Mikołaj Notowicz i szokujący manuskrypt z Tybetu - Tajemity

Awatar użytkownika
Oskar
Administrator
Posty: 253
Rejestracja: 30 maja 2019, 19:15
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Odkrycie Notowicza było tak wielkie, że nikt nie zdołał mu sprostać. Książki opowiadające o tajemniczym manuskrypcie znikały z półek księgarń już następnego ranka po opuszczeniu drukarni. Nikt nie chciał, aby jego odkrycie ujrzało światło dzienne. Co takiego odkrył w tybetańskim klasztorze poszukiwacz i odkrywca? Czy spoczywająca w klasztorach tajemnica jest nie na rękę współczesnym wierzeniom chrześcijańskim? Co zawierał manuskrypt, do którego został dopuszczony Notowicz?

Mikołaj Notowicz i szokujący manuskrypt z Tybetu.

Awatar użytkownika
szczypiorek
Posty: 67
Rejestracja: 17 lis 2019, 08:56

Mikołaj Notowicz - Nieznane życie Jezusa Chrystusa pisze:Człowiek zawsze szukał namacalnych dowodów. W swojej wierze nigdy nie udało mu się wykroczyć poza materialne zmysły.
Największym jego osiągnięciem jest skierowanie swoich myśli do Boga, staranie się o skomunikowanie ze Stwórcą, który zrobił tyle dobra, ile, jak się niektórym pomyleńcom religijnym wydaje spadło na nich nieszczęść.
Dlatego składali hołd przejawom natury, aby zjednać sobie tym jego łaski. (...) Powtarzam, od zarania wieków do dnia dzisiejszego człowiek nigdy nie wykroczył poza namacalne dowody. (...)
Pustota człowieka i ślepota jego inteligencji uniemożliwiają mu pojąć niewidzialne, duchowe nici jednoczące go ze Świętością. W tym można dopatrywać się wyjaśnienia rozwodnienia świętych pryncypiów przez człowieka i jego przekonanie o dominacji tego, co jest materialne.
(...) Być może jeszcze bardziej jaskrawo miłość człowieka do rzeczy dotykalnych zaprezentowali niegdyś Żydzi, kiedy nawet wbrew serii wspaniałych cudów, jakich dokonywał ich Wielki Stwórca (...) nie mogli oprzeć się złu i uczynić sobie boga ze złota, i to w tym czasie kiedy ich prorok Mojżesz w ich imieniu rozmawiał z Najwyższym.
(...) Nasi pierwsi święci prorocy, którym nadajemy tytuł Buddy, co oznacza mądrzy święci ludzie (...) pojawili się dawniej w różnych krajach naszego globu.
(...) Wśród tych świętych proroków szczególną czcią otaczany jest Budda Sakjamuni (w Chinach zwany Fu), który żył trzy tysiące lat temu i który dzięki swym naukom sprowadził całe Chiny na drogę prawdy i jedynego Boga, a także Budda Gautama, który żył dwa i pół tysiąca lat temu i nawrócił niemal połowę Hindusów na tę samą wiarę.
Buddyzm jest podzielony na kilka wyznań różniących się między sobą tylko pewnymi ceremoniami religijnymi, natomiast założenia doktrynalne są takie same.
(...) Nasza religia obejmuje dwa zakony, mnisi czerwoni i żółci. Ci którzy podlegają Panczenowi, który rezyduje w Taszi Lumpoz, jako cywilny administrator Tybetu, mogą się żenić. Są to czerwoni. My jesteśmy żółtymi mnichami, ślubowaliśmy celibat i naszym zwierzchnikiem jest Dalaj Lama. Poza tym jedynym punktem rytuał naszych obrządków jest identyczny.
(...) - W czasie niedawne wizyty w gompa na mojej trasie jeden z lamów opowiadał mi o pewnym proroku, czy jak uważacie Buddzie, który nosił imię Issa. Czy może wiesz coś na jego temat?
(...) Imię Issy jest pielęgnowane z wielkim poszanowaniem przez buddystów - odpowiedział mi mój gospodarz. - Lecz stosunkowo niewiele o nim wiadomo, wiedzą coś o nim lamowie, którzy czytali manuskrypty odnoszące się do jego postaci. Jest wielu Buddów podobnych do Issy, istnieje także 84000 zwojów czasem z wielką dokładnością opisujących ich życie, a tylko kilku z nas przeczytało więcej niż jedną setną tych rękopisów.
(...) Między nimi można również znaleźć opis życia i działalności Buddy Issy, który nauczał zasad w Indiach i pośród dzieci Izraela. został zamordowany przez pogan, których potomkowie przyjęli głoszone przez niego zasady.
Wielki Budda, Duch Wszechświata, jest inkarnacją Brahmy, pozostaje prawie zawsze pasywny, utrzymując w sobie wszystkie rzeczy od początku czasu, a jego oddech ożywia świat. Minie jeszcze wiele epok jego bezruchu. Jednak w trosce o człowieka, który porzucił źródło swej egzystencji, przybiera sam postać ludzką, aby ratować stworzenia od niechybnej ruiny.
(...) Blisko dwa tysiące lat temu Doskonała Istota znowu przerwała swój stan spokoju i inkarnowała się jako nowo narodzone dziecko w biednej rodzinie. To z Jego woli dziecko w prostych słowach oświecić mogło ignorantów w sprawach wiecznego życia, sprowadzając człowieka z powrotem na drogę prawdy i wskazywać mu najpewniejszą ścieżkę do osiągnięcia moralnej czystości.
Kiedy to święte dziecko było jeszcze chłopcem, zabrano je do Indii, gdzie aż do uzyskania wieku dojrzałego Issa studiował nauki wielkiego Buddy, który wiecznie zamieszkuje w niebie.
(...) - Dokumenty przeniesione z Indii do Nepalu, a z Nepalu do Tybetu, dotyczące jego życia są napisane w języku pali i teraz są w Lhasie. Natomiast kopie w naszym tybetańskim języku sąjuż w tym klasztorze.
- Jak jest on traktowany w tybecie? Czy uważany jest za świętego?
- Ludzie są nieświadomi jego istnienia. To główni lamowie, którzy mieli możliwość studiowania tych dokumentów odnoszących się do jego życia, cokolwiek o nim wiedzą. Lecz ponieważ jego doktryny nie są włączone do części kanonicznej buddyzmy, gdyż wyznawcy jego nie uznają zwierzchności Dalaj Lamy, prorok Issa nie jest w Tybecie zaliczany do głównych świętych.
Jeszcze na studiach czytając księgę Urantii znalazłem tam część o "przygodach Jezusa Chrystusa" w Indiach. Księga faktycznie trochę namieszała mi w tym czasie w głowie. Jednak sama chęć dowiedzenia się czegoś więcej o Nim pozostała. Tak trafiłem po latach na vipassanę i zapoznałem się z technikami Siddhartha Gautama Buddy dotyczącymi medytacji.
Wiedziałem już o tym, że było wielu innych buddów, ale nie wiedziałem o nich za wiele. Gohenka skupiał się na Gautama i powszechne zachodnie pojęcie o buddyzmie się do niego ogranicza. Tymczasem sam buddyzm nie dotyczył jedynie jego, ale samej idei kontaktu z Bogiem, choć nie w ten znany z kościoła katolickiego sposób. Issa to oczywiście Jezus. Ciekawe jest to, że chyba podczas rozmowy Jana Pawła II z Dalaj Lamą (albo innym lamą, albo to był jakiś wywiad po wizycie) ktoś poruszył temat, obecności Jezusa w Indiach, ale temat szybko zgasił kościół i mnisi buddyjscy się od niego odcięli. Stąd dociekanie prawdy jest kłopotliwe. Natomiast jak podaje wiele pism było wielu głoszących tę samą naukę w wielu wiekach poprzedzających znanych Buddów. Coś mi się zdaje, że warto odbyć wyprawę w himalaje i dowiedzieć się więcej.
Zamieszczam cytaty z książki tak gdyby ktoś chciał zrozumieć czemu wierzący katolik interesuje się buddyzmem. Nawet księga Urantii określała nauki Gautama Buddy jako bardzo pomocne, ale nie traktowała o tym co było wcześniej.

Czytałem treści przekazywane przez Arystotelesa i on też mimo, że hołdował matematyce i fizyce to jednak uznawał za istotne pozostawienie teologii i filozofii jako dróg dociekania rzeczy których zarówno matematyka jak i fizyka nie tłumaczą. Czytając fragment książki o reinkarnacji dowiedziałem się, że nauka Pitagorasa dotyczyła również reinkarnacji, ale została przemilczana w drodze edukacji. Choć wydaje mi się, że kiedyś ktoś o tym napomknął i szybko się z tego wycofał. Pytanie ile wiedzy jest przed nami ukrywanej do dnia dzisiejszego, gdyż godzi ona w interesy kościoła i znanej nam nauki. Dlatego szanowni koledzy i koleżanki postanowiłem zgłębiać wiedzę uznawaną przez wielu za tajemną lub niepoważną. Bo tak się składa, że to nasza poważna wiedza jest niekompletna, a poglądy ludzi sprowadzają się do tego by mieć co jeść, zarobić na wygody, upić się, zabawić, wychować rodzinę i umrzeć w spokoju nie wychylając się zbytnio.

Gdzie się podziało dociekanie prawdy? Czemu ucząc analizy wiersza w podstawówce wciskano nam na siłę interpretację? Ja już wtedy się przed tym buntowałem. Kto wie co autor miał na myśli. Wiersz to emocje zamknięte w kapsule czasu i ukryte w słowach. Tylko otwarty umysł zrozumie prawdziwe ich znaczenie. Tak samo jest z naszą teologią, kościołem i nauką. Księża nie wiele różnią się od faryzeuszy i uczonych w piśmie (nie wszyscy) a nauka nie dopuszcza wiedzy która mogła by podważyć już istniejącą ustaloną formę. Nie krzewi się inteligencji i dociekania prawdy, ale uczenie się na pamięć regułek które ktoś kiedyś opracował i udowadniania wszystkiego na ich podstawie. W początkach nauki filozofia pełniła istotną rolę poznawczą.

Co się stało z tym światem... jak ktoś jest ciekaw prawdy i chce dociekać jej to jest uznawany za wariata.
Awatar użytkownika
szczypiorek
Posty: 67
Rejestracja: 17 lis 2019, 08:56

Sam manuskrypt nie jest jakiś mocno burzący cokolwiek. Jedyne co to pokazuje Piłata zdecydowanie negatywnie, podczas kiedy ewangelie go trochę rozgrzeszają. Ciąg dalszy przygód Jezusa był opowiadany przez kupców i tak zapisany w manuskrypcie, stąd nie do końca wiadomo jak to było faktycznie z Piłatem. W naukach mistrzów dalekiego wschodu Piłat jest przedstawiony jako człowiek który długo nie mógł sobie wybaczyć tego, że skazał niewinnego na śmierć. Pytanie jak było na prawdę. Kto chciał śmierci Jezusa? Arcykapłani czy Piłat i rzymianie. Jakiej narodowości byli kupcy? Tego nikt nie wyjaśnia, a mogło by to pozwolić zerknąć na całą sytuację szerzej. Manuskrypt nie jest tak bardzo groźny jak uznał kościół obawiając się jego publikacji. Właściwie ani nie pomaga ani nie szkodzi, tylko uzupełnia brakujący fragment życia Jezusa.

Ciekawe jest to, że w manuskrypcie kapłani z różnych nacji mieli ochotę Jezusa zabić bo przez swoje nauczanie obalał im interes. Można by założyć śmiało, że kapłanom w jego rodzinnych stronach też było to nie na rękę.

Po Notowiczu kolejni ludzie odwiedzali klasztory (w Himis czy raczej Hemis) i okolicach.
Swami Abhedananda a później Mikołaj Roerich. Wychodzi na to, że warto by znać język Tybetański gdyż bez tłumacza przynajmniej wtedy nie dało się dogadać z mnichami, a mocno uduchowieni ludzie nie chcieli rozmawiać przez pośrednika.
Swami Abhedananda - ciąg dalszy książki pisze:Przez następnych sześć lat mieszkał w Rajagriha, Kasi i innych świętych miejscach. Po czym udał się do Kapilavastu, miejsca gdzie urodził się Budda.
Przebywając tam przez sześć lat z buddyjskimi mnichami poznał język pali i studiował buddyjskie pisam. Stamtąd udał się do Nepalu i Himalajów, by wreszcie skierować się na Zachód.
Po pewnym czasie pojawił się w Persji, gdzie panowała religia Zaroastra.
Końcowa część mówi o Zaratusztrianizmie a to właśnie wyznawcy wiecznego ognia z książki "Osioł w okularach". he he.. :mrgreen: Fajuśnie się wszystko zazębia. Czytałem, że są jeszcze wyznawcy tej religii w Iranie, ale same klasztory to już niestety muzea. Norbekov Mirsakarim gdzieś namierzył być może ostatni ich klasztor. Może warto było by wiedzieć gdzie i tam się wybrać celem nauczenia się uśmiechania. Tajemna sztuka uśmiechania się. Czasem już myślę, że ją ogarniam a wciąż mi umyka.
Mikołaj Roerich - ciąg dalszy książki pisze:"Nie oddawaj czci bożkom. Nie uważaj się za lepszego. Nie upokarzaj swojego bliźniego. Pomagaj biednym. Podtrzymuj słabych. Nie czyń nikomu krzywdy. Nie pożądaj rzeczy, której nie posiadasz, a posiadają inni"
Mikołaj Roerich - ciąg dalszy książki pisze:"Cuda pojawiają się każdego dnia od początku świata. Ten, który ich nie dostrzega, jest pozbawiony największego daru życia. Ale biada wam, wrogowie człowieka, biada wam, jeżeli oczekujecie, aby On demonstrował wam swoją moc przez cuda"
Mikołaj Roerich - ciąg dalszy książki pisze:"Nie oddawaj czci słońcu, bo jest ono tylko częścią kosmosu. Powiadam: Biada wam, którzy odwracacie uwagę człowieka od ścieżki prawdy i którzy napełniacie ludzi przesądami i zabobonami, zaciemniacie możliwość postrzegania i nakłaniacie do służenia rzeczom materialnym"
Mikołaj Roerich - ciąg dalszy książki pisze:"Nie rozpaczaj, nie porzucaj swojego domu, nie przesadzaj w demonstrowaniu swoich uczuć, nie czcij bożków, ale bądź przeniknięty nadzieją i cierpliwością. Podnoś upadłych i nakarm wygłodzonych, wspomagaj cierpiących, abyś był całkowicie czysty na ten dzień, który dla ciebie przygotowuję.
A jeśli robisz tak, aby nie było przemocy, lecz miłość, rób to ze szczerego serca. I niech w twoim postępowaniu nie będzie kalkulacji na spodziewany zysk. Bo ani zysku, ani dochodu z tego nie będziesz miał teraz"
Mikołaj Roerich - ciąg dalszy książki pisze:"Tak jak światło oddziela się od ciemności, tak niewiasty posiadają dar oddzielenia u mężczyzny dobrych intencji od złych myśli. Twoje najszlachetniejsze myśli będą odnosić się do kobiety. Czerpaj od niej konieczną dla siebie moralną siłę. Nie poniżaj jej, bo przez to poniżasz siebie. A przez to tracisz uczucie miłości, bez którego życie na ziemi jest pozbawione sensu. Szanuj swoją żonę, a ona będzie twoją ostoją. A wszystko co czynisz dla zasmuconej matki, żony, wdowy lub innej kobiety - czynisz także dla Ducha"
Mikołaj Roerich - ciąg dalszy książki pisze:"Bliski jest czas kiedy Wolą Najwyższego ludzie zostaną oczyszczeni i nastąpi oswobodzenie i ludzie zjednoczą się w jedną rodzinę"
Osobiście uważam, że żadnej treści nie należy przyjmować na wiarę jako pewnik czy święte pismo. Samemu należy poszukiwać prawdy. Taki jest mój cel. Pragnę poznać lepiej ścieżki Jezusa i podążyć jego śladami a przy okazji poznać Buddę, może spotkać kogoś kto opowie mi o Mahomecie nie próbując mnie nawrócić. Zdobywanie wiedzy to nie herezja, ale sposób samodoskonalenia. Jednak sama wiedza potrafi być niszcząca jeśli jest obarczona błędami i modyfikacjami, stąd zawsze trzeba sprawdzać.

Jak można mówić o ekumenizmie jeśli samemu się nie sprawdzi jak to jest?
ODPOWIEDZ

Wróć do „Tajemity”