[EN] Kierowana medytacja nad wewnętrznym pokojem - Paramahansa Yogananda

Awatar użytkownika
szczypiorek
Posty: 97
Rejestracja: 17 lis 2019, 08:56
Lokalizacja: Cebulandia

Jak bym samego siebie z przeszłości powiadomił, co mam zamiar robić w przyszłości, co czytać i czego się uczyć to bym pewnie nie dowierzał.



Paramahansa Yogananda to ciekawa postać którą poznałem co ciekawe przy okazji lektury "Rozmów z Bogiem". Mistrz Co też wspominał o książce "Autobiografia jogina" którą właśnie czytam. Na jednym z wyjazdów poznałem kobietę która trenowała kriya jogę. Wypowiadała się dobrze na ten temat i była bardzo otwarta na warsztaty na których się spotkaliśmy. Słuchała wykładów Gregg'a Braden'a, które mi akurat nie przypadły do gustu (każdy wybiera swoją drogę).

Czytając autobiografię trafiłem na dwójkę świętych katolickich: Józefa z Kupertynu i Teresę z Avila (polecam poszukać w sieci). Któż mógłby przypuszczać, że natrafię na świętych o których jako mocno wierzący (jak sądziłem) katolik nie słyszałem. Tak myślę, że budzenie się to dostrzeganie prawdy i podobieństw w innych ludziach. Może czasem dostrzeżenie samego siebie w innych osobach lub uniwersalnej prawdy, że każdy z nas wewnętrznie ma coś więcej niż tylko ciało. Wszyscyśmy braćmi i siostrami wewnątrz, ale przez klapki na oczach i narzucone nam ograniczenia i wzajemne animozje narastające od tysięcy lat nie zauważamy swego podobieństwa. Mistrz Co mówi, że ciało jest jak kubek wody, a dusza to woda. Jeśli przelejemy ją do innego naczynia które jest chińczykiem, hindusem czy innym człowiekiem to nie zmieni faktu, że esencja będzie ta sama. Pijąc z takiego czy innego kubka smak wody się nie zmieni i w tym cała rzecz.

Nie różnimy się tak bardzo jak nam się wydaje. Nie ważne czy ktoś uznaje Boga i szuka go poza sobą i w sobie. Czy nie uznaje i szuka świadomości, oświecenia czy czegoś innego np. szczęścia. Dusza jest wieczna i istnieje kiedy nasz pojazd (ciało) przestanie istnieć.

Wiele jest szczytów w Himalajach, ale jeden jest Mount Everest i nie wielu zdołało tam wejść. Tak jest i z wszelkimi praktykami duchowymi. Każda z nich zapewnia podstawy do wspinaczki, ale nie czyni sama z siebie człowieka alpinistą. Nie każdy się na dach świata wybiera i nie każdy tam dotrze. Wielu wystarczą pomniejsze szczyty. Część nie podejmie wspinaczki. Może i ktoś podąży do głębokich jaskiń, zamiast wspinać się, potoczy się w dół. Każdy w zgodzie ze swoim sercem powinien wybrać swój szczyt i swoją ścieżkę.

Nikt nie powinien narzucać innym drogi. Wolna wola powinna być uszanowana i jeśli ktoś nie chce zmian w swym życiu, może poczekać na powracającą falę tego co sam przyciągał przez życie.

Wciąż wiele nie rozumiem i wciąż szukam odpowiedzi, ale dzięki poznawaniu innych kultur i wierzeń, bardziej szanuję inne punkty widzenia i nie uważam już, że tylko jedna droga prowadzi na szczyt i że jedna religia jest właściwa. Prawda jest uniwersalna, a kluczem jest miłość, uśmiech, serdeczność, właściwa mowa.

Nie odrzucam i nie neguję ścieżek które przeszedłem w życiu. Każdy ma prawo wybrać co jemu lepiej pasuje. Ważne jest to by wybierać świadomie.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Medytacja”