• Partnerzy

Wiesz, co jesz?

Nauka wyboru jak najzdrowszych produktów.
Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Posty: 149
Rejestracja: 01 cze 2019, 10:46

Wiesz, co jesz?

Post autor: ZbyniuRoksana » 03 cze 2019, 07:57

Wstęp


Spożywamy nadmierne ilości różnego rodzaju pokarmu, poprzez podjadanie, popijanie i ciągłe mielenie śmieciowych produktów w jamie ustnej. Brak w tym umiaru, jakiejkolwiek logiki, systematyczności i zdyscyplinowania. Przy okazji nie namawiam do popadania z jednej skrajności w drugą, z przechodzenia na „wege” czy pranę. Chodzi mi przede wszystkim o świadomość w doborze takich produktów, które nam pomagają i ułatwiają funkcjonowanie dobra, którym jest nasz organizm.
Możemy spożywać wszystko, choć dla własnego zdrowia, dobrego samopoczucia i duchowego wzrastania należałoby redukować nadmiar produktów nie potrzebnych nam do szczęścia a łaskoczące jedynie nasze podniebienia.
Cokolwiek kupując, miejmy na uwadze towary z jak najmniejszą domieszką sztucznych składników (trujących konserwantów), które na przełomie wielu lat naszego życia systematycznie degradują w sposób niezauważalny nasze cenne ciało.
Zdaję sobie sprawę, jak trudno czasem jest pozyskać zdrową żywność, choć powinno to być dla nas naturalnym priorytetem. Ale z braku czasu, bywa że i z braku chęci trudno jest odmienić swoje przyzwyczajenia żywieniowe. Na początek, można zacząć od selekcjonowania pod względem wartości produkty, które są z nami na co dzień. Przyjrzeć się im poprzez pryzmat składników, dodanych konserwantów i chemicznych ulepszaczy. Eliminować najbardziej szkodliwe, bo nafaszerowane konserwantami i szukać zamienników o bardziej wartościowym składzie.
W następnych tekstach będę podawać przykłady i zdjęcia podobnych produktów różnych producentów o różnych, skrajnie odmiennych składnikach. Z czasem tak uważne zachowanie w doborze produktów stanie się naszym naturalnym odruchem przy zakupach.
Z własnego doświadczenia wiem, iż spokojne aczkolwiek systematyczne zmienianie swojego podejścia i świadomości do zdrowej żywności zaowocuje mentalnym przejściem w ramy coraz to zdrowszego trybu życia. Zaowocuje lepszym samopoczuciem i satysfakcją, że nie dajemy się już nabierać producentom i korporacjom na ich chwytliwe reklamy i kolorowe opakowania. Sami decydujmy o naszym losie. Nie pozostawiajmy go specom od marketingu i medialnego szumu.

Na dobry początek przestroga przed niżej wymienionymi smakołykami...


Załączniki
jedzenie.jpg
jedzenie.jpg (78.58 KiB) Przejrzano 99 razy
Ostatnio zmieniony 03 cze 2019, 08:23 przez ZbyniuRoksana, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Posty: 149
Rejestracja: 01 cze 2019, 10:46

Wiesz, co jesz?

Post autor: ZbyniuRoksana » 03 cze 2019, 08:22

MLEKO
...rozstanie z nałogiem.


Najzdrowszym mlekiem, które jest podarunkiem od natury to mleko kobiece dla własnego dzieciątka. To ten moment, gdy owe mleko jest niezastąpione! Zamiana mleka kobiecego na krowie lub sztuczne mieszanki powoduje dostawanie się do organizmu dziecka białka w postaci antyciał, które dziecko nie jest wstanie w sobie strawić.
W kobiecym mleku znajduje się duża ilość laktozy (cukru mlecznego), która dociera do jelita grubego, tworząc korzystne środowisko do powstawania mleczno-kwasowych bakterii do budowania jelita grubego.

Spożywanie mleka krowiego lub jego zamienników powoduje w jelicie grubym procesy gnilne wywołujące samo zatruwanie organizmu, zaburzenia mikroflory jelita, co prowadzi do jego zwyrodnienia. W jelicie zaś powinna zachodzić fermentacja mlekowo-kwasowa. Poza tym sztuczne mleko nie posiada „informacji biologicznej”, która występuje np. w mleku matki karmiącej. To podstawowy powód, gdy dziecko spożywające nagminnie krowie mleko miewa ciągły głód powodujący dokarmianie. Dodatkowo otrzymuje pokarm skrobiowy i mięsny. Nie wspominam o nadmiarze wszelkiego rodzaju słodyczy. Całość staje się jednym wielkim śmietnikiem, który jego organizm musi skonsumować. Układ pokarmowy nie może wchłonąć i strawić takiej ilości produktów, bo system enzymatyczny nie jest jeszcze w pełni ukształtowany. Możemy dziecku zniszczyć układ odpornościowy (immunologiczny). Za niszczeniem tego układu idą infekcje wszelkiego typu. W wielu przypadkach to potencjalni alergicy.
W krowim mleku znajduje się mało żelaza, to też cielak żywi się trawą i mlekiem. Natura przystosowała jego układ pokarmowy do oddzielnego trawienia mleka i trawy. Człowiek nie posiada tak rozbudowanego układu, więc krowie mleko dostające się do żołądka, ścina się pod wpływem kwaśnych soków żołądkowych, tworząc coś w rodzaju twarogu. Oblepia on cząstki innych pokarmów i póki te mleko w postaci masy twarogowej nie ulegnie strawieniu, proces trawienia oblepionych w środku innych produktów, może skutkować wrzodami żołądka i dwunastnicy. Zmieniamy nieświadomie swój organizm w fabrykę-przetwórnię mleka, otrzymując w darze choroby wrzodowe.

Żaden ssak na świecie w naturze (oprócz nas!) jako dorosły osobnik, nie spożywa mleka!. Cielak krowy pije mleko do 6 miesiąca życia, gdyż zawiera ono kazeinę, niezbędna do wytworzenia rogów i kopyt. Czy my potrzebujemy kazeiny?

Nasze zapotrzebowanie na białko nie jest aż tak duże, jak nam się wmawia. Narzuca się nam kupowanie produktów mleczarskich pod każdą postacią, jakoby były dla nas zdrowe. Tylko po co, gdy w naszym jelicie grubym występuje określony gatunek bakterii zdolny do syntetyzowania białka z węglowodanów, które występują w spożywanych przez nas produktach roślinnych. Poza tym, w nas znajdują się związki chemiczne z prawie całej tablicy Mendelejewa, chociaż w spożywanym pokarmie dostarczamy ich zaledwie w 40%. Pozostałe 60% jest wytwarzana w naszym organizmie z przetrawionych roślin warzyw i owoców. Natura w nas wykształciła doskonały „zakład chemiczny”, który posiada możliwość produkowania, począwszy od aminokwasów po preparaty lecznicze i hormonalne. Tylko z tego daru nie potrafimy umiejętnie korzystać.
Przez skład kobiecego mleka, natura podpowiada nam formułę żywienia z przewagą węglowodanów. Białka występują w niewielkiej ilości. Kazeina zawarta w mleku krowim doprowadza do powstawania guzów oraz deformacji palców rąk. Inne niestrawne składniki mleka osiadają w tkankach i ścięgnach pod postacią śluzu, w którym roi się od bakterii chorobotwórczych.

PIJ MLEKO – BĘDZIESZ WIELKI! (slogan z TVP). Jeśli mleko lub produkty mleczne to np. kozie, które nie zawierają tak wielu szkodliwych i obciążających organizm składników jak mleko krowie, a jeszcze lepiej, gdy jest to tzw. mleko na bazie produktów roślinnych. Jeżeli koniecznie krowie, to od znajomego rolnika, najlepiej spożywane w formie mleka zsiadłego jako najzdrowszego.
Jednak głównym argumentem dla nieprzekonanych niech będzie fakt, że z powodu zanieczyszczeń środowiska w krowim mleku przy wapniu towarzyszy radioaktywny (promieniotwórczy) pierwiastek – Stront 90. Owy pierwiastek posiada molekuły podobne do struktury molekuły wapnia i wypycha je z układu kostnego, wprowadzając własne. Skutkiem może być choroba stawów (biodrowy, kolanowy) jak również nienaturalne powiększenie górnych i dolnych kończyn. Zatem mamy wybór...

A może tak tzw. mleko migdałowe, kokosowe, konopne, ryżowe...

PS: powyższy tekst służy pogłębianiu naszej wspólnej konsumenckiej świadomości. Szanuję zarówno osoby zachwalające produkty mleczne jak i osoby, które mają odmienne zdanie. Zatem - możemy do woli wymieniać się własnymi spostrzeżeniami, wiadomościami (np. wyłapując również ewentualne nieścisłości w tekście) i doświadczeniami z szacunkiem dla tych, którzy mają odmienne zdanie.
Załączniki
mleko.jpg
mleko.jpg (50.16 KiB) Przejrzano 96 razy
mleko zak.jpg
mleko zak.jpg (50.08 KiB) Przejrzano 96 razy
mleko ros.jpg
mleko ros.jpg (104.8 KiB) Przejrzano 96 razy
Ostatnio zmieniony 04 cze 2019, 11:06 przez ZbyniuRoksana, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Posty: 149
Rejestracja: 01 cze 2019, 10:46

Wiesz, co jesz?

Post autor: ZbyniuRoksana » 04 cze 2019, 08:51

NABIAŁ
...rozstanie z nałogiem cz.1


Przemysł mleczarski ma się dobrze i zawsze będzie zachwalał, jak to mleko jest nam niezbędne do życia, do egzystencji, do zdrowego trybu życia. Slogan, który kiedyś brylował w TVP a znajdujący się w moim poprzednim wpisie, by zachęcić dzieci do picia tak cennego w różne składniki białego płynu w mediach był nieco naciągany. Jednak siła perswazji mleczarskiego przemysłu dlatego jest tak duża, gdyż ogromne pieniądze są do zarobienia na naiwności konsumentów.

Niestety, nasza świadomość konsumencka jest bardzo niska, dlatego tak dużo pieniędzy marnotrawimy na szeroko pojęty nabiał, zwłaszcza z krowiego mleka. Jeżeli aż tak bardzo chcemy spożywać produkty z mleka jak i samo krowie mleko, to chociażby miejmy pojęcie, co tak naprawdę kupujemy. A kupujemy w większości produkty mleczno-podobne, nie mające za wiele wspólnego z prawdziwym mlekiem od krowy, ręcznie dojonej. Ja w przeszłości miałem możliwość picia prawdziwego mleka, którego nie uświadczysz na sklepowych pólkach wszędobylskich marketów i nie tylko...bo prawdziwe mleko, to mleko z ręcznie dojonej krowy wypasanej na świeżym powietrzu, i spożywającej naturalną paszę, którego temperatura nie przekracza 45 stopni, gdyż powyżej tej temperatury niszczone są wszelkie bakterie, powodujące zsiadanie się mleka, a w naszym układzie trawiennym ułatwiające trawienie tegoż mleka.

A cóż znajdziemy w tak wychwalanym krowim mleku?
Mleko krowie jest wydzieliną z gruczołów mlekowych, tak potrzebnych dla cieląt. Zawiera 10 razy więcej kazeiny niż w mleku ludzkim karmiącej mamy, która jest białkiem niezbyt dobrze trawionym przez ludzki organizm i może wywoływać alergie pokarmowe i podrażnienie jelita. Mleko krowie składa się w 3/4 właśnie z kazeiny, mogącej powodować nadwrażliwość na gluten i anemie, i współgrać z takimi schorzeniami jak choroba Lesniowskiego-Crohna czy autyzm.

Hormon wzrostu IGF-1
Krowie mleko również jest bogate w hormony, by cielak mógł prawidłowo się rozwijać (tzw. insulinogenny czynnik wzrostu IGF-1), u człowieka też pobudza do wzrostu wszystkie komórki, również nowotworowe np. raka piersi. U dzieci jest nawet przydatny, tak jak u cieląt, lecz u młodzieży ten hormon może już powodować trądzik, a u dorosłych przyspiesza proces starzenia.

Insulina
Insulina zawarta w krowim mleku może sprzyjać powstaniu cukrzycy typu 1, gdyż krowia insulina różni się od ludzkiej, zatem organizm traktuje ją jako zagrożenie i pobudza do działania układ immunologiczny, efektem którego bywa wytwarzanie się cukrzycy insulinozależnej. Przyczynia się do nierównowagi hormonalnej (trądzik) i innych zmian skórnych, otyłości, chorób układu krążenia, a przede wszystkim przyspiesza postęp cukrzycy. Najciekawszy jest fakt, że surowe mleko prosto od krowy zawiera enzymy pomagające nam poradzić sobie z laktozą. W procesie pasteryzacji enzymy są nieaktywne albo niszczone. Mleko przemysłowo przetwarzane świadomie jest pozbawiane dodatkowych elementów tak nam potrzebnych, gdyż wtedy, termin jego spożycia i przechowywania można znacznie wydłużyć, a przecież chodzi o naszą wygodę i zysk przemysłu mleczarskiego.

Laktoza
Do tego dochodzi laktoza (cukier zawarty w mleku) u wielu osób powodująca nietolerancję na cukier pochodzący z nabiału, gdyż większość ludzi nie posiada laktazy, czyli enzymu pozwalającemu trawić cukier w nabiale. Skutkiem nietolerancji są wzdęcia, gazy i kolki.

Wapń
Tak zachwalany wapń w mleku np. 3,2 % (100 gr mleka) zawiera około 115 mg wapnia. Jest to przeciętna wartość, gdy w takim jarmużu (100gr) jest 157 mg wapnia, a w maku (100gr) aż 1266mg wapnia. W sardynkach w oleju (382mg/100g), w nać pietruszki (138mg/100g), migdałach (291mg/100g). Zatem tak reklamowane krowie mleko jako wspaniałe źródło wapnia, jest zwykłym nadużyciem! W roślinach zielonych znajdziemy o wiele więcej wapnia, przy okazji ich spożywanie nie wpływa negatywnie na nasze zdrowie.

Estrogeny
Szczególnie owe przemysłowe mleko zawiera dużo estrogenów i innych żeńskich hormonów (dzięki nim krowy dają więcej mleka), których nadmiar może sprzyjać niepłodności i zespołowi wielotorbielowatych (policystycznych) jajników powodujących raka kobiecych narządów.

Ochrona przed osteoporozą
Mleko łączone bywa jako główna ochroną przed osteoporozą i częstszymi złamaniami. Nie istnieje jednak taka zależność, gdyż w Afryce Środkowej i Wschodniej jak i Poludniowo-Wschodniej Azji spożycie mleka jest niewielkie i nie odnotowano jakoby zwiększonej łamliwości kości. Zwiększona łamliwość kości występuje u kobiet przekwitających, jeśli spożywają regularnie tak dobroczynne krowie mleko.

Karma dla bydła
Czynnik, o którym się nie wspomina, ma coraz większy wpływ na produkt końcowy zwany mlekiem. Krowy zwłaszcza w przemysłowych farmach, które pojawiają się coraz częściej u nas, są karmione sztucznymi paszami, nie znają świeżej trawy, łąki i słońca, gdyż na okrągło są trzymane w zamkniętych, ograniczających ich ruchy pomieszczeniach. Pasze zawierają antybiotyki, zboże bogate w gluten, czyli białka wywierające niekorzystny wpływ na nasz organizm. Nie jest tajemnicą, iż w tych paszach zwiększa się lawinowo udział roślin modyfikowanych genetycznie (soja, kukurydza, bywa, że mączki rybne), wpływających na degenerację naszego genotypu.

Penicylina
W części nabiału może znajdować się penicylina, wstrzykiwana do wymion z powodu ich zapalenia, często występującym przy nieumiejętnym udoju mechanicznym. Jest to lek uczulający, a jej ukrytym źródłem mogą być sery, jogurty, masło, mleko w proszku z którego wyrabia się min. lody, jak i same mleko. Zła reakcja organizmu na nabiał może być wywołana uczuleniem na penicylinę a nie kazeinę.

Pozytywne walory prawdziwego krowiego mleka nie skażonego szeroko pojętym przemysłem mleczarskim to:
- tłuste mleko...i niektóre jego przetwory są dobrym źródłem potrzebnych kwasów tłuszczowych i witamin rozpuszczalnych w tłuszczach (A,D,E i K),
- kupowanie mleka i przetworów odtłuszczonych w imię dobrej, szczuplej postury naszego ciała, tak naprawdę szkodzi naszemu zdrowiu. Ale jest zbyt na produkty mleczne z tzw. 0% zawartości tłuszczu, bo jest na to zapotrzebowanie na rynku.

Liczy się przede wszystkim nadrzędny cel - zysk przemysłu mleczarskiego.

Niepasteryzowane mleko
Czy można w jakimkolwiek sklepie takie mleko i jego przetwory (kefir, jogurty i niektóre sery) kupić? Takie mleko zawiera korzystne dla nas probiotyki (bakterie niszczone w procesie pasteryzacji), które nas chronią przed wieloma schorzeniami i potrafią łagodzić ich objawy.

A cóż robi szeroko pojęty przemysł mleczarski?
Z pełnowartościowego mleka dostarczanego do mleczarni, przetwórca wytwarza półprodukty z długim terminem przydatności i mało szlachetnymi dodatkami z grupy nie tylko E, które mogą po otwarciu (zwłaszcza kartonowe UHT, śmietanki do kawy, twarożki itp.) długooo leżeć w lodówce. Wina za to, iż mleko trafiające na marketowe półki jest produktem mleko podobnym tkwi w jego pasteryzacji. Pasteryzacja to proces szybkiego podgrzewania do wysokiej temperatury 90-140 stopni, i szybkiego schłodzenia. Ten proces powoduje usunięcie z mleka wartościowych bakterii, zdrowego tłuszczu, kwasu foliowego i witamin. Mistrzostwem jest reklamowanie na niektórych "kartonach" z mlekiem UHT bogactwa wapnia, którego w takim mleku nie ma! W wyniku pasteryzacji (podgrzewania) kazeina zawarta w mleku krowim ulega denaturacji, w skutek której zawarty w niej wapń ulega wytrąceniu i jest sztucznie uzupełniany chlorkiem wapnia! I to jest owe wspaniałe źródło wapnia!

PS: powyższy tekst służy pogłębianiu naszej wspólnej konsumenckiej świadomości. Szanuję zarówno osoby zachwalające produkty mleczne jak i osoby, które mają odmienne zdanie. Zatem - możemy do woli wymieniać się własnymi spostrzeżeniami, wiadomościami (np. wyłapując również ewentualne nieścisłości w tekście) i doświadczeniami z szacunkiem dla tych, którzy mają odmienne zdanie.
Załączniki
nabiał.jpg
nabiał.jpg (34.53 KiB) Przejrzano 88 razy
nabiał1.jpg
nabiał1.jpg (121.15 KiB) Przejrzano 88 razy
nabiał2.jpg
nabiał2.jpg (62.8 KiB) Przejrzano 88 razy
Ostatnio zmieniony 11 cze 2019, 11:04 przez ZbyniuRoksana, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Posty: 149
Rejestracja: 01 cze 2019, 10:46

Wiesz, co jesz?

Post autor: ZbyniuRoksana » 05 cze 2019, 10:31

NABIAŁ
...rozstanie z nałogiem cz. 2


Dookoła jest zachwalane zwierzęce mleko jako wspaniałe źródło wapnia itd. Mało kto wspomina, że w naturze ssaki występujące na ziemi spożywają mleko tylko podczas rozwoju, wzrostu. Jako dorosłe osobniki już nie. Zatem jesteśmy jedynym ssakiem, który to czyni wbrew własnej naturze, bo tak chce przemysł mleczarski.
Można się przyczepić, iż na wsi pito mleko i wyrabiano z niego różne produkty. Sam mając okazję być na wsi, w przeszłości też spożywałem mleko i jego produkty z pełnotłustego(!) mleka prosto od krowy, jedzącej trawę na polu. Mleko dostępne w sklepach, a zwłaszcza w marketach nie ma nic wspólnego z prawdziwym krowim czy kozim mlekiem!
W sklepie nie kupi się produktów z mleka, tylko produkty mleko-podobne na bazie mleka pasteryzowanego, które po obróbce termicznej nie jest mlekiem, a wyrobem mleko-podobnym!
Na bazie takiego mleka wytwarzane są inne wyroby, dzięki czemu ich termin do spożycia znacznie się wydłuża i zwiększa zysk dla marketu i producenta. Niestety, taki produkt jest uciążliwy dla naszego organizmu, a zwłaszcza dla układu pokarmowego.

JOGURTY
Jogurty naturalne
Nigdy nie mają jednolitej koegzystencji. Dopiero po wymieszaniu wyglądem przypomina śmietanę. Prawdziwy jogurt powstaje w procesie fermentacji mleka i działania szczepów bakterii. Warto na opakowaniu poszukać nazwy rodzaju, gatunku i szczepu bakterii (np. Bifidobacterium – rodzaj, lactis – gatunek, DN-173010 – szczep).
Najzdrowsze jogurty zawierają bakterie probiotyczne, czyli oprócz zwykłych bakterii muszą być szczepy pałeczek kwasu mlekowego poprawiające odporność i pracę jelit.
A co tak naprawdę kupujemy?
Kupujemy produkty przypominające jogurt. Większość z nich zawiera substancje zagęszczające jak E 412 (guma guar otrzymywana z drzewa indyjskiego), E 440 (pektyny produkowane z resztek jabłek i białych włókien cytrusów), E 343 (fosforan magnezu nadający produktowi gładka strukturę), mąkę (przeważnie ze zbóż GMO, opryskiwanych coraz częściej trującym glifosatem firmy „MOSANTO”). Zawartość tych substancji świadczy o tym, że mamy do czynienia z produktem jogurto-podobnym. Dodawanie zwierzęcej żelatyny też jest standardową praktyką, a jest produkowana z chrząstek i kości zwierząt.

Jogurty smakowe
O smaku wanilii, czekolady, kawy czy ciasteczkowe bywają barwione koszenilą (wytwarzaną z odwłoków mszyc). Dodatkowo w tych smakach kryją się barwniki, sztuczne aromaty, cukier i standardowo – żelatyna.

Jogurty owocowe

To nie tylko dany owoc, który tak ładnie wygląda na opakowaniu, ale również koncentrat z czarnej marchwi (jogurt wiśniowy), koncentrat z soku buraków (jogurt truskawkowy), koncentrat z pokrzywy (jogurt z kiwi), ekstrakt z papryki (jogurt morelowo-nektarynkowy), barwniki roślinne czerwono-fioletowe E 163 (jogurty z owocami czarnego bzu, aroni, czarnej porzeczki).
Jeżeli już uparcie chcemy zakupić jogurt owocowy, to wyłącznie ten z owocami (3,5 – 6,5% owoców). Wynalazki typu jogurt z wsadem owocowym lub o nazwie „jogurt o smaku owocowym” zaopatrzone są w sztuczne barwniki i aromaty. Nagminne sięganie po tzw. jogurty owocowe to prosta droga do cukrzycy. Średni kubek takiego smakołyku zawiera 9 łyżeczek cukru! Ciągłe spożywanie takich pseudo-jogurtów to gwarancja wpadnięcia w otyłość i zaburzenia przemiany cukru w organizmie grożącą cukrzycą typu 2.
Jogurty z lukrowanymi groszkami, czekoladowymi drażetkami i chrupkami zawierają sztuczne barwniki, aromaty i cukier, bywa, że są słodzone aspartamem, który jest wielokrotnie gorszym, szkodliwszym od cukru słodzikiem.


Jogurty 0%
W jogurtach częstym dodatkiem jest mleko w proszku (przeważnie sprowadzanym z Chin). Jogurty 0 % tłuszczu pozbawione są witamin A, D, K. Modne ostatnio jogurty owocowe zawierają dużo cukru lub substancje słodzące i bywa, że zamiast owoców, mamy w składzie tzw. wsad owocowy zawierający w sobie nie tylko duże ilości cukru. Gdy w składzie istnieje mleko w proszku, występuje duże prawdopodobieństwo, że jest to mleko z Chin, bo najtańsze.

Czyż nie lepszym pomysłem jest zakupienie naturalnego jogurtu, dodanie do niego owców i nawet posłodzenie cukrem, gdyż jego zawartość będzie i tak ułamkiem tej ilości, którą wsypują producenci. Wiadomo – cukier uzależnia, a tym samym wzrasta ilość klientów. Tak wspaniałe wynalazki nie powinno podawać dzieciom i mamom w ciąży! Niestety, jest dokładnie odwrotnie.

ŚMIETANY
Śmietana & śmietanka

Śmietana a śmietanka, niby podobne nazewnictwo, a znaczy zupełnie co innego. Śmietankę zbiera się z świeżego mleka, takiego prosto od krowy. Jeśli wpadlibyśmy na pomysł zebrania śmietany np. z mleka UHT (kartonowe), porażka gwarantowana, gdyż UHT nie jest mlekiem, a wyłącznie produktem mleko-podobnym, czyli cieczą o mlecznym zabarwieniu. Prawdziwa śmietanka powinna się składać wyłącznie z śmietany, śmietana zaś z mleka i bakterii.
Z definicji śmietaną nazywamy ukwaszony produkt mleczny otrzymywany ze śmietanki, pochodzącej z górnej warstwy odwirowanego mleka krowiego. Cechą charakterystyczną jest zawartość tłuszczu większa niż w mleku. Oprócz tego zawiera pewne ilości białka (2,5-2,8%) oraz węglowodanów (3,5-3,8%). Taką śmietaną nazywamy produkt, który nigdy nie został podany procesom pasteryzacji, gdyż wtedy jest zdrowym łącznikiem tłuszczu, białka, witamin i probiotyków.
Czym śmietana tłustsza, tym lepsza. Śmietana zawierająca mniej niż 18 % tłuszczu jest miksem mleka pasteryzowanego, jogurtu i śmietany z różnymi dodatkami. W Polsce jednak nie obowiązuje prawny przymus umieszczania informacji o składnikach w danym produkcie. Musimy polegać na wiarygodności informacji zawartych przez producentów, a z tym bywa różnie.

Śmietana naturalna 30%

Śmietana 30% i więcej, gdyż jest naturalnie gęsta i nie musi (nie powinna) zawierać żadnych zagęszczaczy, gdyż zawartość tłuszczu w niej powoduje jej naturalną, jednolitą gęstość. Czym wyższy współczynnik tłuszczu, tym mniej dodatków, choć producenci i tu lubią oszukiwać klientów. Jeżeli taka śmietana zawiera dodatkowe dodatki, nie możemy taki produkt nazwać naturalnym.

Śmietana 24-28%
Jest używana do produkcji masła, które tak chętnie używamy na co dzień. Należy pamiętać, iż pełnowartościowym masłem nazywamy produkt, który zawiera w sobie minimum 82% tłuszczu mlecznego (dopuszczalna ilość 80-90%) i około 750 kcal w 100 gramach. Wszelkiego typu dodatki do takiego masła jak np. tłuszcze roślinne powodują, że nie jest to masło, a produkt masło-podobny.

Śmietana 18%
Najczęściej stosowana do zabielania sosów. Tutaj oprócz wyżej wymienionych składników dochodzi często E 471, czyli mono-i di-glicerydy tłuszczowe, które na szczęście nie są szkodliwe. Jednakże dodawane są inne składniki. Często jest to skrobia modyfikowana (GMO) i mączka chleba świętojańskiego, która jest groźna przy częstym spożywaniu (gdy znajduje się w innych produktach, używanych przez nas) powodując niektóre dolegliwości dyspeptyczne. Bywające w składnikach pektyny powodują wzdęcia, nudności a nawet biegunkę.

Śmietana 9-12%
Jest śmietaną chudą (do kawy, zup i mizerii). W jej skład wchodzi oczywiście śmietana, dalej już bywa mniej ciekawie. W składnikach możemy znaleźć stabilizatory odpowiadające z jednolita koegzystencję jak fosforany sodu absorbujące wchłanianie wapnia oraz karagen, który może powodować owrzodzenia przewodu pokarmowego. By utrzymać jednolitą koegzystencję takiego produktu, faszeruje się ją dodatkami, by wygląd i smak zadowalał nieświadomego konsumenta. Czym niższa zawartość tłuszczu w śmietanie, tym więcej różnego rodzaju dodatków.

Szkodliwe dodatki:
- E 410 czyli środek zagęszczający, stabilizator i emulgator w postaci mączki chleba świętojańskiego
- E 1422 kukurydziana skrobia modyfikowana (ponad 90% produkcji światowej kukurydzy to produkt modyfikowany genetycznie firmy MOSANTO)
- syrop kukurydziany powstający przez namaczanie skrobi kukurydzianej w mocno żrącym kwasie chlorowodorowym, syrop ten w proszku powoduje wzmożone przejadanie się i łaknienie na cukier
- olej roślinny częściowo utwardzany (sojowy, kukurydziany głównie GMO) zawierający tłuszcze trans, mogące spowodować chorobę serca, raka, otyłości i cukrzycę
- kazeinian sodu jako pochodna mleka często używana w bezmlecznych śmietankach do kawy, powoduje alergie, kłopoty żołądkowo- jelitowe i cukrzycę typu 1
- fosforan dipotasowy jest konserwantem (ale również nawozem!) doprowadzający w większych stężeniach do nudności i biegunki
- lecytyna sojowa to sztuczny dodatek smakowy i zapobiega oddzielaniu się śmietany od kawy, a nadmiar produktów sojowych dostarczanych do organizmu podwyższa poziom estrogenów, tak niebezpieczny dla kobiet w ciąży
- karmelowy barwnik dodawany do śmietanki by nadać jej odpowiedni wygląd, zawiera w sobie rakotwórcze substancje (jak większość sztucznych barwników) mogą podwyższyć zachorowalność na raka.

Nie wiele osób wie, że picie kawy z mlekiem upośledza możliwość przyswajania przez nasz organizm flawonoidów znajdujących się w samej kawie. Fladoidy same w sobie zmniejszają ryzyko wystąpienia udaru, raka i niewydolności serca. To jedna z nielicznych pozytywnych cech towarzysząca kawie, a większość wyżej wymienionych związków, niestety oferowana jest właśnie w tzw. śmietankach do kawy, które szczególnie są obciążone szkodliwymi dodatkami, a tak często przez nas kupowanymi w kartonikach i plastikowych opakowaniach. Dla nas wygoda i smaczny dodatek, dla naszego organizmu element śmieciowego produktu (dodatku), który poza subiektywnymi walorami wizualno-smakowymi nic więcej nie wnosi pożytecznego dla nas samych.

WYROBY HOMOGENIZOWANE
Produkty wysoko przetworzone to produkty podejrzane i szkodliwe. Sam proces homogenizacji jest sam w sobie szkodliwy i polega na wytworzeniu jednorodnej mieszaniny ze składników, które naturalnie nie ulegają zmieszaniu. Ten proces nie tylko wykorzystywany jest w przetwórstwie mlecznym, ale również w produkcji kosmetyków czy lekarstw.
Homogenizacja to proces oddziaływania wysokiego ciśnienia na substancje, przepuszczaną przez szczelinę, powodując tym samym jednorodność składników, które w naturze nigdy by nie osiągnęły jednorodnej, aksamitnej i nierozwarstwiającej się struktury. To proces rozbijania cząsteczek tłuszczu, by były mniejsze.

Serki homogenizowane

Najczęściej takie wytwory kupujemy. Zachwalane są, jako łatwo przyswajalne (bo zawierają wyłącznie rozdrobnione kuleczki) tłuszcze. Niestety, zmniejszanie rozmiaru struktury kuleczek tłuszczowych w mleku uszkadza ich strukturę i często są nietrawione, gdyż dzięki ich małym rozmiarom od razu są pochłaniane przez organizm do krwi, pomijając tym samym transport przez limfę. A to prosta droga do odkładania się drobin tłuszczu na ściankach naczyń krwionośnych, efektem może być choroba miażdżycowa i zawał serca, jak również inne poważne następstwa zdrowotne.
Na serkach jest napis – homogenizowane. Jednakże nie wiele osób wie, że mleko UHT jak również te pasteryzowane podlega temu procesowi, czyli homogenizacji. Wniosek nasuwa się jeden, homogenizacja produktów mleczarskich jest ze szkodą dla naszego zdrowia i świetnym interesem dla firm przetwórczych.

Homogenizowane serki smakowe
Są jeszcze bardziej obciążające nasz organizm, gdyż w serkach smakowych znajdują się duże ilości cukru, substancji smakowych, skrobi modyfikowanej (GMO), pektyny, gumy guar. Zresztą, owe dodatki również mają swój udział w czystych serkach homogenizowanych.
Reasumując, produkty mleczne wysoko przetworzone są łatwe w użyciu i przechowywaniu, ale niezmiennie szkodliwe, gdy znajdują się w naszym stałym jadłospisie. Niestety, lekarze, jak i świadomi tego faktu dietetycy z tytułem „mg” ciągle zachwalają takie produkty, które w ciągłym spożywaniu niszczą nasze zdrowie. Piszę tu o produktach przemysłowo przetworzonych, które nawet z prawdziwym krowim mlekiem nie mają zbyt wiele wspólnego poza podobnym kolorem.

PS: powyższy tekst służy pogłębianiu naszej wspólnej konsumenckiej świadomości. Szanuję zarówno osoby zachwalające produkty mleczne jak i osoby, które mają odmienne zdanie. Zatem - możemy do woli wymieniać się własnymi spostrzeżeniami, wiadomościami (np. wyłapując również ewentualne nieścisłości w tekście) i doświadczeniami z szacunkiem dla tych, którzy mają odmienne zdanie.
Załączniki
nabiał1.jpg
nabiał1.jpg (33.8 KiB) Przejrzano 77 razy
nabiał3.jpg
nabiał3.jpg (22.44 KiB) Przejrzano 77 razy
nabiał5.jpg
nabiał5.jpg (82.35 KiB) Przejrzano 77 razy
Ostatnio zmieniony 11 cze 2019, 11:04 przez ZbyniuRoksana, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Posty: 149
Rejestracja: 01 cze 2019, 10:46

Wiesz, co jesz?

Post autor: ZbyniuRoksana » 11 cze 2019, 10:54

PIECZYWO
...to produkt wysoce przetworzony.


W dalekiej przeszłości pieczywo było wytwarzane z mąki pełnoziarnistej i drożdży. Taki chleb był nie tylko smaczny, ale dostarczał organizmowi człowieka niezbędnych składników, niedostępnych w współcześnie wypiekanym pieczywie jak :
- proteiny
- tłuszcze
- witaminy
- minerały
- błonnik.
Wyżej wymieniane składniki występują w powłoce ziarna, które niestety się usuwa, by ziarno mogło być dłużej świeże. Tak oczyszczone ziarno, zmielone na mąkę, dłużej można przechowywać, gdyż pozbawiona jest tych składników, które akurat nam są najbardziej potrzebne.

Przy okazji wynaleziono tzw. suche drożdże zastępujące żywe kultury drożdży.
Resztę „zniszczeń” w produkcji chleba dokonała współczesna technologia wypieku na skalę przemysłową pieczywa poprzez udoskonalanie bezwartościowej białej mąki w dodatkowe środki chemiczne, cukry, tłuszcze i wszelkiego rodzaju dodatkowych polepszaczy.
Zatem współczesne wypieki nie mają nic wspólnego z tym, co wypiekano w dalekiej przeszłości. Współczesne pieczywo jest jednoznacznie szkodliwe jako toksyczna trucizna dla naszego organizmu.

Obecnie kupowane codziennie pieczywo, zwłaszcza te w marketach, które mimo reklam TV i nie tylko, jest najgorszej jakości, gdyż jest wytwarzane z pustej, bezwartościowej masy, pozbawione naturalnych związków zawartych w pełnoziarnistej mące, a wspomagających nasz układ trawienny w utylizacji tegoż spożywanych produktów na bazie białej, oczyszczonej mąki.
Obecnie kupowane pieczywo naszpikowane jest dodatkami i konserwantami. Jest pieczone często zbyt długo, ciasto odwodnione i odmrażane na zmianę i kształtowane w konkretną formę przez maszyny. Otrzymujemy w ten sposób tani produkt, który zarazem jest kompletnie bezwartościowy.

Reklama jednej z zachodnich sieci marketów z polskim dostawcą prawdziwie dobrego, swojskiego chleba, produkowanego na przemysłową skalę jest utopią tej sieci, mydląca oczy konsumentów stanem faktycznym, jakże odmiennym od upiększonego, reklamowego wizerunku. Pieczywo produkowane przemysłowo w wielkich ilościach, z powodu technologicznych, nigdy nie będzie pełnowartościowym produktem w tak niskiej cenie. To po prostu niemożliwe. Naturalna produkcja jest kosztowna i nie da jej się zastosować na tak dużą skalę. Jest po prostu ekonomicznie nieuzasadniona.

Spożywanie bezwartościowych produktów mącznych chleb, bułki, ciasta itp.) na co dzień może spowodować niszczycielskie skutki w naszym organizmie. Współczesne pieczywo nie tylko z marketów, może być powodem wielu schorzeń.
1. Puste kalorie
Biała mąka pozbawiona jest zdrowych tłuszczy i protein zawartych w mące pełnoziarnistej. Zamiast odżywczych substancji, otrzymujemy cukry proste bez błonnika! Bywa, że do wypieku chleba z takiej mąki dodaje się w sztuczny sposób witaminy i minerały, by poprawić wygląd danego wypieku. Jest to jednak zabieg czysto marketingowy i nic ponadto.
2. Gluten
Niestety, powyższy związek pochodzący z pszenicy (w większości z upraw GMO, czyli modyfikowane genetycznie i pryskane Glifosatem powodującym zmiany genetyczne w ciele człowieka), przykleja się do naszych wnętrzności. Jest niemal niemożliwy do strawienia. Może pozostawać w jelitach przez cały czas swojego niezmiernie powolnego rozkładu. Prowadzi do złogów jelitowych, będących wymarzonym środowiskiem do rozwoju grzybów, w tym drożdżaków. W następstwie opisywanych skutków ubocznych przy nadmiernym spożywaniu produktów z białej mąki, możemy nabawić się chorób skóry, płytkiego oddechu, arytmii serca i wzdęć. Niestety, tak wątpliwej jakości produkty zawierające gluten, wzmagają apetyt, dzięki cukrom prostym zawartym w pieczywie.
3. Naczynia krwionośne
Zatkane jelita uwalniają toksyny bezpośrednio do naszego krwiobiegu. Toksyny krążące w krwiobiegu mogą doprowadzić do trądziku, egzemy, alergicznych wysypek. Toksyny odpowiedzialne za wyżej wymienione dolegliwości, mogą pochodzić z pieczywa zjedzonego nawet 3 miesiące wcześniej. Zdrowa skóra, to jak najmniej toksyn we krwi. To lepsze samopoczucie, to sprawniej funkcjonujący przewód pokarmowy.
4. Niestrawność
Niektóre organizmy są bardziej podatne na zawartość glutenu zalegającego w jelitach. Nadmiar glutenowych złogów może spowodować nietolerancję glutenową. Konsekwencją nietolerancji może być zapaść na celiakię – czyli alergię na gluten lub chorobę Duhringo. Symptomem są min. skurcze w brzuchu.
5. Układ immunologiczny
Pieczywo spożywamy praktycznie codziennie. Zawartość glutenu w tym produkcie systematycznie ogranicza sprawne funkcjonowanie jelita cienkiego, które jest jednym z głównych instrumentów obrony organizmu przed jego zaburzeniami. Zatykanie jelita cienkiego glutenem prowadzi bezpośrednio do różnego rodzaju chorób!
6. Zakwaszenie organizmu
Nadmiar glutenu i grzybów w jelitach jest przyczyną silnego kwasowego środowiska, które powoduje zaburzenia związane ze śluzem produkowanym przez jelita. Konsekwencją może być przedstawiające się do krwiobiegu nie przetwarza węglowodany, kazeiny mleka jak i same cząsteczki gluten. Zakwaszenie organizmu jest wspaniałym środowiskiem do rozwoju nowotworów!
7. Zatkane naczynia krwionośne
Przed nadmiarem groźnych związków przedostających się do naszej krwi, organizm broni się przez usuwanie ich wraz z śluzem poza organizm. Jeżeli jednak obce organizmy w sposób ciągły przenikają do krwi (ciągłe, nadmierne spożywanie chleba, bułek i ciast z białej mąki), śluz może zacząć się odkładać na ściankach naczyń krwionośnych. Może to spowodować zwielokrotnienie ryzyka wystąpienia arteriosklerozy. Objawem nadmiaru śluzu jest też ciągły katar lub zaleganie wydzieliny w gardle w przypadku braku przeziębienia lub grypy.
8. Depresja
Nadmierna kwasowość wynikająca min. z nadmiaru glutenu w naszym organizmie wpływa bezpośrednio na nasz nastrój i zachowanie. Nie zawsze objawem musi być depresja, ale również zwiększona nerwowość lub drażliwość. Należy zatem wykluczyć jak najszybciej pszenny gluten z osobistej diety na rzecz spożywania większej ilości surowych warzyw i świeżych soków warzywnych.
9. Współczesne choroby
Najczęstszą przypadłością wynikającą z nadmiernego spożywania białego pieczywa i pochodnych produktów z białej mąki jest wszechobecna otyłość. Zwiększa ona ryzyko zapadalności na nowotwory, choroby układu sercowo-naczyniowego i wyraźnie skraca długość życia.

Wysoki indeks glikemiczny w białym chlebie, powoduje wzrost poziomu cukru we krwi, co powoduje zwiększona produkcje insuliny. Ponad normatywna produkcja insuliny może przerodzić się w cukrzycę. Nadmiar glutenu pszennego może zadziałać jako neurotoksyna, i może powodować uszkodzenia nerwów i zaburzenia o czynności mózgu. Mamy tu również do czynienia z łatwiejszą możliwością schorzeń neurologicznym (przez gluten) jak Alzheimer czy stwardnienie rozsiane.

Pełnoziarniste pieczywo żytnie na zakwasie:
- ma odwrotny wpływ na nasz organizm niż białe pieczywo
- nie ma w swoim składzie jakichkolwiek chemikaliów i innych szkodliwych dodatków
- nie zawiera glutenu
- posiada składniki z grupy E i B, w tym B1, B6 jak również fosfor, potas, magnez, żelazo, wapń, złożonych węglowodanów, zdrowych tłuszczy i błonnika.


Niestety, zalety takiego pieczywa są czystą abstrakcją, gdyż nie można takiego chleba kupić. Istnieje możliwość własnego wypieku, ale współcześnie dostępna pszenica jest w większości skażona GMO (zmodyfikowana genetycznie), choć istnieją inne, zdrowsze mąki dobre do wypieków.
Wniosek nasuwa się jeden – odchodzę od spożywania pieczywa, choć kupowałem chleb niby pełnoziarnisty, ciemny, razowy, gdyż moje zdrowie ważniejsze od niezdrowych przyzwyczajeń.
Obecnie dostępne pieczywo jest produktem wysoce przetworzonym, przemysłowym, wręcz śmieciowym jak zakup np. zupek w proszku czy słodkości na rafinowanym cukru. To produkt bezwartościowy i obcy dla naszego organizmu.
Współczesna pszenica ma tak mocno zmieniony skład chromosomowy, że powinniśmy unikać produktów z tak zmodyfikowanych zbóż.


Dodatek: komentarz piekarza...(oryginalna pisownia)
Witam serdecznie tu mam nagranie o pieczywie co się do niego dodaje. Sam dodam że jestem " wyuczonym Cukiernikiem " a tak naprawdę piekarzem i wkurza mnie to że truję ludzi naprawdę u nas w piekarni dodaje się polepszacze itp ale to i tak wierzchołek góry lodowej bo jeszcze nie jest tak tragicznie jak w super marketach . Sam pracowałem w piekarni gdzie używa się polepszaczy ale sam proces produkcji był opary na " czasie " i powiem wam takie tradycyjne pieczywo się długo produkuje i mimo polepszaczy robi się po 13/15 h dziennie w koszykach nie na taśmach na zakwasie ale z polepszaczem . Jeszcze nie miałem tej przyjemności pracować w naturalnej piekarni gdzie chleb produkuje się przez 3 dni ale powiem wam jedno w piekarniach jest ciężko robić na dużą skalę dobre pieczywo ( mieszanki itp ) bo wiadomo prawa rynku ale nawet w takiej średniej piekarni gdzie chleb sobie rośnie ii ma tylko polepszacz i drożdże i tak jest ciężko wyobraźnie sobie że piekarz robi po 90h tygodniowo a od środy do soboty ma tak zwany maraton ... 2 h spania i jazda dalej ... (Dodam tylko że piekarze robią 6 dni w tygodniu od niedzieli do soboty w święta zdarzają się " szichty " po 20 h dziennie ) Szacunek dla piekarzy bo to naprawdę ciężka praca pomimo techniki pomijam już piekarnie zautomatyzowane bo to już nie jest chleb tylko gips z kredą xD ale takie manufaktury to serio szacun pomimo tego polepszacz lepsze to niż twardy chleb z biedronki czy tam innych takich .. xD
Załączniki
pieczywo.jpeg
pieczywo.jpeg (131.13 KiB) Przejrzano 3 razy
Ostatnio zmieniony 19 cze 2019, 13:10 przez ZbyniuRoksana, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Posty: 149
Rejestracja: 01 cze 2019, 10:46

Wiesz, co jesz?

Post autor: ZbyniuRoksana » 17 cze 2019, 09:15

CUKIER
...biała śmierć.


Przemysł nieustannie dąży do produkowania co raz to czystszych produktów pod względem wyglądu i smaku. Doprowadziło to do absurdu, gdyż większość wysoko przetworzonych produktów jest czysta chemicznie, czyli dla nas bezwartościowa. Ale za to jak fajnie wygląda i smakuje. Jest to towar przyjemny dla oka ale bezużyteczny dla naszego organizmu, wręcz szkodliwy.
Nasz ulubieniec – cukier spożywczy, wytwarzany min. z buraków cukrowych. Burak cukrowy to naturalny produkt zawierający witaminy, sole mineralne, enzymy i hormony tak potrzebne naszemu ciału. Cukier otrzymywany z buraków cukrowych jest dokładnie oczyszczany, krystalizowany i filtrowany. By nadać mu białą barwę, poddawany jest oddziaływaniu chlorku wapnia, który jest trucizną! Więc do naszego żołądka trafia substancja czysto chemiczna zwana sacharozą (białą śmiercią), bez dodatkowych substancji aktywnych biologicznie potrzebnych do łatwiejszego trawienia cukru w naszym organizmie.
Abyśmy mogli wchłonąć sacharozę, powinniśmy mieć dołączony szereg substancji, a że ich nie ma, nasz organizm zmuszany jest je pobierać z własnych zapasów – wapń z zębów – stąd próchnica, żelazo i inne pierwiastki z krwi – co prowadzi do anemii i cukrzycy. Notoryczny nadmiar w spożywaniu cukru prowadzi do zaniku naczyń krwionośnych, mutacji i zwyrodnienia komórek.
Cukier występuje wszędzie. Ilość produktów zawierających sacharozę jest niezliczona. Przy okazji dodajemy go do herbaty i kawy. I tu pojawia się tutaj tzw. temat informacji biologicznej produktu.

Burak cukrowy zawiera w sobie zbilansowaną zawartość chemicznych składników, które zgromadził wzrastając. Krystalicznie czysty cukier zwany sacharozą jest tylko chemią bez wartości odżywczych. Oddartą z wszelkich możliwych substancji, tak nam potrzebnych, ale mających jedną wadę – powodowały by, że cukier z zachowanymi substancjami nie dałoby się przechowywać tak długo jak analogicznie mleko kartonowe, które tylko z nazwy jest mlekiem.

To wyłącznie masa, którą w siebie nieustannie wtłaczamy, męcząc nasz organizm własnym brakiem wyobraźni (nieświadomości). Powinniśmy omijać cukier, a młodemu pokoleniu wyrabiać apetyt na naturalne produkty, a nie te skondensowane, zwłaszcza w aluminiowych opakowaniach pod wspólną nęcącą nazwą – słodycze.
Zawsze w obwodzie pozostaje naturalny słodki produkt – miód. Ten miód od pszczelarza z pasieki (można taki czasem kupić w małych piekarniach, warzywniakach, prywatnych sklepikach), który nie zawsze wygląda na krystalicznie płynny, tylko ten nielejący się, gdyż miód w naturalny sposób podlega krystalizacji. Płynny, kupowany w marketach z reguły bywa bezwartościowy, gdyż poddawany jest obróbce termicznej, by osiągnąć zalecaną płynność tego produktu jak i pozbawić go biologicznej informacji, z jakich mieszanek miodów (np. z Chin) powstał produkt marketowy. Nawet ten „obrobiony” jest o wiele lepszą alternatywą od cukru. Miód nasz organizm wchłania w całości. Cukier i sztuczny miód wytworzony z cukru zawsze będzie w nas zalegał zbyt długo i powodował w nas jednostki chorobowe tylko dlatego, że coś tak skonstruowano w przemyśle spożywczym, by nasze kupki smakowe oszalały z....

Cukier a zęby
Sięgając po przekąski zawierające węglowodany (głównie węglowodany proste, zawarte np. w wafelku, ciastku, słodkim napoju gazowanym), warto zapamiętać, że nawet do 20 minut po jedzeniu naraża się własne uzębienie na atak kwasów, które wytwarzane są przez bakterie bytujące na płytce nazębnej. Najlepszym sposobem „odżywiania” tych bakterii jest regularne dostarczanie im posiłków bogatych w cukry proste.
Cukier w znaczny sposób przyczynia się do rozwoju próchnicy. Jest źródłem energii dla flory bakteryjnej bytującej w jamie ustnej. Sprzyja jej namnażaniu, co w efekcie prowadzi do przyrostu płytki nazębnej i zwiększenia zajmowanej przez nią powierzchni. Po każdym posiłku należy każdorazowo dokładnie wyszczotkować zęby przez 2-3 minuty, nie zapominając również o nitkowaniu.
Insulina i jej wpływ na komórki
Węglowodany są ważnym źródłem energii. Ich wykorzystanie przez komórki organizmu regulowane jest przede wszystkim przez dwa hormony – insulinę oraz glukagon. Pierwsza z wymienionych substancji ma działanie anaboliczne i zwiększa magazynowanie glukozy, kwasów tłuszczowych i aminokwasów. Z tego powodu insulinę nazywa się „hormonem obfitości” lub „spichrzowym”. Glukagon ma działanie przeciwne – kataboliczne, odpowiedzialny jest za uwalnianie glukozy, kwasów tłuszczowych i aminokwasów z ich magazynów do krwi krążącej.
Proces wykorzystania węglowodanów przez organizm jest niezwykle skomplikowany. To właśnie dzięki wspomnianej insulinie glukoza krążąca w naszym krwiobiegu wnika bezpośrednio do komórek. Odbywa się to dzięki obecności w błonach komórkowych, głównie mięśni i tkanki tłuszczowej, specjalnych białek – receptorów. Ów transport jest uaktywniany każdorazowo po spożyciu pokarmów obfitujących w węglowodany.
Taka regulacja może ulec jednak zaburzeniu, zwłaszcza u osób z nadwagą. W przypadku długotrwałej podaży zbyt dużych ilości węglowodanów komórki mogą się stać oporne na działanie insuliny. Jest to zjawisko niezwykle niekorzystne. Prowadzi bowiem do wzrostu poziomu glukozy we krwi, czyli hiperglikemii, a z uwagi na zaburzone oddziaływanie insuliny transport glukozy do wnętrza komórek zostaje wstrzymany. W efekcie, przy wysokim poziomie węglowodanów w krwiobiegu, komórki stają się niedożywione.
Organizm w mechanizmie obronnym zwiększa wydzielanie insuliny, jednak z powodu zaburzenia funkcjonowania receptorów nie umożliwia to prawidłowego transportu glukozy do wnętrza komórek. Prowadzi to do rozwoju cukrzycy typu 2, czyli choroby metabolicznej cechującej się przewlekłą hiperglikemią uszkadzającą naczynia krwionośne, co skutkuje zaburzeniem czynności i niewydolnością wielu organów – oczu, nerek, serca. Warto zatem odpowiednio zadbać o skład diety, ograniczając podaż cukrów oraz tłuszczy.

Cukier – wpływ na mózg
Węglowodany, w tym zwłaszcza glukoza, to podstawowy składnik odżywczy komórek naszego mózgu. Dostarczają energii niezbędnej nie tylko do ich rozwoju, ale także do prawidłowego funkcjonowania. Nie można zatem wyeliminować węglowodanów z diety. Trzeba mieć jednak świadomość, że chroniczne nadmierne spożywanie cukru, zwłaszcza „dodanego” do żywności, nie pozostaje bez negatywnego wpływu na nasz mózg.
Kluczem do zrozumienia problemu jest uświadomienie sobie, że problem tkwi nie tyle w spożyciu węglowodanów w ogóle, co w cukrze dodawanym do żywności w procesie jej przetwarzania. Każda zdrowa, zbilansowana dieta nie wyklucza, a wręcz zaleca przyjmowanie naturalnie występujących cukrów, np. w owocach, zbożach. Problem stanowi długotrwałe przyjmowanie nadmiernej ilości cukrów, sztucznie wzbogacających nasze posiłki.
Najnowsze doniesienia naukowe jednoznacznie wskazują na niezwykle negatywne skutki diety „wzbogaconej” sztucznie cukrem. Prowadzi ona bowiem do obniżenia produkcji przez neurony specyficznego białka – neurotropowego czynnika pochodzenia mózgowego (ang. Brain Derived Neurotrophic Factor, BDNF), zaliczanego do czynników wzrostu nerwów. Nasz mózg potrzebuje BDNF do prawidłowego procesu zapamiętywania. Jednocześnie wraz ze spadkiem poziomu tego specyficznego białka dochodzi do zaburzenia metabolizmu węglowodanów oraz insulinoporności, sprzyjających rozwojowi cukrzycy typu 2.

Cukier – nie tylko sacharoza
Najczęściej słowo „cukier” kojarzymy jednoznacznie z cukrem spożywczym, czyli sacharozą, wytwarzaną z buraków cukrowych lub trzciny. Niezależnie od miarki – sypany łyżeczką do herbaty czy odmierzany w kostkach – ilość cukru powinna być pod kontrolą. Czy masz świadomość, jaką dokładnie ilość węglowodanów prostych przyjmujesz każdego dnia? Ostatnie badania naukowców wskazują, że przeciętny dorosły spożywa dziennie około 22-27 łyżeczek cukru! To zwykle niemal od 335 do 440 kcal przy całkowitym braku wartości odżywczych!
Najbardziej przeraża jednak ilość cukru, który przyjmujemy nie w czystej postaci, kiedy np. świadomie słodzimy herbatę czy kawę, ale jako składnik „dodany” do produktów spożywczych. Większość z nas nawet nie wie dokładnie, jak dużo i jak często konsumuje cukier w żywności.

Wykorzystano min. materiały: https://wylecz.to/diety/cukier-jest-szkodliwy/

A może tak cukier kokosowy....
Załączniki
cukier0.jpg
cukier0.jpg (44.16 KiB) Przejrzano 7 razy
cukier.jpg
cukier.jpg (35.51 KiB) Przejrzano 7 razy
cukier2.jpg
cukier2.jpg (63.7 KiB) Przejrzano 7 razy

ODPOWIEDZ

Wróć do „Żywność”