Rozwój obu półkul mózgu i nie tylko...

Tematyczny zbiór informacji wykorzystujący zasoby Biblioteki obudzonych i inne źródła. Własne wnioski i przemyślenia tematu mile widziane.
szczypiorek
Posty: 102
Rejestracja: 17 lis 2019, 08:56
Lokalizacja: ...

Zachęcam bardzo do przeczytania obszernego artykułu na temat rozwoju dziecka w różnych stadiach. Matka opisująca techniki sama stosowała je na swoim dziecku celem zwiększenia możliwości umysłowych dziecka.

Każde dziecko to geniusz, czyli jak rozwijać zdolności prawopółkulowe do 6 roku życia

Powszechnie przyjęty plan edukacji młodego człowieka opiera się głównie na nauce lewej półkuli mózgu. Można by właściwie przyjąć, że wartości takie jak wiara, miłość czy chociażby uśmiech (uczę się tej interesującej dziedziny od wielu lat) wpływa znacząco na rozwój człowieka.
Agnieszka z teachyourbaby.pl pisze:Informacja, że stymulacja prawej półkuli mózgu jest niesamowicie ważna w dzieciństwie, bo wtedy nie ma konkurencji w postaci lewej nie oznacza to jednak, że powinniśmy jakoś faworyzować prawą półkulę mózgu na niekorzyść lewej. Obie są jednakowo ważne i obie są niezbędne nie tylko do wykształcenia łatwości przyswajania wiedzy, ale również do funkcjonowania w społeczeństwie. Zarówno Aneta Czerska na swoich szkoleniach, jak i polscy psycholodzy Natalia i Krzysztof Minge w książce „Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka” podają przykład tzw. genialnych idiotów. Sawanci to upośledzeni umysłowo ludzie, u których dominuje prawa półkula, a którzy nie wykształcili zdolności lewej. Na ich przykładzie można łatwo zilustrować za co odpowiedzialna jest prawa półkula, gdyż jak pisze Minge Sawanci wykazują niesamowite uzdolnienia matematyczne, co wiąże się z umiejętnościami typu megaszybkie obliczenia z dokładnością do kilkuset miejsc po przecinku oraz ze zdolnościami muzycznymi, plastycznymi, manualnymi, językowymi i pamięcią fotograficzną. Minge dodają jeszcze, że wśród nich zanotowano przypadek mężczyzny, któremu udało się opanować kilkadziesiąt języków, w tym niektóre po zaledwie kilku dniach pobytu w danym kraju. Co ciekawe Sawanci zachęceni do stymulacji lewej półkuli i rozwijania zdolności lewopółkulowych tracą swoje talenty.

(...) Czerska na jednym ze szkoleń podaje przypadek dziewczynki z dominacją prawej półkuli, która niesamowicie malowała tworząc obrazy w stylu Leonardo da Vinci, który jest często przez Domana określany mianem najbardziej utalentowanego człowieka wszechczasów. Niestety owa dziewczynka nie była w stanie funkcjonować w społeczeństwie. Gdy w wieku 7 lat trafiła do szkoły dla dzieci autystycznych, rozwinęła się językowo, ale jej talent zaniknął. Zdolności prawopółkulowe mają tendencję do zanikania, jeśli się z nich nie korzysta.
Dziecko rozwijające zaledwie lewą półkulę mózgu może stracić naturalne "nadprzyrodzone" zdolności, które mogło by posiadać gdyby nie zostało zaprogramowane przez system edukacji.

Nauka nastawiona na przydatność człowieka do roli niewolnika (na podstawie Neale Donald Walsch - "Rozmowy z Bogiem") powoduje utratę pewnych naturalnych zdolności które taka osoba mogła by posiadać gdyby rozwijała się w sposób prawidłowy "nie systemowy". Moim subiektywnym zdaniem gdyby edytować system edukacji i nakierować go na logiczne myślenia i rozwiązywanie problemów, a nie wbijanie do głowy wiedzy zbędnej, odbiło by się to na poprawie funkcjonowania całego społeczeństwa.

Ja bym do tego dodał jeszcze pracę nad otwieraniem serca i kontakt z naturą. Moim zdaniem (subiektywnie) samo programowanie umysłu dziecka na konkretny rozwój to nadal za mało. Jednakże... jeśli samo rozwój mózgu ograniczony do jednej półkuli może powodować ograniczenie naturalnych zdolności dziecka to co by powiedział ktoś kto rozwija się duchowo?

Czyż brak rozwoju serca i duchowości nie prowadzi do zaniku zdolności do rozróżniania tego co jest dobre od tego co jest złe? Choć w gruncie rzeczy samo dobro i zło jest problematyczne w ocenie. Dlaczego? Bo to co dla jednego jest dobre, innemu może czynić wielką krzywdę. Perspektywa spoglądania na dane wydarzenie lub zjawisko jest tak bardzo ważna. Gdy jesteś zbyt blisko obrazu nie widzisz czego on dotyczy, a jedynie oceniasz szczegóły które znajdują się w twoim polu widzenia, zaś cały obraz ci umyka.

W tym miejscu odniósł bym się do nauk Arystotelesa który nie negował teologii i filozofii jako takich, ale traktował je jako uzupełnienie w zakresie wiedzy która jeszcze nie mogła być określona matematycznie lub fizycznie. Człowiek na bazie edukacji zatracił zdolność samodzielnego myślenia i dociekania prawdy. Kiedy zaś jakaś wiedza lub osiągnięcie wykracza poza klasyczny schemat myślenia jest ona społecznie wyśmiewana lub ukrywana pod dywanem. Tak dzieje się z osiągnięciami naukowymi czy patentami wykraczającymi poza aktualny stan rozwoju społeczeństwa. Podobnie sytuacja ma z odkrywaniem historii i starożytnych cywilizacji.
Moja teza tego typu postawiona na zajęciach historii w technikum, która mówiła, że historia jest przekłamana i niekompletna skończyła się tym, że miałem spore problemy z zaliczeniem przedmiotu i byłem na czarnej liście nauczyciela. Nie mam do niego o to żalu, bo utwierdziło mnie to tylko w przekonaniu, że coś tu nie gra. No ale faktycznie w tym okresie wierzyłem w wiele teorii spiskowych które w międzyczasie upadły pod własnym ciężarem i zapewne to było powodem, że nauczyciel próbował mnie w swój mało przyjemny sposób naprowadzić na inną drogę.

Moim zdaniem życie jest liczbą zespoloną. Dzieli się na część rzeczywistą i urojoną. Jeśli wspieramy jedną z tych części to rozwijamy się w jedną ze stron tracąc kontakt z drugą.
No a co jeśli teza: "prawda leży po środku" była by właściwa? Co jeśli pozostając w całkowicie fizycznym świecie który opiera się tylko na udowodnionych tezach i twierdzeniu, że to co nie zostało udowodnione i potwierdzone jest fikcją, tracimy możliwość faktycznego rozwoju cywilizacji?
zakonnik z książki Mikołaja Notowicza - Nieznane życie Jezusa Chrystusa pisze:Powtarzam, od zarania wieków do dnia dzisiejszego człowiek nigdy nie wykroczył poza namacalne dowody.
Czemu wywiad amerykański i sowiecki w czasach zimnej wojny prowadziły równolegle tajne badania nad rozwojem zdolności parapsychicznych? Co jeśli w tym coś jest? Tylko niestety rozwój na własną rękę może doprowadzić do zagubienia i efektów o wątpliwej wartości, ale jego brak można określić jednym słowem: stagnacja. Czyli bezpieczne poleganie na 3D jak ktoś woli i brak możliwości rozwoju osoby w stronę 5D czyli poszerzenia naturalnych zdolności człowieka co ma nastąpić w "Złotym wieku".

Dziś doszliśmy do krańca możliwości rozwoju jako gatunek. Tak mniej więcej skwitował rozwój człowieka jeden naukowiec tłumacząc konieczność rozwoju w stronę implantacji mózgu. Nawet na politechnice mieliśmy takich wykładowców którzy sugerowali, jak to będzie dobrze wgrać sobie potrzebną wiedzę na kartę SD (w głowie) i odtwarzać ją kiedy będzie potrzebna. Eeee.... no nie wiem.
Może to dlatego, że mój rozwój w zakresie akademickim zakończył się depresją i brakiem możliwości zaliczenia mojej pracy magisterskiej...
W tym okresie postanowiłem sobie jedno: Idąc dalej przez życie będę się stale rozwijać by każdego dnia udowadniać samemu sobie, że dalsze życie ma sens. Kiedy cokolwiek w życiu uniemożliwia mi dalszy rozwój (również praca) obmyślam plan obejścia problemu i pójścia dalej.

Gdy rozwijamy logiczne myślenie odrzucając całkowicie nieudowodnione rzeczy takie jak np. uzdrawianie tracimy możliwość rozwoju w tym zakresie. Moim zdaniem nadal należy to sprawdzać i eksperymentować. Stan "uzdrawiania" czyli wybitnego relaksu kiedy w gruncie rzeczy modlimy się lub po prostu życzymy danej osobie zdrowia lub wizualizujemy usuwanie chorób powoduje poprawę samopoczucia, uśmiech i wspaniałą przejrzystość myśli. Czy jest to więc złe? Czy działa czy nie, efekt sam w sobie dla osoby która się tym zajmuje jest bardzo przyjemny.

Kiedy jeździłem do Pani bioenergoterapeutki zauważyłem, że w trakcie uzdrawiania jej dłonie stawały się bardzo gorące i to ciepło przepływało na mnie. Nawet bardzo sceptyczny ojciec czuł się lepiej. Wiara czyni cuda i każdy człowiek ma możliwość być ich częścią albo zapomnieć o tym i pozostać szarą postacią wstającą rano do pracy, pijącą za dużo kawy i lub alkoholu po czym po ciężkim dniu śpiącą do rana by powtórzyć swój nudny dzień. Jakże piękniejsze może być życie kiedy wprowadzimy doń spacer po lesie na boso z pełną ważnością. Jeśli nie uważamy to nadepniemy na jakiś wystający patyk lub kamień i ból przypomni nam o konieczności uważności i bycia tu i teraz choćby, i dlatego by uniknąć bólu.

Zmierzam do tego by nie zamykać siebie na możliwość dalszej ewolucji. Czemu nie miała by ona być możliwa? Jako marionetki w teatrze życia możemy postępować tak jak scenariusz życia nam podopowiada, jak sugeruje etyka zawodowa lub społeczna świadomość zbiorowa.
Jak pokazywał film "Oni żyją" z 1988 r. "bądź posłuszny". Czy można by powiedzieć: nie idź w stronę światła bo to zapewne najeżdżający pociąg.

...a może... idąc dalej nieubitą ścieżką wyznaczając na nowo dawno zapomniane szlaki sami możemy stawać się kimś lepszym.

Nad czym medytujesz tym się stajesz.

Pomyśl więc człowieku czego pragniesz i choćby i to było niemożliwe idź za swym marzeniem nawet kiedy cały świat mówi ci byś zawrócił.
Awatar użytkownika
Goon
Posty: 43
Rejestracja: 30 wrz 2019, 22:57
Lokalizacja: Lubelskie
Kontakt:

Świetny post, sama głęboka prawda :)
Mój blog na którym opisuję swoją drogę i przeżycia. Szczegółowy opis o czym będę pisał znajduje się na miejscu https://godrogado.blogspot.com/. Zapraszam też na Instagram gdzie będę zamieszczał wpisy przy opublikowaniu nowego posta.
Szczęście Radość Miłość Uśmiech
ODPOWIEDZ

Wróć do „Opracowania”