te sprawy. Czasem chciałem robić to co w grach więc miałem motywację np do sportu. W dzisiejszych czasach jest też więcej gier z tematami obudzonymi. Najważniejsze jest to że siedząc przy kompie zdobywałem dużo informacji przez internet no i się obudziłem, ale nie wynikło to z gier. Niektórzy nie potrafili zrozumieć co ja robię jeśli nie gram hehe. W obecnym czasie nie gram w ogóle, nie mam na to czasu (raz na kwartał na Playstation u szwagra). Jest wiele ciekawszych rzeczy życiu, a w wirtualu wiele filmów i artykułów. Moim zdaniem powinieneś to połączyć ze swoimi pasjami, jak sam wspominasz znasz się na tym czyli masz możliwość zawodu lub dorobku jak mój przyjaciel, możesz zostać artystą korzystającym z kompa a dziedzin w dzisiejszych czasach jest dla każdego. To co czujesz może być tym samym co u mnie, czyli marnuję życie, potrzebujesz zmiany z której się będziesz cieszył w przyszłości. Weź z komputera to co najlepsze a zapychacze odrzuć. Mam nadzieję że pomogę. Pozdrawiam.
Mój blog na którym opisuję swoją drogę i przeżycia. Szczegółowy opis o czym będę pisał znajduje się na miejscu https://godrogado.blogspot.com/. Zapraszam też na Instagram gdzie będę zamieszczał wpisy przy opublikowaniu nowego posta.
Szczęście Radość Miłość Uśmiech
raffaello191
Posty: 2
Rejestracja: 16 gru 2019, 21:06

Dzięki za odpowiedź, w sumie potwierdziłeś to co odczuwałem, może potrzebowałem takiego potwierdzenia jako motywacji. Ciężko mi przychodzą zmiany. Jestem w trakcie nauki przechodzenia do świata duchowego co też ciężko mi przychodzi. Czasami mam wrażenie że coś siedzi mi w głowie i mnie blokuje przed dobrą zmianą.
Awatar użytkownika
Goon
Posty: 42
Rejestracja: 30 wrz 2019, 22:57
Lokalizacja: Lubelskie
Kontakt:

Miło mi to słyszeć. Rozumiem Cię, każdy z nas był na etapie kiedy było ciężko.Jak najczęściej przebywaj w miejscach i okolicznościach które rozkręcają twoją energię, wtedy stanie się ona Twoją codziennością. Jednym z takich miejsc jest to forum, miejscem duchowych rozmów. W głowie siedzi nasz kochany mózg, urodzony sabotażysta działań, zainteresuj się i spraw aby to on był sterowany przez Ciebie a nie Ty przez niego. Dużo o tym mówił Aron, ma na ten temat odcinki, warto go posłuchać.
Mój blog na którym opisuję swoją drogę i przeżycia. Szczegółowy opis o czym będę pisał znajduje się na miejscu https://godrogado.blogspot.com/. Zapraszam też na Instagram gdzie będę zamieszczał wpisy przy opublikowaniu nowego posta.
Szczęście Radość Miłość Uśmiech
Awatar użytkownika
Wichrolak
Posty: 61
Rejestracja: 18 cze 2019, 13:35
Lokalizacja: Wrocław

Jestem zadowolony ze swego rozwoju duchowego, miejsca gdzie w świecie jestem i tego jak mi się układa. Mam ponad 31 lat, grałem jako nastolatek i gram teraz. W żaden sposób nie wpływa to negatywnie na moje życie zwykłe czy duchowe. W niektóre gry gram dla fabuły (z tego samego powodu oglądam filmy czy seriale) albo dla wrażeń estetycznych (np seria Dark Souls bardzo mnie inspiruje do samodzielnego tworzenia. Na komputerach czy programowaniu się nie znam, po prostu odbieram gry tak jak dzieło literackie czy filmowe.
raffaello191 pisze: 16 gru 2019, 21:11 Świat wirtualny strasznie mnie wciąga i wprowadza jakby w strefę odizolowaną od codziennych problemów.
Nie powiedziałbym że to coś negatywnego. Jak nie masz co jeść bo nie poszedłeś do sklepu, robisz pod siebie i nie myłeś sie od miesiąca, to fakt jest to kłopot. Ale jeżeli gry pozwalają na oderwanie od problemów codzienności, to nie przesadzałbym z krytycyzmem. Bo codzienność, wcale nie jest bardziej realna niż gry, to też matrix. Nie miej poczucia winy, to paskudny program ściągający do dołu. Nie wiem jakie masz życie, jakie sytuacje i o jakich problemach mowa. Czasem to problemy otoczenia jakimi się obciążamy niepotrzebnie, czasem to wypadkowa negatywnych energii (a wtedy dobrze sie izolować by nie karmić problemu myśleniem o nim).
Nie musisz wybierać między chodzeniem po lesie czy górach a graniem. Możesz mieć wszystko. Możesz zyskiwać nic nie tracąc. Wolność jest poza wyborem.
Wola kształtuje rzeczywistość.
Awatar użytkownika
szczypiorek
Posty: 44
Rejestracja: 17 lis 2019, 08:56
Lokalizacja: Cebulandia

Ja mam 35 lat i dla mnie: gry + rozwój duchowy = stagnacja.

No, ale to też zależy od tego w co się gra. Ja głównie lubiłem strzelanki, strategie i rpg. Dwa ostatnie gatunki zabierały mi zbyt dużo czasu, poza tym dawały tylko złudne wrażenie odpoczynku. Zdecydowanie lepiej jest iść pobiegać, albo chociaż przejść się do lasu, na ścieżkę polną pochodzić w świetle gwiazd. Odkąd zacząłem wędrować po drogach wiejskich zauważyłem, że piękno nie jest jedynie domeną gór i morza. Tylko większość ludzi woli siedzieć w domu przed komputerem, albo pod sklepem pijąc alkohol. Przez to nie dostrzega piękna nawet malutkich zagajników, albo pola na którym rośnie kukurydza. Jestem z miasta i po przeniesieniu się na wieś zacząłem bardzo doceniać wieczorne wypady na spacer. Jest cisza i spokój, ludzie siedzą w domach nie ma ryzyka, że ktoś da ci w zęby bo wędrujesz pod jego blokiem. Ale ludzie nie doceniają tego co mają. Nawet w moim mieście wieczorne wyprawy były wspaniałe i działały jak prostsza forma medytacji. Ewentualnie kontemplacji życia. Dla mnie to taka bardzo filozoficzna podróż do głębi samego siebie.
Jeśli chodzi o strzelanki to oczywiście nie budują one pozytywnych relacji (przynajmniej u mnie). Grałem w nie kiedy miałem spore problemy z agresją. Wydawało mi się, że rozwiązują problem rozładowując mnie. Zresztą podobnie jak walka z workiem bokserskim, ale bez tego cudownego uczucia zadyszki, albo zakwasów następnego dnia. Ja mam tendencję do obserwacji reakcji ludzi na moje zachowanie i zapamiętywania ich. Kiedy wędruję albo medytuję te wspomnienia wracają pozwalając mi spojrzeć na wydarzenia z perspektywy widza i zrozumieć powody takiej lub innej reakcji otoczenia. Kiedy jest się negatywnie nastawionym do otoczenia przyciąga się problemy. Strzelanki pozwalały mi zapomnieć na chwilę o problemach i tak jakby zemścić się na oprawcach albo tych, którzy byli dla mnie nieżyczliwi. Jak byłem w technikum miałem zajęcia z księdzem który mieszkał na cmentarzu (za chłodnią) i przez przeżycia z kilkoma męskimi klasami, które bardzo dawały mu w kość grał sobie wieczorami w grę Quake. Nic dobrego mu to nie dawało, coraz bardziej zamykał się na świat i stawał coraz mniej pozytywny. Taką samą reakcję widziałem u siebie kiedy grałem, ale to nie następowało z dnia na dzień. Dopiero kłótnie w rodzinie lub wśród kolegów pokazywały mi, że ten kierunek rozwoju nie jest właściwy.

Podsumowując:
Obserwuj siebie i swoje otoczenie, jeśli poprzez gry pogarszasz kontakt ze światem, nie masz czasu na sport, kontakt z naturą lub widzisz negatywną zmianę swojego charakteru to odpuść. Zostaw gry i szukaj innych form "relaksu". Jeśli nie zauważysz negatywnych zmian, to może akurat taka droga jest dla ciebie odpowiednia na tym etapie. Sam zdecyduj, ale najlepiej zrób to w zgodzie z własnym sercem. Bo serce widzi w szerszej perspektywie niż umysł, stąd to co czasem wydaje się niewłaściwe z punktu widzenia krótkiego odstępu czasu może być właściwe w dłuższej perspektywie.
Gdyby nie grał i nie zmarnował sporego czasu to nie zyskał bym wiedzy i doświadczenia które mam teraz. "Wszystko jest po coś."
Awatar użytkownika
Goon
Posty: 42
Rejestracja: 30 wrz 2019, 22:57
Lokalizacja: Lubelskie
Kontakt:

Podzielam Twoje spojrzenie na rzeczywistość spacerową, jest w tym coś więcej, wystarczy patrzeć.
Mój blog na którym opisuję swoją drogę i przeżycia. Szczegółowy opis o czym będę pisał znajduje się na miejscu https://godrogado.blogspot.com/. Zapraszam też na Instagram gdzie będę zamieszczał wpisy przy opublikowaniu nowego posta.
Szczęście Radość Miłość Uśmiech
normek
Posty: 1
Rejestracja: 27 gru 2019, 12:56

Niestety gry to kolejna firma ucieczki od siebie.
Kiedy przestałem grać poczułem wielką wolność .
Kiedyś to było uzależnienie . najważniejsze czy granie w gry nie jest twoją codziennością to znaczy czy nie spędzasz ośmiu lub więcej godzin zatracając się w tym dziwnym świecie gier. Jednak jeżeli traktujesz to jako formę rozrywki dlaczego nie. Jednak gry tak jak i filmy Netflix potrafią zrobić dużo złego. To z pozoru nieszkodliwe... Jednak wypełniające czas dogłębnie
Awatar użytkownika
Annika
Posty: 91
Rejestracja: 14 sie 2019, 13:30
Lokalizacja: Alba (Scottish Gaelic)

Ależ fantastyczny temat. I też chyba bardzo na czasie ;) (albo mi się nostalgia włączyła)

Dla mnie, jak chyba z większością rzeczy, z grami jest jak z przysłowiową monetą. Mają dwie strony. Zależy jak do tego podejdziesz.

Ja swojego czasu grałam w grę, gdzie online była tylko mapa miasta i można było zrobić określoną ilość ruchów na dobę (jak przesuwanie pionka na planszy). Jej urok polegał na tym, że cała akcja toczyła się poza tą mapą, na Forum, które założyli fani gry. Towarzystwo międzynarodowe, różne strefy czasowe, kontynenty. To było swojego rodzaju okno na świat, dzięki któremu podszlifowałam sobie angielski (czat i pisanie opowiadań do rpg). Ten czas bardzo dobrze wspominam. :happy-sunny:

Ale przerabiałam też gry z limitem czasowym, co do komputera przywiązywało bardzo skutecznie, i z różnymi poziomami trudności, co czasem potrafiło nieźle sfrustrować. Jakieś fazy z ucieczką w świat wirtualny to też chyba w pewien sposób "naturalne", w tym rodzaju rozrywki. Potrafi uzależnić, bo masz natychmiastową gratyfikację. :(

Jakoś samo mi to odpadło, chyba z braku czasu, bo to oczywisty pożeracz czasu. To chyba największa wada gier. :think: Mam ten etap dawno za sobą. Na odstresowanie chyba dobre (gdzie świeże powietrze z racji późnej godziny czy mocno nie sprzyjającej pogody nie stanowi alternatywy). A i tak to byłaby lepsza opcja uzależniająca niż trunki wysokoprocentowe, o innych chemikaliach nie wspominając. Jeśli zatrudniasz w tych grach logikę, to jeszcze przy okazji się czegoś możesz nauczyć (gry na refleks to nie moja działka).

Więc dobre czy złe? Czarne czy białe?
Szare.
"Życie to kabaret. Musimy tylko nauczyć się śmiać z dowcipów, które nam robi."
radoslavus
Posty: 1
Rejestracja: 09 lut 2020, 14:20

A ja podzielę się własnym doswiadczeniami i przemyśleniami jak chyba każdy coś tam grał ale najwiecej dało mi do myślenia jak zacząłem mieć pewne hobby jazdę konną i w danym czasie też gdzieś znalazłem symulator ( grę o tej samej tematyce) i zacząłem grać w pewnym momencie załapałem jak ograniczony jest dany świat w grze nie to żebym stwierdził że gry jakieś złe są ale mając porównanie świata prawdziwego z danym symulatorze i ilości różnych bodźców i możliwości w realu to gra wypadła slabo i od tej pory za każdym razem jak ściągnę coś na telefon to jakoś tak samo górą po dwóch mnie nudzi chociaż podziwiam osoby które potrafią w jedną grę grać godzinami
ODPOWIEDZ

Wróć do „Poszukuję informacji”