"Sekretne życie drzew" - Wohlleben Peter

Jaką literaturę polecacie? Tytuł i krótki opis co wam dało przeczytanie takiej książki.
Awatar użytkownika
szczypiorek
Posty: 70
Rejestracja: 17 lis 2019, 08:56

Bardzo ciekawa książka odnosząca się do najnowszych badań dotyczących drzew prowadzonych za granicą naszego pięknego kraju. Ciekawe czemu środowisko akademickie w Polsce nie jest zainteresowane rozwojem zgodnie z trendem ogólnoświatowym (może się mylę, a jeśli tak to proszę o komentarz i jakąś publikację jeśli można). Chyba w okolicach 2017 roku natknąłem się na pierwsze wykłady na temat komunikacji między drzewami tego samego gatunku poprzez system korzeniowy.

Na serwisie w Anglii spotkałem profesora zajmującego się inżynierią, którego hobby polegało na badaniu roślin. Był w stanie idealnie określić jakość gleby w ośrodku na podstawie występujących na niej odmian roślin (popularnych również w Polsce). Nie chcę wnikać w szczegóły gdyż nie jestem znawcą tematu, jednak starsi uczniowie i nauczyciele byli pod wrażeniem wiedzy profesora, a mi on osobiście również bardzo imponował. Bardzo polecam wędrówki na serwis bo tam naprawdę można poznać super ludzi i zwiększyć zakres własnej wiedzy.

Wracając do książki. Aktualnie przeczytałem jakieś 40% i jest naprawdę interesująca. Traktuje o zwyczajach płciowych drzew i sposobach wymiany informacji w całym lesie osobników tego samego gatunku o ile tylko są ze sobą splecione korzeniami. Sam testowałem ciekawą przyjaźń Yukki (Yucca aloifolia) i avokado posadzonych w tej samej doniczce z braku innych. Po roku lub dwóch latach postanowiłem przesadzić każde z drzewek do osobnych znacznie większych doniczek. Yukka jakoś sobie z tym poradziła, ale avokado bardzo się obraziło i ledwo zdołałem je uratować. Dopiero posadzenie innych avokado w tej samej doniczce spowodowało, że drzewo znów zaczęło rosnąć. Nie wiem jaka relacja nawiązała się między korzeniami ale coś w tym było ciekawego. W każdym razie książka nie zajmuje się przypadkiem roślin hodowanych w doniczkach, ale relacjach drzew żyjących w lasach. Co ciekawe zarejestrowano nawet dźwięk nazwany krzykiem drzewa kiedy drzewo nie ma wody i jego system korzeniowy generuje infradźwięki. Podobnie nie wyjaśnione jeszcze do końca powstawanie co2 w drzewie które generowało również szum. Książka skupia się na aspektach naukowych, namacalnych połączonych z doświadczeniami leśnika który od drzew wiele się nauczył.

Osobiście kocham las i darzę drzewa wielkim szacunkiem. W ostatnim czasie (szczególnie w tym roku) rząd wycina piękne stare drzewa (również w moich stronach) co jest trudne do zaakceptowania zważywszy ile lat takie drzewo potrzebuje by wzrosnąć, a teraz człowiek dla chwilowego zysku niszczy je bezpowrotnie skazując inne drzewa na samotność. W Wielkopolsce w zagajnikach rozbójnicka strategia rządu spowodowała wycięcie pięknych starych drzew pozostawiając lasek z młodymi niewtajemniczonymi drzewami. Drzewo czuje i można z nim rozmawiać, Przytulić się do niego poprosić o pomoc. Czemu my ludzie nie możemy uczyć się od Matki Natury tylko prowadzimy działalność terrorystyczną dla bieżącego pokolenia, Drzewa jak wskazuje autor książki dbają o swoje potomstwo. Starannie ustalają czas kwitnienia by uniknąć zapylenia pyłkiem tego samego drzewa. Dbają o różnorodność dna, czas i ilość żołędzi i szyszek uwzględniając możliwość zjedzenia ich przez zwierzęta leśne. My ludzie myślimy tylko o sobie. Dlaczego? Jeśli nie zaczniemy dbać o to co daje nam Matka Natura to za jakiś czas możemy nie mieć nic. Następne pokolenia spotkają tereny pokryte wyłącznie polami gdzie dawne miedze zostaną zaorane, a choćby i lipy z wierszy Kochanowskiego będą tylko literacką legendą. No a gdyby tak gleba przestała dawać plon? Czyż może wtedy ktoś zrozumiał by, że nie jest sam. Las czuje... czemu nikt nie pragnie tego dostrzec.

Nie jesteśmy sami. Czas się obudzić nim będzie za późno.
Sekretne życie drzew pisze:Umysłu? Czy to jednak nie jest pewna przesada? Bardzo możliwe, jednakże gdy wiemy, że drzewa potrafią się uczyć, a zatem gromadzić doświadczenia, wówczas musi istnieć przeznaczone do tego odpowiednie miejsce w organizmie. Nie wiadomo, gdzie się ono znajduje, ale korzenie najlepiej by się do tego nadawały. Z jednej strony stare świerki w Szwecji pokazują, że ich podziemna część jest najtrwalszym elementem drzewa – gdzie więc indziej miałoby ono gromadzić długoterminowo ważne informacje? Z drugiej zaś najnowsze badania dowodzą, że w tych delikatnych splotach kryje się jeszcze niejedna niespodzianka. Do tej pory bowiem za bezsporny uchodził fakt, że korzenie sterują wszystkimi czynnościami za pomocą chemii. Nie jest to oczywiście nic uwłaczającego, w końcu i u nas wiele procesów regulują substancje chemiczne – hormony. Korzenie pobierają substancje, transportują je dalej, w ramach rewanżu dostarczają produkty fotosyntezy grzybowym partnerom, a nawet przekazują substancje ostrzegawcze sąsiednim drzewom. Ale umysł? W naszym rozumieniu potrzeba do tego procesów neuronalnych, a do nich należą oprócz substancji semiochemicznych również prądy elektryczne. Te zaś można mierzyć, i to już począwszy od dziewiętnastego wieku. Od wielu lat toczy się wśród uczonych gorący spór – czy rośliny mogą myśleć, czy są inteligentne? František Baluška i jego koledzy z Instytutu Botaniki Komórkowej i Molekularnej Uniwersytetu w Bonn uważają, że w wierzchołku korzenia znajdują się przypominające umysł struktury. Oprócz przewodzenia sygnałów istnieją jeszcze inne cechy wspólne ze zwierzętami, takie jak pewne systemy i molekuły. Gdy korzeń przeciska się przez glebę, może odbierać bodźce. Badacze mierzą sygnały elektryczne, które są przetwarzane w strefie poniżej stożka wzrostu korzeni i prowadzą do zmian zachowania. Gdy korzenie napotykają trujące substancje, nieprzebyte kamienie lub zbyt mokre rejony, wówczas analizują sytuację i przekazują informacje o koniecznych zmianach do strefy wzrostu. Ta w rezultacie zmienia kierunek ruchu i prowadzi swe wypustki naokoło krytycznego obszaru. Większość badaczy roślin powątpiewa dziś jednak, czy oprócz tego można widzieć w korzeniach ostoję inteligencji, pamięci i emocji. Wątpliwości biorą się przede wszystkim z porównywania wyników badań z analogicznymi sytuacjami u zwierząt, a wreszcie również i z tego, że pojawia się niebezpieczeństwo zatarcia granic między roślinami a zwierzętami. No i co z tego? Co w tym takiego strasznego? Podział roślina – zwierzę jest tak czy owak dokonany arbitralnie i zasadza się na sposobie pozyskiwania pożywienia – ta pierwsza prowadzi fotosyntezę, to drugie zjada istoty żywe. Naprawdę duże różnice między nimi zachodzą tylko w długości czasu, w jakim informacje są przetwarzane i realizowane w działaniu. Ale czy rzeczywiście powolne stworzenia są automatycznie mniej wartościowe od szybkich? Nasuwa mi się czasem podejrzenie, że gdyby bezspornie stwierdzono, jak bardzo pod wieloma względami drzewa i inne rośliny zielone są podobne do zwierząt, musielibyśmy je traktować z większym respektem. W krainie ciemności Dla nas, ludzi, ziemia jest jeszcze bardziej nieprzejrzysta niż woda i należy to rozumieć również w metaforycznym sensie. Wprawdzie dno oceanów zbadano dużo słabiej niż powierzchnię Księżyca, ale za to życie toczące się w ziemi jest jeszcze mniej znane.
Awatar użytkownika
szczypiorek
Posty: 70
Rejestracja: 17 lis 2019, 08:56

Sekretne życie drzew pisze: Kluczowego przeżycia w tym względzie dostarczył mi niewielki lasek pod Bambergiem, rosnący na suchej, piaszczystej glebie, ubogiej w składniki pokarmowe. Naukowcy zajmujący się leśnictwem dawno orzekli, że tylko sosny tu się udadzą. Nie chcąc tworzyć nudnej monokultury, dosadzono jeszcze kilka buków, których liście miały nieco złagodzić żyjącym w glebie organizmom kwaśny odczyn sosnowych igieł. W odniesieniu do tych drzew liściastych nie myślano o produkcji drewna, uchodziły za tak zwane gatunki biocenotyczne. Jednakże buki nie miały najmniejszego zamiaru pokornie się godzić na podporządkowane pozycje. Po paru dekadach pokazały swe prawdziwe oblicze. Ich corocznie opadające liście produkowały delikatną próchnicę, która gromadziła mnóstwo wody. Ponadto powietrze w lasku stawało się stopniowo coraz wilgotniejsze, gdyż liście pnących się ku górze drzewek wyhamowywały wiatr wiejący między pniami sosen i w ten sposób wyciszały atmosferę. Wyparowywało przez to mniej wody. Pozwoliło to bukom na bujny rozwój, a pewnego dnia wystrzeliły ostatecznie ponad czubki sosen. Leśna gleba i mikroklimat zdążyły się już tymczasem tak przeobrazić, że warunki środowiskowe były o wiele lepsze dla drzew liściastych niż dla cichych i pokornych iglastych. To piękny przykład tego, co drzewa potrafią zmienić.
Wielkopolskie podejście do lasów: "Tylko sosny, świerki i brzozy poradzą sobie tutaj" jest błędne. Można spokojnie dosadzić buki i te sobie poradzą zmieniając z czasem klimat lasu.
Sekretne życie drzew pisze: Lasy iglaste półkuli północnej mają też inną możliwość, by wpływać na klimat i gospodarkę wodną. Wydzielają terpeny, substancje służące pierwotnie do obrony przed chorobami i pasożytami. Jeśli ich molekuły znajdą się w powietrzu, to wokół nich kondensuje się wilgoć. Tworzą się przez to chmury o podwójnej grubości w porównaniu z chmurami formującymi się nad niezalesionymi przestrzeniami. Prawdopodobieństwo deszczu wzrasta, a mniej więcej pięć procent światła słonecznego jest dodatkowo odbijane. Klimat lokalny się ochładza – staje się chłodny i wilgotny, czyli taki, jaki drzewa iglaste lubią najbardziej. Bardzo możliwe, że z uwagi na te wzajemne oddziaływania ekosystemy te odgrywają rolę silnie hamującą w procesie zmiany klimatu. Dla naszych rodzimych ekosystemów regularne opady są ogromnie ważne, bo woda i las są niemal nierozłączne.
Czyli jak można by powiedzieć eliminując stary las sami sobie załatwiamy klimat.

W ogródku miałem cesarskie drzewko szczęścia (Paulownia) o wielkich 50cm liściach niestety pod ziemią było zbyt mało miejsca na system korzeniowy (od dołu znajdują się 50cm płyty betonowe - o których istnieniu nie wiedziałem sadząc drzewa) i drzewo które miało przyrost ok. 2m rocznie w końcu wyrosło zbyt mocno i w pewnym momencie złamało się przy ziemi. Co jednak ciekawe szybko z korzenia wyrósł mały odrost. W tym roku mam nadzieję, że ten odrost pójdzie w górę i moje piękne drzewo odrośnie jak fenix (ten akurat powstaje z popiołów, podczas gdy drzewo powstaje z korzenia). Można by urozmaicić nasze lasy innymi gatunkami drzew sadzonymi rzadziej tak by umożliwić im wzrost i zastosować niemiecki model dawania starym drzewom możliwość swobodnego wzrostu. My zaś prowadzimy gospodarkę rozbójniczą, a jak pokazała ostatnia wichura nasze mało urozmaicone lasy złożone z samych młodych drzew nie są odporne na silny wiatr który strąca je z łatwością.

Gdybym miał swój kawałek ziemi sadził bym na niej drzewa. Tworząc piękny park dla przyszłych pokoleń. Jednak zakup ziemi rolniczej uniemożliwił by sadzenie na niej drzew z uwagi na zbyt wysoką klasę gleby. Czemu nie można kupić ziemi urodzajnej i posadzić na niej pięknego lasu? Brakuje nam lasów a sami tworzymy sobie prawo które prowadzi nas do zagłady... Jeśli umrą lasy to gdzie mieszkać będą zwierzęta leśne? Chyba, że w naszych ogródkach, lecz te osłonięte płotami i ogrodzeniami są niegościnne dla leśnych zwierząt. Później taka sarna musi przejść olbrzymi obszar pól by dotrzeć do zagajnika.

Żyjemy sami dla siebie, a sens istnienia lasu to dostarczanie nam drewna na opał i ewentualnie możliwości wypadu na grzyby. Zwierzęta leśne to tylko obiekty polowań lub szkodniki. Czemu nie można kochać lasów za to że są? Na polach nie ma już prawie miedzy, a ta która jest nie jest nawet w małym procencie taka jak miedza pamiętana przez naszych przodków. Człowiek na każdym etapie sam zmierza do zagłady i nic z tym nie robi. Niech się martwią przyszłe pokolenia... Jak tak dalej pójdzie to może nie być już miejsca dla przyszłych pokoleń. Las nie rośnie szybko i decyzje trzeba podjąć już teraz. Im dłużej czekamy tym mniejsza szansa zdążyć ratować to co mamy.

Czemu mamy pustynnienie pól? Czyż Matka Natura nie wie co robi człowiek? Może czas coś zmienić i nie skupiać się tylko na sadzeniu jedzenia dla krów i zwierząt hodowlanych ale pomyśleć też o całej społeczności leśnej i zwierzętach dzikich?
ODPOWIEDZ

Wróć do „Książki”