Miłość szczęśliwa - Wisława Szymborska

Piszesz coś do szuflady? Publikuj tutaj. Jeżeli chcesz podzielić się autorem, którego lubisz, przeklej jego twórczość.
szczypiorek
Posty: 102
Rejestracja: 17 lis 2019, 08:56
Lokalizacja: ...


Wisława Szymborska - Miłość szczęśliwa pisze: Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne,
czy to poważne, czy to pożyteczne -
co świat ma z dwojga ludzi,
którzy nie widzą świata?

Wywyższeni ku sobie bez żadnej zasługi,
pierwsi lepsi z miliona, ale przekonani,
że tak stać się musiało - w nagrodę za co?
za nic;
światło pada znikąd -
dlaczego właśnie na tych, a nie na innych?
Czy to obraża sprawiedliwość? Tak.
Czy to narusza troskliwie piętrzone zasady,
strąca ze szczytu morał? Narusza i strąca.

Spójrzcie na tych szczęśliwych:
gdyby się chociaż maskowali trochę,
udawali zgnębienie krzepiąc tym przyjaciół!
Słuchajcie, jak się śmieją - obraźliwie.
Jakim językiem mówią - zrozumiałym na pozór.

A te ich ceremonie, ceregiele,
wymyślne obowiązki względem siebie -
wygląda to na zmowę za plecami ludzkości!
Trudno nawet przewidzieć, do czego by doszło,
gdyby ich przykład dał się naśladować.
Na co liczyć by mogły religie, poezje,
o czym by pamiętano, czego zaniechano.

Miłość szczęśliwa. Czy to jest konieczne?
Takt i rozsądek każą milczeć o niej
jako skandalu z wysokich sfer Życia.
Wspaniałe dziatki rodzą się bez jej pomocy.
Przenigdy nie zdołałaby zaludnić ziemi,
zdarza się przecież rzadko.

Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej
twierdzą, że nigdy nie ma miłości szczęśliwej.
Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać.
Kiedyś uważałem temat miłości za zbyt trudny, a okresowy "wiatr słoneczny" czyli przebłyski zainteresowania były dla mnie tylko utrapieniem. Zerkam w lustro i mówię, że mi się nie należy. Łatwo jednak zapomnieć, że nie w tym rzecz. Istnieją niskie poziomy miłości albo iluzja jej występowania (której sam doświadczyłem przez brak głębszego spojrzenia). Wpierw trzeba uporządkować swoje wnętrze, usunąć pajęczyny i wszechobecny kurz by miejsce dla czegoś więcej przygotować. Później zacząć uczyć się dostrzegać coś głębszego w otaczającym świecie, roślinach, krajobrazie, sztuce. Zacząć od czegoś małego by móc iść dalej. Następnie rozszerzyć uczucie o cudne zwierzęta czy to koty, psy, wiewiórki, misie koala. Dopiero później można zacząć szukać miłości trudnej do samego siebie. Jakże trudno jest znaleźć w sobie coś wartego kochania, coś wyższego, wiedząc przecież, jakie było życie. Pamiętając te wszystkie momenty kiedy nie było dobrze lub kiedy coś się "zchrzaniło". Ale stopniowo krok po kroku i ten trudny ale jakże potrzebny etap można przejść. Wtedy można spojrzeć na nieprzyjaznych nam ludzi i dostrzec i w nich małe ledwo zauważalne światło, lekko przygasającej świecy.

Rzecz nie w tym by znaleźć kogoś kogo można kochać za coś. To takie przyziemne i proste. Rzecz w tym by szukać i dostrzegać miłość tam gdzie inni jej nie dostrzegają, może i rozrzedzoną do granic możliwości, ale jednak. Gdyby każdy człowiek znalazł choć krótką chwilę by zatrzymać się, zamknąć oczy i poczuć choć maleńką cząstkę wyższej miłości i zaraził nią choćby i swego sąsiada, jakże zmienił by się świat.

Spoglądasz na drzewo i widzisz, deski, meble, biurka pieniądze, liście które trzeba zgarniać, może igły i udekorowaną na zimę choinkę, może pieniądze które otrzymasz ścinając je.
Ale czy widzisz życie?
Odważ się, zdejm buty i boso stań pod drzewem, obejmij je, przytul głowę do jego kory, zamknij oczy i poczuj jego pieśń. Ten delikatny ruch, skrzypienie, oddech wiatru który delikatnie muska jego koronę.

Tak łatwo jest przejść obojętnie obok tak już nam oczywistych elementów krajobrazu.
Przez drogę przemyka mysz, na spodniach siada nam pasikonik. Brzęcząca wielka mucha przelatuje obok ucha.
Słyszysz je?

Czujesz powiew wiatru? Lekką bryzę pobliskiego jeziora/rzeki?
A może nie masz na to czasu bo twój umysł zajęty jest myślami nad tym co zrobić z tym czy innym problemem. Nie masz czasu poszukać miłości wokół ciebie.

"Cóż za nonsens!" - Powiesz może
"Człowiek rodzi się, uczy, pracuje, umiera, gdzież w tym magia?" - Zapytasz
Magii nie widać bo człowiek często zapomina o jednej istotnej rzeczy: "żyję" albo "jestem".

Gdy nie masz czasu by żyć lub choć na chwilę zatrzymać się i cieszyć tą krótką chwilą, która i tak przeminie. Jak znajdziesz czas na większe rzeczy?

A co jeśli tam gdzieś daleko istnieje źródło całkiem czystej nieprzeniknionej miłości, bez warunków i zasad.
A co jeśli wcale nie musisz szukać daleko, jeździć na kraniec świata, do pięknych odległych krajów. Nie musisz nawet jechać na skraj miasta, na wieś, do lasu. Szukać pięknych jezior, gór, mórz, oceanów. Wystarczy, że spojrzysz troszkę niżej poniżej swej brody, do własnego serca i tam zdołasz dostrzec mały ognik tego czego nie możesz odnaleźć w dalekich krajach i kosztownych podróżach. Małą cząstkę swego własnego serca, a w niej może i jedną maleńką cząstkę miłości prawdziwej (miłości szczęśliwej).

Nie znajdziesz szczęścia w dalekich wyprawach. Nie znajdziesz go też we wspaniałych dziełach architektury, sztuki. Nie znajdziesz go w przepychu i luksusie. Jeśli wpierw nie znajdziesz go w sobie.
Gdy zaś znajdziesz już to czego szukasz od dnia swych narodzin, może zauważysz, że to czego szukałeś istnieje wszędzie wokół ciebie. W tym starym kubku w którym pijesz kawę. W ołówku, kawałku kartki, wodzie która kapie z kranu.

Tyle lat byłem ślepy i nie zdawałem sobie z tego sprawy. Nie szukaj daleko :angelic-flying:
ODPOWIEDZ

Wróć do „Wiersze i poezja duchowa”