• Partnerzy

Doświadczanie emocji....

Twój pamiętnik online.

Wszystko tu jest w temacie! Nic nie jest off top!

Może to być narracja szukającego obudzenia, obudzonego lub osoby, która zaciekawiła się ruchem obudzonych. Dziś intuicja mi podpowiedziała to i tamto... albo wszystko co jest ważne, co przerobiłeś/zintegrowałeś/odkryłeś, co chcesz zachować, utrwalić. Może być to blog czasu realnego czyli każdego dnia wpis lub wpisy typu "jak mi się zachce/mam coś ważnego, to piszę jak nie to nie". Jeżeli spotkało Cię wydarzenie o którym nie masz z kim porozmawiać, aby to wyrzucić z siebie.

Tematy tutaj to ciekawostka z tego jak Ci zleciał dzień, choć pewnie wydaje Ci się, że nikogo to nie obchodzi, ale co tam, samo napisanie tego działa relaksująco...

Zachęcam wszystkich do pisania swojego bloga z poziomu serca i komentowania blogów innych. Nowy temat w tym dziale to Twój nowy Blog.
Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Posty: 149
Rejestracja: 01 cze 2019, 10:46

Doświadczanie emocji....

Post autor: ZbyniuRoksana » 12 cze 2019, 10:41

Każdy ma swoją specyfikę w poznawaniu nowych nieznanych terenów i odczuć w bardziej subtelnych energiach i nie tylko. U mnie z reguły odbywa się jakby przedwstępna gra, temat, sytuacja do przerobienia w wirtualnym świecie zarówno świadomego snu, śnienia czy medytacji. Nie rozróżniam już, w jakiej przebywam przestrzeni, gdyż w każdej rzeczywistości biorę czynny udział, dlatego taki sztuczny podział u mnie zwyczajnie się rozmywa choć jestem świadomy dokąd mnie wyrzuca lub gdzie jestem przez Górę wrzucany.

Umieszczę tu zarówno archiwalne jak i nowe bardziej złożone odczucia, przeżycia i doświadczenia.
Ostatnio zmieniony 17 cze 2019, 12:17 przez ZbyniuRoksana, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Posty: 149
Rejestracja: 01 cze 2019, 10:46

Przestrzeń

Post autor: ZbyniuRoksana » 12 cze 2019, 10:44

Przestrzeń


Wpadam w pewną nieokreśloną przestrzeń, która emanuje, wibruje wyłącznie pozytywnymi fluidami. Zero pośrednich odczuć, emocji. Jedynie te chciane, oczekiwane, nacechowane dobrocią, że aż chce się w tych emocjach, w tej przestrzeni pozostać na zawsze. To jak kop adrenaliny tej ekscytującej, pobudzającej i powodującej, iż uśmiech nie znika z mojej twarzy nawet po powrocie do ziemskiej rzeczywistości.

Bywa tak, że czujemy tak mocno, że chcemy jak najwięcej chłonąć owych emocji z rzadka dostępnych na ziemi, ''tam'' będących niezmiennym ciągiem zdarzeń. Ciągnie nas do nich przy okazji zapominając o realnym życiu tu i teraz, które jest najważniejsze, mimo tych frykasów, doświadczanych w innych przestrzeniach.

Czując całym sobą dobro, szczęście i radość z przebywania w tej przestrzeni ani przez chwilę nie miałem myśli – chcę tu zostać!

Gdy coś wyjątkowego nas spotyka, pragniemy dany moment, daną emocję zatrzymać najdłużej, jak się da. Tylko po co? To tylko emocja, kolejna z wielu, która będzie nam dana do odczucia, do przeżycia.

Pławiąc się w tej wibracji intencją (myślą) pytam, czy istnieje jeszcze większa, odczuwalna wibracja ale bardziej esencjonalna, bardziej dotykająca mnie w całości? Efekt mojej intencji był nad wyraz zaskakujący. Pojawiam się w przestrzeni o jeszcze większym natężeniu wyżej odczuwanych emocji. To już jest haj, prawdziwy nachalny wręcz haj, poza którym nic już nie odczuwam. Tylko haj, jak najczystszej próby narkotyk, dający równą czystość omanów. Ot, takie porównanie, choć nigdy ich nie próbowałem. Bo trudno porównać cokolwiek z stamtąd z czymkolwiek tutaj. To inny stan percepcji i odczuć. Brnę w tej emocji jak w transie, dalej nie mając przy sobie myśli – że tu zostaję!
Zatem w swojej niezmiernej ciekawości i perwersyjnej wręcz chęci doświadczania mocnych wrażeń, gdyż tylko one czegoś nas uczą (jeśli są pozytywne) ponownie zapytałem – czy dalej jeszcze można coś więcej odczuć?

Jak myślicie? Było coś dalej?

Było, oj było krótko i zwinnie...jak uderzenie obuchem w głowę. Szybkie odczucie całkowitego odlotu i równie szybki powrót w nasz trójwymiarowy świat. Moja percepcja nie była wstanie nawet przez chwilę strawić owej trzeciej wersji emocji. Miałem możność jedynie tą przestrzeń liznąć i objadłem się smakiem. Jestem świadomy, że jeszcze chwila w tej przestrzeni i moje jestestwo mogło by nie przetrzymać takich wysublimowanych, energetycznych doznań.

Czemu o tym piszę? Mam ku temu jeden powód. W naszym rozwoju doświadczamy coraz więcej, coraz bardziej subtelnych zdarzeń, emocji i wrażeń różnego typu i o różnym natężeniu. Pochłaniają z czasem nas bezgranicznie i bywa, że zaczynamy zaniedbywać nasze konkretne realne otoczenie, w którym żyjemy w ciele nie jako jednostki, ale bywa, że w rodzinie, z najbliższą osobą czy grupą. Niezauważenie zaczynamy jedną nogą lewitować w zaświatach a drugą w realnym życiu. Ta druga noga jest niezmiernie ważna. Ważniejsza od tej chcianej – pierwszej. Bo utrzymuje nas w równowadze tych różnych rzeczywistości, które mamy możność odczuwać. Dane jest nam coś, co dla większości jest nieosiągalne. Ale to coś mamy w umiejętny sposób spożytkować dla dobra ogółu, a nie wyłącznie dla własnej prywatności. Nie napisałem – egoizmu, gdyż jeśli się pojawia, to wyłącznie z chęci czucia emocji, które na ziemi nie mają miejsca lub są ubogimi krewnymi tych, tam w innych wymiarach.
Załączniki
przestrzeń.jpg
przestrzeń.jpg (145.32 KiB) Przejrzano 39 razy

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Posty: 149
Rejestracja: 01 cze 2019, 10:46

Wirtualna praktyka

Post autor: ZbyniuRoksana » 14 cze 2019, 13:44

Praktyka w innym wymiarze

Doświadczając alternatywnej rzeczywistości dobrze odwzorowanej na ziemski klimat, zdaję sobie sprawę, że tam przeżyte i nabyte doświadczenia będę miał okazję wykorzystać w praktyce w naszym trójwymiarowym świecie.
W moim przypadku tak się po prostu wydarza i to jest moja indywidualna specyfika, bo jesteśmy indywidualnymi, niepowtarzalnymi jednostkami idącymi własnymi ścieżkami odczuwania, poznawania i rozwoju.

Idąc skrajem asfaltowej drogi przez sporą wiejską osadę usytuowana wzdłuż drogi, przyglądałem się ostatnimi promieniami dziennego światła przed wieczornym zmierzchem. Jednocześnie zastanawiałem się, co właściwie tu robię. Odpowiedź dotarła do mnie bardzo szubko, gdy przed sobą w jednej z zagród zauważyłem sporą grupę poddenerwowanych osób krzątających się to tu, to tam ze strachem w oczach. Wszedłem do zagrody i skierowałem się na tył posesji, gdzie było najwięcej osób przyglądających się chaszczom przy płocie ogradzającym ten teren.
Na ziemi wśród dzikich zarośli i wyrośniętej trawy leżała kobieta w konwulsjach, wykrzywiająca się na wszystkie strony, nie świadoma tego, co się z nią działo. Z jej ust dochodziły dziwne pomruki, gdy ktoś próbował podejść lub wręcz nieartykułowane wrzaski. Stanąłem w pobliżu zauważony przez miejscowych, bo byłem jedyna obcą osobą w tym dziwnym zgromadzeniu.


Realność opisywanych zdarzeń była wręcz nieprawdopodobna. Odczuwałem strach, zaskoczenie, niedowierzanie u poszczególnych gapiów zebranych przy tym niezrozumiałym zdarzeniu. Pojawiający się chłód wieczornego podmuchu wiatru i ogólny poziom podniecenia i adrenaliny u większości widzianych w tamtym miejscu osób.

Stanąłem około 1,5 metra od leżącej szczupłej kobiety w wieku ok. 40 lat, o ciemnych włosach i zmęczonej życiem twarzy. Nie poruszałem się, nie emanowałem żadnymi emocjami. Byłem wyłącznie jako obserwator, by to coś w tej kobiecie nie poczuło ode mnie zagrożenia. Tak stojąc i przyglądając się, poprosiłem, żeby postronne osoby się odsunęły na pewna odległość. Gdy większość się wycofała, leżąca kobieta na tyle się uspokoiła, że dało mi to możliwość podejścia w jej bezpośrednią przestrzeń.
Ukucnąłem przytrzymując lewą dłoń na ziemi, drugą przy sobie wyczekując chwili, gdy będę mógł ją położyć bezpośrednio na zainfekowanej kobiecie. Zapadła absolutna cisza wśród zgromadzonych w oczekiwaniu na to co się może wydarzyć. Położyłem niespodziewanie ale bardzo spokojnie dłoń na jej skroni. Jej tulów na chwilę się podniósł, zesztywniał, by po chwili bezwiednie opaść. W tej chwili kobiety jakby nie było, tego czegoś również, co mnie zaskoczyło. Prosząc o światło Źródła, które poprzez dłoń napełniałem zainfekowaną kobietę, jednocześnie szukając tej energii, bytu czy demona, który tak mocno się uzewnętrzniał, byłem zaskoczony, że nie mogę nic i nikogo w niej odnaleźć. Całe jej ciało wypełniłem boską energią, które stało się całkowicie bezwładne, a jej oczy jakby nieobecne. Poprosiłem rosłych mężczyzn, by ją przenieśli do domu. Znalazło się trzech ochotników i uczynili to, o co ich poprosiłem, sam idąc na początku tej dziwnej procesji poprzez sień do gościnnego pokoju.


Pamiętam jak dzisiaj, że ta krótka chwila przejścia z posesji do domu trwała całą wieczność w moim umyśle, który szukał rozwiązania jednocześnie próbując zachować stoicki spokój, ufność w swoje działania dzięki pomocy Góry i ciągle powtarzającym się pytaniem – co dalej?

W izbie wskazałem krzesło przy stole, na które posadzono nieszczęsną kobietę, lekko przytrzymując ją za barki, by nie osunęła się na podłogę. Zaczynała dochodzić do siebie na tyle, że właściwie już samodzielnie siedziała, choć jej umysł nadal nie był do końca że tak powiem – obecny w ziemskiej rzeczywistości.
Podziękowałem mężczyznom za pomoc i bycie w pobliżu w razie czego. Trochę się wystraszyli ale nie wymiękli. Stanąłem za jej plecami kładąc dłonie na barkach. Moje dłonie jej ciało rozluźniało, co znaczyło, że obca siła czując bezpośrednio moją energię próbowała się schować w najbardziej niewidoczny zakamarek jej ciała, jakby zmniejszając swoją energię do minimum aby była niezauważalna. Miałem tego fakty świadomość, zatem skupiłem się na oczyszczaniu całego ciała fizycznego i duchowego przykładając prawą dłoń do czoła kobiety, systematycznie wypełniając ją świetlistą energią czując, jak to coś szuka jeszcze wolnej przestrzeni w ciele fizycznym kobiety, by przetrwać, by nie być dosięgniętym wysoką wibracją. Ciekawskie osoby, które wypełniły tyły izby i przedsionku nieco się wycofały oczekując nieoczekiwanych sensacji.
Przy zamkniętych oczach widząc boską energię schodzącą w dół ciała, która w końcu dotarła do podczepu, który szybko został naznaczony i oddany po mojej prośbie (intencji) istotom od światła, by zaopiekowały się i wskazały drogę wyboru dla tej istoty.


Po całej akcji, opisywana kobieta zaczęła wracać do siebie, patrząc z zdziwieniem, co ja robię w jej domu jak i inni zgromadzeni. Poprosiłem najbliższych sąsiadów o zaopiekowanie się oczyszczoną osobą, by dać jej czas w spokojnej atmosferze znanych osób, by mogła wrócić do pełnej świadomości w wyciszeniu.
Wychodząc z domu, wszyscy się odsuwali, jakby widzieli we mnie trędowatego. Bali się mojej osoby i kontaktu ze mną. Wyszedłem na ulicę, kierując się dalej przed siebie mając świadomość, że lekcja odrobiona. Następna czekała już w realu...
Załączniki
egzorcyzm.jpg
egzorcyzm.jpg (16.54 KiB) Przejrzano 34 razy

Weronika
Posty: 2
Rejestracja: 17 cze 2019, 11:30

Re: Doświadczanie emocji....

Post autor: Weronika » 17 cze 2019, 15:08

Jezus powiedział: "Takie i inne rzeczy czynić będziecie" I nadszedł ten czas. Gratuluję przebytej drogi, bo zanim do niej dotrzemy musimy zmienić swój stosunek do życia. Pozdrawiam. :)

ODPOWIEDZ

Wróć do „Blog”