Istota cierpienia (dukka) i jak z niego wyjść

Tekstowe opisy medytacji, wizualizacji, itp., jak również materiały audio, video lub online na temat w/w praktyk.
Awatar użytkownika
szczypiorek
Posty: 70
Rejestracja: 17 lis 2019, 08:56


Ajahn Brahm też wiele razy mówił o tym co jest faktycznym powodem cierpienia i czy to nam ktoś uczynił krzywdę czy też my sami sobie ją czynimy.
Ajahn Chah tłumaczy samo cierpienie jeszcze prościej. Sam fakt przywiązania powoduje ból. Sam zapragnąłem czegoś czego mieć nie mogę i do tego przylgnąłem. Robiąc różne rytuały staram się sam sobie udowodnić, że wszystko jest ok. Żołądek (źródło emocji) mówi co innego, w pracy nie chce pracować właściwie. Ktoś mi powie coś czego nie chcę słyszeć. Nie chcę słuchać osoby która wiem, że powie mi zaraz coś co mnie zaboli i to dogłębnie. Bo rozumie wszystko na opak, całkowicie negując to jak ja to widzę. Dlaczego nie możesz zobaczyć moimi oczyma, albo kiedy proszę o spokój dać mi go? Bo ta osoba tak tego nie widzi. Uczucie jest, albo go nie ma. Przychodzi narasta, po czym odchodzi, naciskanie nie pomaga i nie przyspiesza procesu uwolnienia, ale go wydłuża i opóźnia osiągnięcie równowagi. Kobieta to istota która lubuje się w zadawaniu cierpienia mężczyźnie gdyż oczekuje iż ten wykona takie lub inne schematyczne działanie. Są jednak osoby które występują poza schematem i widzą świat inaczej poza systemowo. Czy to źle?
Nie chcę by ktokolwiek cierpiał przeze mnie, a własne cierpienie znoszę w samotności jak kot. Człowiek pies tego nie zrozumie, inny charakter, inna mentalność inny sposób leczenia. Im bardziej ktoś naciska bym coś zrobił tym bardziej nie mam ochoty tego robić. Ciągnie mnie do zostania pustelnikiem bo większość osób z którymi pracuję nie jest w stanie mnie zrozumieć i okazują całkowity brak akceptacji mojego światopoglądu. Ja zaś okazuję całkowity brak chęci stania się taki jak oni. Stąd konflikt interesów można rozwiązać odosobnieniem. Kontakt z naturą mnie leczy i zapewne pomógł by i tym którzy z wielką lubością pragną pozostać w systemie. Gdyby tylko zechcieli zerknąć na świat z innego punktu widzenia.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Praktyki duchowe”